wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zabija czad, zabija mróz

Dodano: 22 stycznia 2006, 21:59

Dwoje dzieci i młoda kobieta nie żyją, a cztery osoby walczą o życie po zatruciu czadem. Wszystkie dogrzewały się wadliwymi piecykami. Z kolei dwaj mężczyźni zamarzli nieopodal swoich domów. Gdyby nie czujność policjantów, liczba ofiar byłaby większa.

Wczoraj o piątej rano pogotowie przyjechało do mieszkania trzyosobowej rodziny przy ul. Leśnej w Lublinie. Lekarzy wezwała właścicielka, która cudem się ocknęła. Zobaczyła, że jej syn i mąż nie dają znaków życia. Niestety, na ratunek dla 8-letniego chłopczyka było za późno. Oboje dorośli w ciężkim stanie zostali przewiezieni do szpitala. – Trujący tlenek węgla wydobywał się z piecyka gazowego – mówi Renata Laszczka–Rusek z lubelskiej policji.
W sobotę czadem zatruła się 21-letnia w mieszkanka ul. Czechowskiej w Lublinie. Dziewczyna była w łazience. Gdy ją znaleziono, nie dawała znaków życia. Trwająca blisko godzinę akcja reanimacyjna nie przyniosła rezultatu. Do szpitala trafiła też matka dziewczyny. Znaleziono ją leżącą na podłodze w kuchni. Stan kobiety jest ciężki. Policjanci znaleźli w kratce wentylacyjnej kawałek styropianu, który miał zapobiegać ucieczce ciepła z mieszkania.
Tego samego dnia w gminie Stary Zamość 8-letnia dziewczynka wraz ze starszą o trzy lata siostrą cioteczną kąpały się w łazience. Zamknęły drzwi od wewnątrz. Po około 40 minutach matkę starszej dziewczynki zaniepokoiła cisza. – Nie słychać było żadnych śmiechów ani rozmów – opowiada podinspektor Adam Lackowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zamościu. – Kobieta zaczęła z mężem stukać do drzwi, ale nikt im nie odpowiadał.
Siłą sforsowali drzwi. 11-latka leżała na podłodze, a jej młodsza siostra w wannie. Były nieprzytomne. Wezwano pogotowie. 8-latki nie udało się uratować. Jej siostra została odwieziona do szpitala. Przyczyną tej tragedii również było zakrycie przewodów wentylacyjnych. Łazienka była dodatkowo ogrzewana przenośnym piecykiem na gaz z butli.
Ostatnią ofiarą czadu jest 19-
latek z Kraśnika, który zatruł się tlenkiem węgla w łazience. Również i on korzystał z piecyka gazowego.
Zamarzają na progu domu
Już do dwudziestu wzrosła liczba ofiar mrozów w tym sezonie. Ciała dwóch mężczyzn znaleziono w ten weekend.
W niedzielę w południe, w Orchówku (powiat włodawski) matka znalazła zwłoki 35-letniego syna. Ciało leżało w zaspie, 200 metrów od domu. Nie udało się też uratować 56-letniego mieszkańca powiatu zamojskiego. Jego zwłoki znalazł w rowie brat, zaledwie 150 metrów od najbliższych zabudowań.
Liczba byłaby jeszcze wyższa, gdyby policjanci nie znaleźli na czas kilku pijanych mężczyzn leżących na mrozie. – W takie dni policjanci kontrolują miejsca, gdzie mogą przebywać osoby narażone na zamarznięte – mówi Renata Laszczka-Rusek z lubelskiej policji. – Mają je zabierać, nawet jeśli takie osoby sobie tego nie życzą. Ratują im życie.
Policjanci z Niedźwiady w rozpadającym się domu w Brzeźnicy Bychawskiej natknęli się na 32-letniego mężczyznę. Był kompletnie pijany, a temperatura w pomieszczeniu była niewiele wyższa niż na zewnątrz. Mężczyzna nie miał już czucia w nogach i rękach. Trafił do szpitala. W Sernikach przed pocztą leżał pijany 35-latek. W Kolonii Łucka policjanci natknęli się na śpiącego przy drodze pijanego 29-
latka. Obu mężczyzn odwieźli do domów. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!