środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Za wcześnie uznany za zmarłego

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 grudnia 2011, 19:33

Gdy lekarz doszedł do wniosku, że reanimacja się nie powiodła i trzeba ją przerwać, ciało mężczyzny
Gdy lekarz doszedł do wniosku, że reanimacja się nie powiodła i trzeba ją przerwać, ciało mężczyzny

Lekarz z karetki pogotowia przerwał reanimację, a ciało zostało nakryte plastikowym workiem. Wtedy policjanci zauważyli, że "zmarły” się poruszył. Mężczyzna żył jeszcze osiem godzin.

50-letni Stanisław K. przyjechał do Lublina 2 grudnia rano z Wiednia. Miał się tu przesiąść i pojechać do domu w woj. mazowieckim. Ok. godz. 7 wysiadł z busa i upadł na chodnik przy ul. Ruskiej.

Tego dnia lubelska policja pochwaliła się informacją o uratowaniu przez patrol wysiadającego z busa mężczyzny, który zasłabł. Według komunikatu, policjanci rozpoczęli reanimację 50-latka, a karetka zawiozła go do szpitala. Co dokładnie działo się w międzyczasie, tego mundurowi nie podali.

Ustaliliśmy, że pierwsi przy leżącym mężczyźnie pojawili się policjanci, których zaalarmowali przechodnie. Rozpoczęli reanimację. Karetka dojechała po sześciu minutach od wezwania. Byli w niej ratownicy. Przejęli prowadzenie akcji ratunkowej. Zaraz potem dotarła druga karetka z lekarzem.

– Postępowanie reanimacyjne trwało około godziny – mówi Zdzisław Kulesza, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego SP ZOZ w Lublinie.

Gdy lekarz doszedł do wniosku, że reanimacja się nie powiodła i trzeba ją przerwać, ciało mężczyzny zostało przykryte. – Spod podłużnego, czarnego worka nie było widać człowieka, obok stała karetka, byli policjanci – mówi mieszkanka Lublina, która przechodziła ul. Ruską.

Wtedy policjanci zauważyli, że "zmarły” się poruszył. Jeden z nich zaczął go reanimować. – To funkcjonariusz po specjalistycznym przeszkoleniu ratowniczym – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji.

Potem reanimacją ponownie zajął się lekarz. Stanisław K. został przewieziony do PSK-1 przy ul. Staszica w Lublinie.

– Zadzwonili do nas ze szpitala z informacją, że tata jest w ciężkim stanie – mówi córka. – Po kilku godzinach, ok. 16., gdy byliśmy w drodze do Lublina, otrzymaliśmy drugi telefon, że już nie żyje. Powiedzieli, że to był zawał serca.

Jeszcze 2 grudnia policyjna notatka o przebiegu zdarzenia trafiła do prokuratury. Gdy po kilku dniach śledczy zwrócili się do szpitala o informację o stanie zdrowia Stanisława K. dowiedzieli się, że mężczyzna zmarł, a zwłoki zostały zabrane przez rodzinę i pochowane.

– Gdyby szpital od razu zawiadomił nas o zgonie, zostałaby przeprowadzona sekcja – mówi Jadwiga Nowak, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ. – Jej wyniki dałyby pełniejszy obraz tego, co się stało.

– Nie znaliśmy okolicznościach śmierci, nie wiedzieliśmy, że potrzebna będzie sekcja zwłok, a chcieliśmy jak najszybciej zabrać ciało i pochować tatę – tłumaczy córka Stanisława K. i dodaje, że rodzina przygotowana jest na ekshumację.

Prokuratura prowadzi w sprawie czynności sprawdzające. Chce ustalić, czy postępowanie załogi karetki było prawidłowe. Śledczy przyznają, że z tak niecodzienną sytuacją jeszcze się nie spotkali.

– To wyjątkowy przypadek, choć medycyna zna takie zdarzenia – przyznaje dyr. Kulesza. – Z mojej wstępnej oceny wynika, że nie doszło do zaniedbań w akcji reanimacyjnej. To lekarz ocenia, kiedy należy ją przerwać. Czekam na wynik postępowania w prokuraturze.

Bliscy zmarłego zwrócili się też do policji o wyjaśnienie, co się stało z częścią wypłaty zmarłego: w Wiedniu od pracodawcy dostał 1,9 tys. euro. Ze szpitalnego depozytu wydano rodzinie tysiąc.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
hakim
pilo
jan
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

hakim
hakim (17 grudnia 2011 o 10:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Policjanci wykazali bardzo duże umiejętności fachowego prowadzenia reanimacji. Pogotowie niestety zbyt sztywno trzymało się wytycznych Europejskiej Rady Resuscytacji 2010. Zakończenie reanimacji i uznanie pacjenta za zmarłego , zawsze jest decyzją bardzo trudną i wymagająca 100% pewności , że już nic nie możemy pomóc.
Rozwiń
pilo
pilo (15 grudnia 2011 o 13:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
,,To wyjątkowy przypadek, choć medycyna zna takie zdarzenia – przyznaje dyr. Kulesza. – Z mojej wstępnej oceny wynika, że nie doszło do zaniedbań w akcji reanimacyjnej,,.Jezeli nie jest to zaniedbanie to co? Pacjent żył ale uznano go za zmarłego,to nie jest żaden niezwykły przypadek tylko błąd w ocenie stanu pacjenta.
Rozwiń
jan
jan (14 grudnia 2011 o 17:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
CUD
Rozwiń
XXX999XXX
XXX999XXX (13 grudnia 2011 o 16:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Wtedy policjanci zauważyli, że "zmarły” się poruszył. Jeden z nich zaczął go reanimować. – To funkcjonariusz po specjalistycznym przeszkoleniu ratowniczym – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji."

SKORO SĄ TACY ŚWIETNIE WYSZKOLENI TO PO JAKĄ CHOLERĘ PODJĘLI REANIMACJĘ SKORO SIĘ PORUSZYŁ !!! KAŻDY INSTRUKTOR BLS BY ICH ZA TO OBLAŁ. UWAŻAM,ŻE JAK SIĘ TAK WSZYSCY DOSZUKUJĄ WINOWAJCÓW TO POLICJA TEZ POWINNA TRAFIĆ DO JEDNEGO WORKA.
Rozwiń
borys
borys (13 grudnia 2011 o 11:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Refleksja' timestamp='1323725649' post='569679']
Strasznie współczuje pogrążonej w żałobie rodzinie... Nie mogę natomiast zrozumieć ludzi tu komentujących. Skąd ta nienawiść do lekarzy? Co za generalizowanie? Kto Wam wyrobił w głowach takie spojrzenie? Czy pojedyncze niechlubne przypadki czynią ogół? To co - jeden kominiarz coś zawalił, to mam prawo powiedzieć,że cała reszta kominiarzy to partacze? Oczywiście,że nie.Czy o niedouczeniu lekarzy wypowiadają się osoby po medycynie? Czy wiecie jak trudne są to studia? Wątpie. Żal mi Was...niestety media zrobiły Wam papkę z rozumów. Niedługo nikt nie będzie studiował medycyny, bo piętnuje się ją niebywale, a błąd popełnić może każdy. Choć nie sądzę,żeby w tym przypadku z powyższego artykułu były jakieś uchybienia. Ciekawe, czy osoby - które tak krytycznie wypowiadają się o służbie zdrowia i tak łatwo oceniają lekarzy - mają pojęcie jakim poświęceniem kieruje się każdy lekarz? Ciekawe też, czy Wam WSZECHMĄDRYM KRYTYKOM nie zdarzyło się popełnić błędu. No tak Wy jesteście przecież NIEOMYLNI,wręcz GENIALNI. Skoro tak dobrze mają lekarze to czemu nimi nie zostaliście, hmmm... Żałosne... jedno jest pewne podziwiam lekarzy, że wytrzymują taką serię pomyj rzucaną przez społeczenstwo.... a rodzinie naprawdę głęboko współczuje...
[/quote]
Każde studia są trudne. Nie rozumiem skąd to przekonanie, że nauka medycyny to coś trudniejszego niż jakikolwiek kierunek na Politechnice.
Weterynaria też ciężka, tyle rodzajów zwierząt, a Wy na tej medycynie tylko o jednym zwierzaku się uczycie, a że tak wam ciężko, to może dlatego że w ogóle nie powinniście studiować. Ale tata kazali iść na medycynę, to się poszło.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!