piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Zabójstwo przed blokiem na Czubach. Dźgnął nożem i wsiadł w busa do Holandii

Dodano: 13 września 2016, 13:39

Znicze w miejscu tragedii
Znicze w miejscu tragedii

Kończy się śledztwo w sprawie głośnego morderstwa przy ul. Wyżynnej w Lublinie. Najnowsza opinia biegłych ostatecznie pogrąża podejrzanego. Aktu oskarżenia przeciwko Maksymilianowi B. można się spodziewać w najbliższych dniach.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Ekspertyza DNA wykazała, że materiał genetyczny ofiary znajduje się na nożu, który podejrzany wskazał jako narzędzie zbrodni – mówi Katarzyna Czekaj, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. – To ostatnia opinia, jaką wywołaliśmy w tej sprawie. W ciągu kilku dni powinniśmy zakończyć śledztwo aktem oskarżenia.

29-letni Maksymilian B. stanął przed prokuratorem w lutym tego roku. Usłyszał zarzuty dotyczące zamordowania swojego rówieśnika. Śledczy ustalili, że zadał Damianowi dwa ciosy nożem, w bark i brzuch. – Damian biegł do mnie. Przestraszyłem się, że mnie pobije – wyjaśnił Maksymilian B. Drugi z ciosów okazał się śmiertelny. Ostrze o długości 19 cm przebiło trzustkę, powodując krwotok wewnętrzny.

W czasie śledztwa Maksymilian B. przyznał, że uderzał w brzuch. Zaprzeczał jednak, by chciał zamordować kolegę. Prokurator uznał jednak, że mężczyzna działał z zamiarem pozbawienia życia.

Do tragicznej w skutkach bójki doszło na początku lutego, przed blokiem przy ul. Wyżynnej 20 na lubelskich Czubach. Na miejscu szybko pojawiło się pogotowie, ale 29-letniego Damiana nie udało się uratować. Zmarł podczas operacji.

Następnego dnia policjanci zatrzymali podejrzanego o zabójstwo Maksymiliana B. Mężczyzna był już karany za przestępstwa przeciwko mieniu, życiu i zdrowiu. Pracował w Holandii na budowie. Niedługo przed zabójstwem przyjechał do Lublina odwiedzić rodzinę. Po tym jak zaatakował Damiana wsiadł w busa i ruszył w drogę powrotną. Nóż wyrzucił na przystanku autobusowym przy ul. Filaretów. Później wskazał to miejsce policjantom.

Z jego późniejszych relacji wynikało, że po drodze dowiedział się z Facebooka, że ugodzony nożem mężczyzna nie żyje. Maksymilian B. przerwał podróż. Jak twierdzi, poszedł się wyspowiadać, a następnie zgłosił się do najbliższej jednostki policji.

Jak później tłumaczył, do awantury z Damianem doszło bez wyraźnej przyczyny. Maksymilian B. przechodził obok bloku przy ul. Wyżynnej. Na balkonie mieszkania na parterze stał Damian z kolegą. Nie przepadali za 29-latkiem. Mieli więc grozić Maksymilianowi B. Po krótkiej wymianie zdań wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Maksymilian B. musi się teraz liczyć nawet z karą dożywotniego pozbawienia wolności.

Czytaj więcej o: prokuratura Lublin Czuby zabójstwo
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
xyz
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (14 września 2016 o 15:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z wyżynnej chłopaki lubią zaczepiac ludzi. Gorszych chamów nie znam.
Rozwiń
Gość
Gość (14 września 2016 o 14:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie znam tych ludzi więc nie wiem to był bardziej agresywnym zabijaką ale to paranoja że kiedy ktoś biegnie do mnie z intencją pobicia nie mam prawa bronić się wszystkimi dostępnymi środkami. A może to atakujący tak mnie za chwilę uderzy tak że pęknie mi czaszka o płytę chodnikową? A może to atakujący za chwile wyciągnie nóż? Kiedy atakujesz kogoś fizycznie to licz się ze wszystkimi sposobami obrony z jego strony - tak powinno być.
Rozwiń
xyz
xyz (14 września 2016 o 12:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kurwa ludzie, wy na prawde wierzycie, że on się chciał bronić? to na c*** latał z prawie 20cm kosą po osiedlu, to nie był scyzoryk na grzyby, który wpadł mu pod rękę, a oskarżony nie należał do bezbronnych niewinnych chłopców w rurkach i z grzywką. dożywocie mu grozi za recydywe, ale znając życie, za okoliczności i z faktu, że sam się zgłosił i tak wyrok będzie łagodniejszy. swoją drogą gratulacje dla lubelskiego laboratorium kryminalistycznego, pół roku zajeło wam ustalenie zgodności próbek dna w tak prostej sprawie, a potem sie dziwicie, że wam płacą gorzej niż na kasie w biedronce... pozdro :)
Rozwiń
Gość
Gość (14 września 2016 o 10:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a ja wam powiem - dobrze że ten Damian nie żyje, jednego śmiecia mniej
Rozwiń
Gość
Gość (14 września 2016 o 10:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znałam ich obydwoje wychowałam sie z nimi na jednym osiedlu.. Maxymilanowi zmarł brat Mikołaj dlatego przyjechał do polski, Damian był typem avanturnika.. A Maxymaln pochodzi z bardzo ale to bardzo wierzącej rodziny , ta sytuacja mogła skończyć sie odwrotnie ..
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!