sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Zaczęli na boisku, skończyli na pięści

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 maja 2007, 18:12

Juniorzy Tomasovii zostali pobici po meczu z drużyną juniorów Motoru. Twierdzą, że wśród atakujących byli zawodnicy, z którymi wcześniej zmierzyli się na boisku.

Mecz został rozegrany 1 maja w Lublinie na stadionie Motoru przy ulicy Kresowej. Juniorzy starsi Tomasovii przegrali 1:5, a młodsi wygrali 3:0. Nerwowo było już na meczu. Żółte kartki dostał bramkarz z Tomaszowa Lubelskiego i napastnik z Lublina.
Po meczu piłkarze Tomasovii siedzieli już w autokarze. - Wtedy podeszła grupa kilkunastu młodych mężczyzn - opowiada Jarosław Korzeń, trener tomaszowskiej drużyny. - Najpierw kopali w drzwi.
Agresywni młodzieńcy chcieli wejść do pojazdu. Drzwi próbował blokować kierowca autobusu. - Ale jeden z nich zabrał mi komórkę. Wybiegłem za nim - relacjonuje Jan Gałczyński. - Wówczas weszli do środka.
Najbardziej ucierpiał Patryk, junior młodszy Tomasovii. - Chyba złamali mi nos - mówi. -Byłem bity jeszcze jak osunąłem się na siedzenie.
Do autobusu wkroczyło kilku kolejnych napastników. - Baliśmy się pomóc bitemu koledze - opowiada Wojtek. - W środku autobusu stanął taki duży chłop. W rękawie trzymał nóż.
Zawodnicy Tomasovii twierdzą, że wśród napastników rozpoznali zawodników Motoru, z którymi wcześniej rywalizowali na meczu. Jeden wtargnął do autobusu, inni byli wśród tych, którzy okrążyli autokar.
- Sam rozpoznałem dwóch - opowiada trener Korzeń. Napastnicy odpuścili gdy wbiegł do autobusu.
- W trakcie zajścia jednemu z moich zawodników zginęła komórka - mówi. - Wezwaliśmy policję. Przyjechało trzech policjantów.
Zamieszanie widział również Tomasz Brzozowski, szkoleniowiec juniorów Motoru. Jego zdaniem nie miało ono jednak tak drastycznego przebiegu jak opowiadają zawodnicy i trener Tomasovii.
- Widziałem jak ktoś się przepychał, potem ze dwóch mężczyzn weszło do autokaru - twierdzi. - Nie znam ich.
Zdaniem Brzozowskiego zawodnicy Motoru nie brali udziału w zamieszaniu. - Kilku mogło tylko stać w pobliżu, bo właśnie skończyli mecz - mówi.
Waldemar Paszkiewicz, prezes Motoru, o napaści na juniorów Tomasovii dowiedział się od nas. - Jeśli policja potwierdzi, że doszło do takiej sytuacji to konsekwencje czekają zawodników i trenerów - mówi.
Stanisław Pryciuk, dyrektor klubu Tomasovii zapowiada, że wystąpi ze skargą na Motor do wydziału dyscypliny Lubelskiego Związku Piłki Nożnej.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!