niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Lublin

Z kopcem idziemy do Europy

Dodano: 21 stycznia 2003, 19:21

Ma być wysoki na 30 metrów, górować nad okolicą i zapewniać wspaniały widok na miasto. Kopiec warty milion złotych chce usypać w Lublinie, na pamiątkę unii polsko-litewskiej zawartej w 1569 roku, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Zbigniew Wojeciechowski.

- Byłem wielokrotnie we Lwowie. Tam, na wzgórzu zwanym Wysokim Zamkiem, wznosi się kopiec Unii Lubelskiej - mówi Wojciechowski. - To urocze miejsce, które pięknie góruje nad miastem. W dodatku upamiętnia jedno z najważniejszych wydarzeń dotyczących naszego miasta. Dlaczego więc i my nie moglibyśmy mieć takiego kopca, skoro u nas podpisano ten traktat?
Gdy tylko Wojciechowski rzucił pomysł, zaczęły się spekulacje, gdzie miałby stanąć kopiec. Mówi się o okolicach al. Unii Lubelskiej i al. Witosa. - Nie zgadliście. Jeszcze nie mogę zdradzić lokalizacji - mówi przewodniczący. - Mam jedno upatrzone miejsce, ale w Urzędzie Miasta sprawdzają, czy ten plac należy do miasta. Jeśli tak, zwrócę się do prezydenta o lokalizację. Jeśli działka nie należy do gminy, muszę znaleźć inne.
Wojciechowski chce, by kopiec stanął na trasie Warszawa - Lublin - Lwów. Tak by "jaśniał” na wschód. - Nie widzę miejsca na jego usypanie w śródmieściu w obszarze strefy chronionej - zastrzega od razu Dariusz Kopciowski, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków w Lublinie. - Być może kopiec powstanie gdzieś dalej od centrum. Czy pomysł jest dobry, ocenią mieszkańcy Lublina. A na pewno w tej sprawie powinni wypowiedzieć się radni miejscy.
- W Lublinie coś będzie się działo - uważa lublinianka Dorota Adamczyk. - Przyjadą znajomi z zagranicy i będę ich mogła zabrać na kopiec, pospacerować, pokazać piękną panoramę Lublina. Taka inicjatywa ma szanse zjednoczyć społeczeństwo miasta. Wspólnie coś zrobimy.
- To zupełnie niepotrzebne - mówi z kolei Eugeniusz Różański. - W mieście mamy przecież tak wiele potrzeb. Budowa kopca to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Do Wojciechowskiego słowa krytyki już dotarły: - Słyszałem, że powinienem sobie usypać kopiec we własnym ogródku - mówi, dodając, że pomysł zgłasza jako mieszkaniec a nie wiceprzewodniczący. - Nie mam ogródka. Z idei nie zrezygnuję, nie zmuszam nikogo do sypania kopca. Proszę tylko o nieprzeszkadzanie. Ja nie bronię nikomu wpaść na pomysł np. tworzenia miejsc pracy, czy pomocy biednym dzieciom. Niech każdy robi, co uważa za potrzebne. Krytykować jest najprościej.
Budowa kopca ma kosztować ok. miliona złotych. Jak zapewnia pomysłodawca, te pieniądze nie będą pochodziły z budżetu miasta, a z dobrowolnych składek mieszkańców i przedsiębiorstw. Lublinianie będą mogli wykupić kostki, którymi zostaną wybrukowane ścieżki prowadzące na szczyt. Podczas budowy każdy będzie mógł przynieść woreczek ziemi. - Poza tym liczę, że otrzymam pieniądze z funduszów Unii Europejskiej - dodaje Wojciechowski.
Ziemia pod kopiec ma pochodzić z lubelskich placów budowy, choćby z gigantycznej inwestycji, jaką będzie budowa tunelu pod al. Racławickimi. Sama podstawa kopca zajmie około hektara. Na jego szczycie ma być zamontowana replika krzyża, na który zaprzysięgano unię lubelską. Oryginał jest obecnie w klasztorze Ojców Dominikanów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO