sobota, 23 września 2017 r.

Lublin

Za darmo nie operujemy

Dodano: 5 czerwca 2002, 20:58
Autor: Ewa Stępień

Mariusz Karolczak, którego bada dr Adam Kłos, był jednym z ostatnich planowanych pacjentów przyjętyc
Mariusz Karolczak, którego bada dr Adam Kłos, był jednym z ostatnich planowanych pacjentów przyjętyc

Kiedy 18-letni Marcin z Kraśnika zgłosił się we wtorek na zaplanowaną pół roku temu operację przegrody nosowej, szpital go nie przyjął. Pacjent usłyszał, że nie może być zoperowany, bo zabrakło pieniędzy na leczenie.
Z odmową leczenia mogą się spotkać inni chorzy

Marcin ma krzywą przegrodę nosową, co powoduje trudności w oddychaniu.
- W styczniu lekarz z przychodni laryngologicznej, która znajduje się przy szpitalu, wyznaczył chłopcu termin przyjęcia na oddział na 4 czerwca - opowiada ojciec chłopaka. - We wtorek rano zgłosiliśmy się najpierw do przychodni laryngologicznej, aby wziąć stamtąd skierowanie i przejść na oddział. Usłyszałem jednak, że syn nie może być przyjęty do szpitala, bo kasa chorych zakontraktowała za mało usług. A limit tych wykupionych już przekroczono. Poszedłem na oddział do lekarza, który w styczniu zapisywał syna do szpitala. Usłyszałem to samo co w przychodni.
Tym, który w styczniu wyznaczał Marcinowi termin operacji, a przedwczoraj odmówił przyjęcia, jest dr Adam Kłos, zastępca ordynatora Kliniki Otolaryngologii. - We wtorek dyrekcja szpitala zadecydowała o wstrzymaniu przyjęć pacjentów planowanych - mówi. - Operujemy tylko przypadki ostre i nowotworowe. Kasa chorych kwartalnie kontraktuje w naszej klinice 99 tys. punktów, na które przeliczane są koszty zabiegów. Miesięcznie daje to 33 tys., a my wyrabiamy 50 tys. Pracujemy za darmo.
- Drugi kwartał jeszcze się nie skończył, a limity już się wyczerpały - dodaje Alfred Przylepa, dyrektor SPSK nr 4. - Szpitala nie stać na leczenie bez pieniędzy. Interweniowaliśmy w kasie chorych.
Tomasz Kwiatkowski, dyrektor Departamentu Medycznego LRKCh, zdziwił się, bo - jak powiedział Dziennikowi - o kłopotach Kliniki Otolaryngologii nic nie wie. - Dyrektor szpitala, podpisując z nami umowę, zgodził się na taki a nie inny poziom finansowania. Czyli ocenił, że jest wystarczający do potrzeb - mówi dyr. Kwiatkowski. Uniknął jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy kasa chorych dorzuci coś szpitalowi.
Co ma zrobić pacjent z Kraśnika i inni, którzy w najbliższych dniach odejdą z kwitkiem, bo nie ma pieniędzy na leczenie? - Ponownie zapisać się na jakiś termin w nadziei, że dostaniemy pieniądze - radzi dr Kłos.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!