wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Zaginiony student z Lublina odnalazł się. Co się z nim działo?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 czerwca 2010, 20:29
Autor: Ewa Pajuro

Przez dwa tygodnie szukała go rodzina i znajomi, od tygodnia także policja. A Piotr Wójcik od 4 czerwca leży w radomskim szpitalu. Jest ciężko pobity. O tym, że żyje, rodzice dowiedzieli się z listu od lekarza. – Pojechaliśmy tam. Tak, to nasz syn – stwierdzili z ulgą.

25-letni student informatyki UMCS po raz ostatni był widziany w Lublinie 2 czerwca. Kilka dni później przy torach w podwarszawskim Zalesiu Górnym ktoś znalazł jego indeks i pracę magisterską.

Ostatni miesiąc poświęcił właśnie na jej napisanie. – Chciał zrobić to jak najlepiej, bo miał propozycję studiów doktoranckich. Nie mógł zniknąć bez powodu. Za wiele go tu trzymało. W kółko powtarzaliśmy to policji – opowiada Danuta Wójcik, matka zaginionego.

Rodzina zgłosiła zaginięcie 7 czerwca. Ale mundurowi, którzy tego dnia rozpoczęli poszukiwania, zakładali zupełnie inny scenariusz.

– Policjant, który prowadził sprawę sugerował, że syn jest za granicą, że wdał się w złe towarzystwo, narobił długów i ukrywa się przed wierzycielami – mówi pani Danuta.

Policja przez tydzień nie potrafiła ustalić, co dzieje się z zaginionym. Okazuje się, że w dniu, w którym przyjęła zgłoszenie, Piotr był już w szpitalu w Radomiu.

O tym, że syn żyje, państwo Wójcikowie dowiedzieli się z listu, który wysłał do nich jeden z lekarzy. List dotarł do Lublina przedwczoraj.

– Była tam informacja, że na oddziale leży ktoś, kto uparcie podaje się za naszego syna. Proszono nas o przyjazd – opowiada Henryk Wójcik, ojciec 25-latka. – Właśnie wróciliśmy z Radomia. Tak, to nasz syn – mówi z wielką ulgą.

Gdy wczoraj o godz. 13 dzwoniliśmy na policję, student był ciągle poszukiwany.
– Piotr Wójcik figuruje oficjalnie w naszym rejestrze zaginionych – usłyszeliśmy od Renaty Laszczki-Rusek z lubelskiej policji. Godzinę później mundurowi wiedzieli nieco więcej. – Mężczyzna się znalazł. Leży w szpitalu w Radomiu. Został pobity – potwierdziła Anna Smarzak z zespołu prasowego policji w Lublinie.

Rodzina jest oburzona. – Ostatnie dwa tygodnie były dla nas koszmarem, a wszystko przez policję, która nie potrafiła ustalić, że pobity chłopak to nasz syn. Chociaż podawał swoje dane policjantom – mówi pani Danuta.

Radomscy policjanci, którzy rozmawiali z nim w szpitalu nie brali pod uwagę, że ktoś może go poszukiwać – wyjaśnia Smarzak.

– Musimy bliżej przyjrzeć się sprawie. Proszę dzwonić w poniedziałek – powiedział nam January Majewski, rzecznik prasowy radomskiej policji.

Rodzina nie przyjmuje tłumaczeń. – Piotr trafił do szpitala pobity, nie wiedział, co się z nim działo. Nazwisko i adres przypomniał sobie dopiero po kilku dniach, a więc w momencie, gdy był już na liście poszukiwanych. Policja powinna się tym zainteresować – uważa pani Danuta. I dodaje, że nie zostawi tak sprawy: Zamierzamy poskarżyć się komendantowi głównemu na nieudolne prowadzenie poszukiwań przez jego podwładnych – kończy.

Nadal nie wiadomo, co dokładnie działo się z Piotrem Wójcikiem, zanim trafił do szpitala. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi radomska policja. Rodzina, ze względu na jego słaby stan zdrowia prosi, by się z nim na razie nie kontaktować.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
db
~Max~
Meg
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

db
db (21 czerwca 2010 o 08:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Max~ napisał:
Ciekawe, do 18.06 policja nic nie wiedziała , a wie teraz, kiedy okazało się, że jest nieudolna.


sprawa jest prosta. Do szpitala trafił 4 czerwca. Poszukiwania policja prowadziła od 7 czerwca. Z tego co wiem w szpitalu pracuja lekarze, pielegniarki a nie policjanci, a więc do kogo te pretensje?
Rozwiń
~Max~
~Max~ (20 czerwca 2010 o 23:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe, do 18.06 policja nic nie wiedziała , a wie teraz, kiedy okazało się, że jest nieudolna.
Rozwiń
Meg
Meg (20 czerwca 2010 o 21:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To cudownie że sie odnalazł żywy, i że szybko wróci do zdrowia.
Życze jemu i jego rodzinie spokoju i szybkiego zapomnienia tych traumatycznych dni niepewności i bólu
Rozwiń
Gość
Gość (20 czerwca 2010 o 20:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brak słów, bardzo przykre.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!