wtorek, 26 września 2017 r.

Lublin

Za zdrowie Schulza

Dodano: 15 lipca 2002, 16:11

W miniony piątek pan Bruno Schulz, wypiwszy lampkę wina na Szerokiej, dorożką wjechał na deptak Krakowskiego Przedmieścia. Tak zaczęły się w Lublinie 110 urodziny pisarza.

Kiedy z Bramy Krakowskiej wyłoniła się dorożka, prowadzona przez kapelę Zespołu Pieśni i Tańca "Lublin”, a klarnet Wowy Kukawskiego wygrywał pod niebo tęskne dźwięki, w ogródkach na deptaku zrobił się ruch.
- Może jedzie pan Piłsudski? Albo pan Prus? Albo to wesele? - pytali mieszkańcy Lublina.
Gdy dorożka zatrzymała się przed Piwnicą Rycerską, wszystko było jasne. Plakat na sztalugach oznajmiał, że oto zaczęły się w Lublinie Urodziny Brunona Schulza. Równocześnie z uroczystościami w Drohobyczu i Lwowie.
Dlaczego w Lublinie?
- Bo tu w Lublinie pamiętamy o tym znakomitym polskim pisarzu i kochamy schulzowskie klimaty - mówi prof. Władysław Panas z KUL, który przyjął zaproszenie Dziennika do udziału w "Urodzinach”.
W gronie witających pisarza (wcielił się w jego postać znakomity lubelski performer i malarz Jerzy Zyśko) był prezydent Andrzej Pruszkowski, byli malarze, aktorzy i dziennikarze.
- A czy wy wiecie, skąd pochodzi nazwa "sklepy cynamonowe”? Od cynamonowego koloru ścian sklepów. Pisał o tym sam Schulz - zaciągała śpiewnie Marta Denys.

Grażyna Ruszewska z Radia Lublin poprowadziła gości po urodzinowych zdarzeniach. Z balkonów dziedzińca kamienicy, gdzie mieści się Rycerska , zagrała kapela Wowy Kukawskiego. Niepostrzeżenie tęskna kresowa muzyka przeszła w muzykę do spektaklu "Był sobie raz” Teatru NN. Witek Dąbrowski i Bartłomiej Stańczak (na akordeonie) opowiadali chasydzką balladę o Szlemielu. Kto chciał, oglądał Teatr Malowania. Krystyna Głowniak, Kasia Drzewińska z synem Maćkiem i Piotr Łucjan pracowali nad Tryptykiem dla Schulza. Kto chciał, fotografowal się z Schulzem i jego muzami w rozstawionej na deptaku pracowni mistrza Andrzeja Rożka. Kto inny słuchał opowieści prof. Władysława Panasa o Schulzu, a później Jacka Króla, który czytał "Ulice Krokodyli”.
A potem rozpoczęło się w Rycerskiej urodzinowe koncertowanie. Najpierw Wowy Kukawskiego, potem Bartłomieja Stańczyka i Jarosława Adamowa. Swoją premierę i cztery wykonania miała piosenka Janka Kłoczowskiego. Były toasty, odsłonięcie tryptyku, żydowski poczęstunek, nocne rozmowy.
Wszyscy są zgodni: takich urodzin, zabawy i klimatów dawno w Lublinie nie było.

Dziękujemy

Grażynie Ruszewskiej z Radia Lublin za nieustanną obecność Urodzin na antenie radiowej.
Współorganizatorom: Alicji Lejcyk-Kamińskiej i Wowie Kukawskiemu z Zespołu Pieśni i Tańca Lublin, Tomaszowi Pietrasiewiczowi i Witoldowi Dąbrowskiemu z Teatru NN, muzykom Bartłomiejowi Stańczykowi i Jarosławowi Adamów, malarzom: Krystynie Głowniak, Kasi Drzewińskiej z synem i Piotrowi Łucjanowi, Jackowi Królowi z Teatru Osterwy, Marianowi Koczorowskiemu z Piwnicy Rycerskiej (specjalne podziękowanie), Grzegorzowi Linkowskiemu z ACK "Chatka Żaka”, Andrzejowi Rożkowi, Grzegorzowi Józefczukowi z Gazety Wyborczej, Jerzemu Żyśce i jego muzom: Ewom Haponiukowej i Koziarowej, jeszcze raz Grażynie Ruszewskiej za prowadzenie, profesorowi Władysławowi Panasowi z KUL i wszystkim gościom Urodzin.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!