piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zaginiony student z Lublina odnalazł się. Co się z nim działo?

Dodano: 18 czerwca 2010, 20:29
Autor: Ewa Pajuro

Przez dwa tygodnie szukała go rodzina i znajomi, od tygodnia także policja. A Piotr Wójcik od 4 czerwca leży w radomskim szpitalu. Jest ciężko pobity. O tym, że żyje, rodzice dowiedzieli się z listu od lekarza. – Pojechaliśmy tam. Tak, to nasz syn – stwierdzili z ulgą.

25-letni student informatyki UMCS po raz ostatni był widziany w Lublinie 2 czerwca. Kilka dni później przy torach w podwarszawskim Zalesiu Górnym ktoś znalazł jego indeks i pracę magisterską.

Ostatni miesiąc poświęcił właśnie na jej napisanie. – Chciał zrobić to jak najlepiej, bo miał propozycję studiów doktoranckich. Nie mógł zniknąć bez powodu. Za wiele go tu trzymało. W kółko powtarzaliśmy to policji – opowiada Danuta Wójcik, matka zaginionego.

Rodzina zgłosiła zaginięcie 7 czerwca. Ale mundurowi, którzy tego dnia rozpoczęli poszukiwania, zakładali zupełnie inny scenariusz.

– Policjant, który prowadził sprawę sugerował, że syn jest za granicą, że wdał się w złe towarzystwo, narobił długów i ukrywa się przed wierzycielami – mówi pani Danuta.

Policja przez tydzień nie potrafiła ustalić, co dzieje się z zaginionym. Okazuje się, że w dniu, w którym przyjęła zgłoszenie, Piotr był już w szpitalu w Radomiu.

O tym, że syn żyje, państwo Wójcikowie dowiedzieli się z listu, który wysłał do nich jeden z lekarzy. List dotarł do Lublina przedwczoraj.

– Była tam informacja, że na oddziale leży ktoś, kto uparcie podaje się za naszego syna. Proszono nas o przyjazd – opowiada Henryk Wójcik, ojciec 25-latka. – Właśnie wróciliśmy z Radomia. Tak, to nasz syn – mówi z wielką ulgą.

Gdy wczoraj o godz. 13 dzwoniliśmy na policję, student był ciągle poszukiwany.
– Piotr Wójcik figuruje oficjalnie w naszym rejestrze zaginionych – usłyszeliśmy od Renaty Laszczki-Rusek z lubelskiej policji. Godzinę później mundurowi wiedzieli nieco więcej. – Mężczyzna się znalazł. Leży w szpitalu w Radomiu. Został pobity – potwierdziła Anna Smarzak z zespołu prasowego policji w Lublinie.

Rodzina jest oburzona. – Ostatnie dwa tygodnie były dla nas koszmarem, a wszystko przez policję, która nie potrafiła ustalić, że pobity chłopak to nasz syn. Chociaż podawał swoje dane policjantom – mówi pani Danuta.

Radomscy policjanci, którzy rozmawiali z nim w szpitalu nie brali pod uwagę, że ktoś może go poszukiwać – wyjaśnia Smarzak.

– Musimy bliżej przyjrzeć się sprawie. Proszę dzwonić w poniedziałek – powiedział nam January Majewski, rzecznik prasowy radomskiej policji.

Rodzina nie przyjmuje tłumaczeń. – Piotr trafił do szpitala pobity, nie wiedział, co się z nim działo. Nazwisko i adres przypomniał sobie dopiero po kilku dniach, a więc w momencie, gdy był już na liście poszukiwanych. Policja powinna się tym zainteresować – uważa pani Danuta. I dodaje, że nie zostawi tak sprawy: Zamierzamy poskarżyć się komendantowi głównemu na nieudolne prowadzenie poszukiwań przez jego podwładnych – kończy.

Nadal nie wiadomo, co dokładnie działo się z Piotrem Wójcikiem, zanim trafił do szpitala. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi radomska policja. Rodzina, ze względu na jego słaby stan zdrowia prosi, by się z nim na razie nie kontaktować.
Czytaj więcej o:
db
~Max~
Meg
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

db
db (21 czerwca 2010 o 08:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Max~ napisał:
Ciekawe, do 18.06 policja nic nie wiedziała , a wie teraz, kiedy okazało się, że jest nieudolna.


sprawa jest prosta. Do szpitala trafił 4 czerwca. Poszukiwania policja prowadziła od 7 czerwca. Z tego co wiem w szpitalu pracuja lekarze, pielegniarki a nie policjanci, a więc do kogo te pretensje?
Rozwiń
~Max~
~Max~ (20 czerwca 2010 o 23:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe, do 18.06 policja nic nie wiedziała , a wie teraz, kiedy okazało się, że jest nieudolna.
Rozwiń
Meg
Meg (20 czerwca 2010 o 21:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To cudownie że sie odnalazł żywy, i że szybko wróci do zdrowia.
Życze jemu i jego rodzinie spokoju i szybkiego zapomnienia tych traumatycznych dni niepewności i bólu
Rozwiń
Gość
Gość (20 czerwca 2010 o 20:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brak słów, bardzo przykre.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!