czwartek, 23 marca 2017 r.

Lublin

Z urwanym palcem w Nowy Rok

Dodano: 29 grudnia 2006, 19:04

Nikt nie przejmuje się zakazem odpalania petard wydanym przez wojewodę

11-letni Marcin odpalił petardę i stracił palec. Trzeba było tragedii, by policja zainteresowała się sklepem, w którym wybuchowe gadżety sprzedaje się nieletnim.
Do wypadku doszło w czwartek w Bazanowie Starym koło Ryk. Chłopiec odpalił petardę w mieszkaniu. Urwało mu kawałek palca. Policjanci ustalili, gdzie dziecko kupiło petardy. Ekspedientka z miejscowego sklepu spożywczego bez wahania sprzedała Marcinowi 50 fajerwerków. Teraz może spędzić w więzieniu nawet dwa lata.

Handlowcy mają w nosie prawo i zdrowie dzieci. Dla nich liczy się zysk. A zakaz sprzedaży petard nieletnim jest fikcją. - Rakiety, "kredki”, "tigery” - 14-letni Jakub z Lublina pokazuje swoje zakupy. - Przy PKS-ie sprzedają.
Koło straganów przy al. Tysiąclecia kręci się grupka chłopców. Najstarszy z nich ma nie więcej niż 10 lat. Na dwóch straganach sprzedawcy odmawiają im sprzedaży fajerwerków. Trzeci handlarz, stojący przy przejściu dla pieszych, nie ma skrupułów. Niebezpieczny towar wędruje do rąk dzieci.

• Dlaczego sprzedaje pan petardy dzieciom?
- Panie! Jaka to petarda! To w górę nie leci, tylko sunie po ziemi, wiruje i gwiżdże - broni się tęgi sprzedawca.
• Ale prawo zabrania sprzedaży takich rzeczy nieletnim i nie rozróżnia tego, czy petarda leci w górę, czy nie. Dlaczego łamie pan prawo?
- Przecież ja nic nie sprzedaję - odpowiada handlarz.
Namierzenie straganu, na którym dzieci bez problemu kupują petardy zajęło nam zaledwie 10 minut. A policji? - W ostatnich dniach nie zanotowaliśmy takiego przestępstwa - mówi Tomasz Jachowicz z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.
Lekceważony jest też wydany przez wojewodę zakaz odpalania petard w miejscach publicznych. Obowiązuje on od Wigilii aż do końca stycznia. Wyjątkiem jest 31 grudnia i 1 stycznia. - Myśli pan, że ktoś się tym przejmuje? - irytuje się Wiesława Syguła, mieszkanka lubelskiej dzielnicy Czuby. - Dzieciarnia całymi wieczorami strzela pod oknami bloków. Całkiem bezkarnie.
Kary są, ale na papierze. Za złamanie zakazu grozi grzywna od 20 zł do 5 tys. złotych. - Egzekwowanie tego zakazu należy do służb porządkowych: policji i straży gminnych - wyjaśnia Piotr Kowalczyk, rzecznik wojewody.

Policja z Lublina nawet nie wie, czy ktokolwiek został ukarany. - Nie prowadzimy takich statystyk. Takie wykroczenia nie mają w naszym biuletynie jakiegoś specjalnego kodu, dlatego nie jestem w stanie ustalić liczby takich zdarzeń. To wszystko jest w notatnikach policjantów - mówi. Ale i tam próżno by szukać. - Za używanie fajerwerków nie nałożyliśmy żadnego mandatu - przyznaje Joanna Kopeć, rzecznik komendy w Zamościu. Tak samo jest w innych komendach.
Co może wojewoda? Nic. - Nie sprawujemy nadzoru nad pracą policji - stwierdza Kowalczyk.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24