piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zaczailiśmy się na amatorów wyścigów samochodowych

Autor: Paweł Puzio

Sebastian nie będzie miło wspominać tej nocy. Po raz pierwszy wybrał się na zawody tuningowców i od razu stracił prawo jazdy. W piątek wybraliśmy się na patrol z miejską drogówką.

- Dziś skupiamy się na akcji "Prędkość” i "Pirat”, ze szczególnym uwzględnieniem motocyklistów - informuje sierż. sztabowy Władysław Turski.
Razem z sierż. sztab. Pawłem Marcinkiem i starszym posterunkowym Grzegorzem Bartoszem wsiadam do nieoznakowanego forda mondeo. Policjanci uruchamiają system wideo i ruszamy w miasto. - Tego samochodu jeszcze kierowcy nie znają. To dopiero czwarty patrol tym pojazdem. - mówi Paweł Marcinek.
Już po kilkuset metrach jazdy pierwsza interwencja: Matiz przejechał na czerwonym.- Do teściowej się spieszę - tłumaczy się kierowca. Kończy się na zatrzymaniu dowodu rejestracyjnego - badania techniczne auta od 8 miesięcy są nieważne.
- Na Inżynierskiej tuningowcy zaczęli zabawę -- wykrzykuje radiola w radiowozie. Sierżant Marcinek zawraca i jedziemy w tamtym kierunku. Po drodze zatrzymujemy jeszcze dwa BMW, które zbyt szybko też jechały na ul. Inżynierską. Obaj kierowcy dostają po 6 punktów i po 300 złotych mandatu.
Na Inżynierskiej prawdziwy zlot amatorów szaleńczej jazdy. Po obu stronach ulicy stoi ponad setka aut - od maluchów, po "wypasione” BMW. Tuningowcy są dobrze znani lubelskiej policji. - Niektórzy z nich to dzieci bogatych ludzi - mówi Paweł Marcinek.
Stajemy na ciemnym parkingu. Za chwilę obok nas przejeżdżają dwa auta - bmw i stary opel vectra. Ktoś odlicza na start i oba samochody ruszają z piskiem opon. My za nimi, już z włączonymi światłami. Po chwili BMW karnie staje w zatoczce autobusowej. Kierowca zaczyna uciekać w kierunku ul. Nowy Świat. Setką mija autobus miejski, potem wyprzedza na podwójnej ciągłej i przejeździe kolejowym. W końcu poddaje się. Chwilę później leży na ziemi z "obrączkami” na rękach. Okazuje się, że to 24-letni Sebastian z Lublina. - No to chłopaku, straciłeś prawo jazdy. Na długo! - mówi sierżant sztabowy Paweł Marcinek. Na nic zdały się płacze i tłumaczenie, że to pierwszy raz, że się przestraszył.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!