wtorek, 20 lutego 2018 r.

Lublin

Zabójstwo przed blokiem na Czubach. Dźgnął nożem i wsiadł w busa do Holandii

Dodano: 13 września 2016, 13:39

Znicze w miejscu tragedii
Znicze w miejscu tragedii

Kończy się śledztwo w sprawie głośnego morderstwa przy ul. Wyżynnej w Lublinie. Najnowsza opinia biegłych ostatecznie pogrąża podejrzanego. Aktu oskarżenia przeciwko Maksymilianowi B. można się spodziewać w najbliższych dniach.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Ekspertyza DNA wykazała, że materiał genetyczny ofiary znajduje się na nożu, który podejrzany wskazał jako narzędzie zbrodni – mówi Katarzyna Czekaj, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. – To ostatnia opinia, jaką wywołaliśmy w tej sprawie. W ciągu kilku dni powinniśmy zakończyć śledztwo aktem oskarżenia.

29-letni Maksymilian B. stanął przed prokuratorem w lutym tego roku. Usłyszał zarzuty dotyczące zamordowania swojego rówieśnika. Śledczy ustalili, że zadał Damianowi dwa ciosy nożem, w bark i brzuch. – Damian biegł do mnie. Przestraszyłem się, że mnie pobije – wyjaśnił Maksymilian B. Drugi z ciosów okazał się śmiertelny. Ostrze o długości 19 cm przebiło trzustkę, powodując krwotok wewnętrzny.

W czasie śledztwa Maksymilian B. przyznał, że uderzał w brzuch. Zaprzeczał jednak, by chciał zamordować kolegę. Prokurator uznał jednak, że mężczyzna działał z zamiarem pozbawienia życia.

Do tragicznej w skutkach bójki doszło na początku lutego, przed blokiem przy ul. Wyżynnej 20 na lubelskich Czubach. Na miejscu szybko pojawiło się pogotowie, ale 29-letniego Damiana nie udało się uratować. Zmarł podczas operacji.

Następnego dnia policjanci zatrzymali podejrzanego o zabójstwo Maksymiliana B. Mężczyzna był już karany za przestępstwa przeciwko mieniu, życiu i zdrowiu. Pracował w Holandii na budowie. Niedługo przed zabójstwem przyjechał do Lublina odwiedzić rodzinę. Po tym jak zaatakował Damiana wsiadł w busa i ruszył w drogę powrotną. Nóż wyrzucił na przystanku autobusowym przy ul. Filaretów. Później wskazał to miejsce policjantom.

Z jego późniejszych relacji wynikało, że po drodze dowiedział się z Facebooka, że ugodzony nożem mężczyzna nie żyje. Maksymilian B. przerwał podróż. Jak twierdzi, poszedł się wyspowiadać, a następnie zgłosił się do najbliższej jednostki policji.

Jak później tłumaczył, do awantury z Damianem doszło bez wyraźnej przyczyny. Maksymilian B. przechodził obok bloku przy ul. Wyżynnej. Na balkonie mieszkania na parterze stał Damian z kolegą. Nie przepadali za 29-latkiem. Mieli więc grozić Maksymilianowi B. Po krótkiej wymianie zdań wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Maksymilian B. musi się teraz liczyć nawet z karą dożywotniego pozbawienia wolności.

Czytaj więcej o: prokuratura Lublin Czuby zabójstwo
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
xyz
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (14 września 2016 o 15:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z wyżynnej chłopaki lubią zaczepiac ludzi. Gorszych chamów nie znam.
Rozwiń
Gość
Gość (14 września 2016 o 14:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie znam tych ludzi więc nie wiem to był bardziej agresywnym zabijaką ale to paranoja że kiedy ktoś biegnie do mnie z intencją pobicia nie mam prawa bronić się wszystkimi dostępnymi środkami. A może to atakujący tak mnie za chwilę uderzy tak że pęknie mi czaszka o płytę chodnikową? A może to atakujący za chwile wyciągnie nóż? Kiedy atakujesz kogoś fizycznie to licz się ze wszystkimi sposobami obrony z jego strony - tak powinno być.
Rozwiń
xyz
xyz (14 września 2016 o 12:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kurwa ludzie, wy na prawde wierzycie, że on się chciał bronić? to na c*** latał z prawie 20cm kosą po osiedlu, to nie był scyzoryk na grzyby, który wpadł mu pod rękę, a oskarżony nie należał do bezbronnych niewinnych chłopców w rurkach i z grzywką. dożywocie mu grozi za recydywe, ale znając życie, za okoliczności i z faktu, że sam się zgłosił i tak wyrok będzie łagodniejszy. swoją drogą gratulacje dla lubelskiego laboratorium kryminalistycznego, pół roku zajeło wam ustalenie zgodności próbek dna w tak prostej sprawie, a potem sie dziwicie, że wam płacą gorzej niż na kasie w biedronce... pozdro :)
Rozwiń
Gość
Gość (14 września 2016 o 10:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a ja wam powiem - dobrze że ten Damian nie żyje, jednego śmiecia mniej
Rozwiń
Gość
Gość (14 września 2016 o 10:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znałam ich obydwoje wychowałam sie z nimi na jednym osiedlu.. Maxymilanowi zmarł brat Mikołaj dlatego przyjechał do polski, Damian był typem avanturnika.. A Maxymaln pochodzi z bardzo ale to bardzo wierzącej rodziny , ta sytuacja mogła skończyć sie odwrotnie ..
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!