piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Za śmierć najwyżej poprawczak

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 czerwca 2005, 20:54

Świadkowie tragedii nad Zalewem Zemborzyckim cały dzień oglądali zdjęcia młodych ludzi, którzy w czwartek byli nad wodą i mogli przyczynić się do śmierci Joasi z Lublina. Wytypowali jej kolegę z gimnazjum. Kto jeszcze uczestniczył w tej "zabawie”?

Policja doszła do wniosku, że Joasię wrzucił do wody Mariusz T., który chodzi do tej samej co ona szkoły. - Zarzuciliśmy mu nieumyślne spowodowanie śmierci - mówi Agnieszka Pawlak z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.
Przed sądem rodzinnym piętnastolatek nie przyznał się do winy. Rodzina wynajęła mu znanego adwokata.
- Sąd w piątek wieczorem zdecydował o umieszczeniu chłopca na trzy miesiące w ośrodku wychowawczym - mówi Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Nie wiadomo jeszcze, kto razem z Mariuszem T. uczestniczył w tej "zabawie” i pomógł mu zepchnąć dziewczynę z pomostu.
O tragedii nad zalewem Zemborzyckim pisaliśmy wczoraj. Joasia chodziła do pierwszej kasy VIII gimnazjum w Lublinie. W czwartek jej klasa miała lekcje do południa. Joasia nie przyszła do szkoły. Pojechała nad Zalew Zemborzycki. Prawdopodobnie z kilkoma kolegami i koleżankami ze szkoły. Wśród nich był też Mariusz. Chłopak od rana pił alkohol. Późniejsze badanie wykazało u niego ponad promil alkoholu.
Nad zalewem, w pobliżu ośrodka Marina, grupa nastolatków zjawiła się około południa. - Wrzucili ją do wody tuż przy wejściu na molo - mówi Agnieszka Osuch, która w czwartek pływała w zalewie. - Dziewczynka wydostała się na brzeg.
Po chwili Mariusz i jego kompan wpadli na pomysł, żeby Joasię znowu wrzucić do wody. Tym razem niemal z końca mola, gdzie zbiornik ma kilka metrów głębokości. Joasia krzyknęła, że nie umie pływać, po czym znalazła się pod wodą. Dopiero po paru minutach ktoś zauważył, że nie wypływa. Kilka osób rzuciło się na ratunek. W końcu jeden z ratujących natrafił na ciało dziecka. Od wrzucenia Joasi do wody upłynęło już około 10 minut. Dziewczyna po trzech godzinach zmarła w szpitalu.
Być może do tragedii nie doszłoby, gdyby pomostu strzegł ratownik. Ale go nie było. Bogdan Błaszczuk, który dzierżawi kąpielisko i ma na nim zapewnić bezpieczeństwo tłumaczy, że sezon nie został jeszcze otwarty. - Ratownik będzie już w tę sobotę i niedzielę a na stałe od wakacji - tłumaczy.
Kąpieliska nad zalewem wydzierżawia innym Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. - Zobowiązujemy dzierżawcę do zorganizowania strzeżonego kąpieliska, ale nie ma sztywnego terminu, od kiedy ma ono funkcjonować - mówi Stanisław Klepacz, zastępca dyrektora MOSiR w Lublinie. - Zwyczajowo jest to początek wakacji. A ludzie wchodzą do wody kiedy i gdzie chcą na własną odpowiedzialność.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!