czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zabrali mi plastik

Dodano: 30 lipca 2006, 21:11
Autor: Dominik Smaga

Prawie 200 tysięcy złotych odszkodowania domaga się od władz miasta lubelski przedsiębiorca. Oskarża Ratusz o to, że to przez jego działania musiał zlikwidować
swoją firmę

Dziewięć lat temu Jan Grzywaczewski założył firmę zajmującą się przetwórstwem odpadów z tworzyw sztucznych. Kupił specjalne maszyny i uruchomił produkcję plastikowych elementów. Jego produkty z powodzeniem mogły zastępować drewniane deski w ławkach i płotkach. To właśnie z takich materiałów wykonane zostało m.in. ogrodzenie jednego z placów zabaw na lubelskim os. Nałkowskich.
Przedsiębiorca dogadał się z hurtowniami, od których odbierał puste butelki i inne plastikowe odpady. Nawiązał też współpracę z Lubelskimi Zakładami Zbożowymi „Lubella”, które nawet płaciły mu za odbiór odpadów z tworzyw. Później, jako pierwszy w Lublinie, zaczął prowadzić selektywną zbiórkę śmieci. Każdemu z mieszkańców dzielnicy Dziesiąta regularnie rozdawał po trzy worki. Do jednego trafiał plastik, do drugiego makulatura, a do trzeciego szkło. Zebrane w ten sposób tworzywa Grzywaczewski wywoził do swojej przetwórni. Papier odstawiał do zakładów papierniczych w Kwidzynie, a szkło do huty w Jarosławiu. Dzięki tej zbiórce mieszkańcy Dziesiątej mniej odpadów wyrzucali do zwykłych śmietników, przez co mniej musieli płacić za wywóz śmieci.
Interes szedł pełną parą. Do firmy napływały kolejne referencje od zadowolonych klientów. Grzywaczewski ma cały plik takich dokumentów. Przedsiębiorca postanowił też zbierać plastik na komunalnym wysypisku w podlubelskim Rokitnie, którego administratorem jest Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji.
Wszystko szło świetnie, dopóki przedsiębiorca nie wysłał do Urzędu Miasta pisma z zaproszeniem do wspólnej akcji selektywnego zbierania odpadów. – Przekonywałem Ratusz, że przystąpienie do zbiórki nie wiąże się z żadnymi wydatkami z miejskiej kasy – twierdzi Grzywaczewski. – W odpowiedzi dostałem formalny zakaz prowadzenia selektywnej zbiórki odpadów. A miejskie wodociągi zabroniły mi wstępu na wysypisko w Rokitnie.
Odcięty od źródeł surowców mężczyzna musiał zlikwidować swoją działalność. Straty szacuje na 197 tysięcy zł. To przede wszystkim koszty kupionych na kredyt maszyn do przetwórstwa plastiku oraz samochodów do jego transportu. Przedsiębiorca walczy teraz z miastem w Wojewódzkim Są-
dzie Administracyjnym.
– Na pewno nie było złej woli urzędników – mówi Mirosław Kalinowski z biura prasowego Ratusza. – A czy błędnie zastosowali przepisy? Z oceną wstrzymajmy się do wyroku sądu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!