wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Za zdrowie Schulza

Dodano: 15 lipca 2002, 16:11

W miniony piątek pan Bruno Schulz, wypiwszy lampkę wina na Szerokiej, dorożką wjechał na deptak Krakowskiego Przedmieścia. Tak zaczęły się w Lublinie 110 urodziny pisarza.

Kiedy z Bramy Krakowskiej wyłoniła się dorożka, prowadzona przez kapelę Zespołu Pieśni i Tańca "Lublin”, a klarnet Wowy Kukawskiego wygrywał pod niebo tęskne dźwięki, w ogródkach na deptaku zrobił się ruch.
- Może jedzie pan Piłsudski? Albo pan Prus? Albo to wesele? - pytali mieszkańcy Lublina.
Gdy dorożka zatrzymała się przed Piwnicą Rycerską, wszystko było jasne. Plakat na sztalugach oznajmiał, że oto zaczęły się w Lublinie Urodziny Brunona Schulza. Równocześnie z uroczystościami w Drohobyczu i Lwowie.
Dlaczego w Lublinie?
- Bo tu w Lublinie pamiętamy o tym znakomitym polskim pisarzu i kochamy schulzowskie klimaty - mówi prof. Władysław Panas z KUL, który przyjął zaproszenie Dziennika do udziału w "Urodzinach”.
W gronie witających pisarza (wcielił się w jego postać znakomity lubelski performer i malarz Jerzy Zyśko) był prezydent Andrzej Pruszkowski, byli malarze, aktorzy i dziennikarze.
- A czy wy wiecie, skąd pochodzi nazwa "sklepy cynamonowe”? Od cynamonowego koloru ścian sklepów. Pisał o tym sam Schulz - zaciągała śpiewnie Marta Denys.

Grażyna Ruszewska z Radia Lublin poprowadziła gości po urodzinowych zdarzeniach. Z balkonów dziedzińca kamienicy, gdzie mieści się Rycerska , zagrała kapela Wowy Kukawskiego. Niepostrzeżenie tęskna kresowa muzyka przeszła w muzykę do spektaklu "Był sobie raz” Teatru NN. Witek Dąbrowski i Bartłomiej Stańczak (na akordeonie) opowiadali chasydzką balladę o Szlemielu. Kto chciał, oglądał Teatr Malowania. Krystyna Głowniak, Kasia Drzewińska z synem Maćkiem i Piotr Łucjan pracowali nad Tryptykiem dla Schulza. Kto chciał, fotografowal się z Schulzem i jego muzami w rozstawionej na deptaku pracowni mistrza Andrzeja Rożka. Kto inny słuchał opowieści prof. Władysława Panasa o Schulzu, a później Jacka Króla, który czytał "Ulice Krokodyli”.
A potem rozpoczęło się w Rycerskiej urodzinowe koncertowanie. Najpierw Wowy Kukawskiego, potem Bartłomieja Stańczyka i Jarosława Adamowa. Swoją premierę i cztery wykonania miała piosenka Janka Kłoczowskiego. Były toasty, odsłonięcie tryptyku, żydowski poczęstunek, nocne rozmowy.
Wszyscy są zgodni: takich urodzin, zabawy i klimatów dawno w Lublinie nie było.

Dziękujemy

Grażynie Ruszewskiej z Radia Lublin za nieustanną obecność Urodzin na antenie radiowej.
Współorganizatorom: Alicji Lejcyk-Kamińskiej i Wowie Kukawskiemu z Zespołu Pieśni i Tańca Lublin, Tomaszowi Pietrasiewiczowi i Witoldowi Dąbrowskiemu z Teatru NN, muzykom Bartłomiejowi Stańczykowi i Jarosławowi Adamów, malarzom: Krystynie Głowniak, Kasi Drzewińskiej z synem i Piotrowi Łucjanowi, Jackowi Królowi z Teatru Osterwy, Marianowi Koczorowskiemu z Piwnicy Rycerskiej (specjalne podziękowanie), Grzegorzowi Linkowskiemu z ACK "Chatka Żaka”, Andrzejowi Rożkowi, Grzegorzowi Józefczukowi z Gazety Wyborczej, Jerzemu Żyśce i jego muzom: Ewom Haponiukowej i Koziarowej, jeszcze raz Grażynie Ruszewskiej za prowadzenie, profesorowi Władysławowi Panasowi z KUL i wszystkim gościom Urodzin.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO