sobota, 3 grudnia 2016 r.

Lublin

Kto jest odpowiedzialny za korki, które tworzą się w Lublinie? Dlaczego remonty dróg w centrum zbiegły się w czasie? A skutki? Aby w godzinach szczytu przebrnąć z jednego końca miasta na drugi trzeba stracić prawie godzinę. Z perturbacjami na lubelskich drogach będziemy się borykać przynajmniej rok.

Jakby na domiar złego od poniedziałku do miasta zaczęli zjeżdżać studenci. – Wczoraj o godz. 15.30 wsiadłam na ul. 3 Maja do autobusu – opowiada Monika Jaśkiewicz z Lublina. – Zanim dojechałam na przystanek koło ronda przy al. Racławickich, minęło ok. 40 minut. To prawdziwy koszmar, w tym czasie dojechałabym do Kraśnika.

A wokół remonty

Niezwykły tłok na ulicach w centrum jest także spowodowany remontem ul. Okopowej, Leszczyńskiego i Bernardyńskiej. Samochody, które dotychczas omijały Krakowskie, teraz nie mają wyjścia. Dlaczego akurat teraz zbiegły się terminy remontów aż tylu ulic, pytają zdenerwowani kierowcy?
Za wszystkie te prace odpowiedzialny jest Wydział Gospodarki Komunalnej w lubelskim Urzędzie Miejskim. To tu ustala się harmonogram prac oraz czuwa nad ich przebiegiem.
– Uważam, że plan prac jest dobrze ułożony – mówi Andrzej Bałaban, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim. – W lecie nie mogliśmy wyremontować naraz aż tylu ulic.

Bądźcie wyrozumiali

Strategii remontów ulic broni również prezydent Lublina.
– Proszę o wyrozumiałość mieszkańców miasta – tłumaczy prezydent Andrzej Pruszkowski. – Jeśli się chce wyremontować dom, trzeba się trochę pomęczyć. Ale za to potem wszyscy będziemy zadowoleni. Remonty ulic w tym czasie to nie żadna kampania wyborcza tylko efekt strategii zarządu miasta tej kadencji. Dawno to zaplanowaliśmy. Poprzedni zarząd wydawał na remonty ulic 6–8 mln zł rocznie, my 36 mln. zł. To duże pieniądze i duże remonty. Stąd utrudnienia.
Kierowcy jednak nie przyjmują takich tłumaczeń. – Kwadrans usiłowałem wyjechać z ul. Niecałej w 3 Maja – twierdzi Artur Romanowski z Lublina. – Ten odcinek ma zaledwie 250 metrów. Gdyby inni kierowcy nas nie wpuszczali, cała trwałoby to znacznie dłużej.
By dostać się z ul. Staszica na Narutowicza, trzeba nastawić się nawet na pół godziny stania w korku. To prawdziwe utrudnienie dla taksówkarzy i ich klientów.
– Według danych fabrycznych dla najpopularniejszego Opla Corsy, podczas jazdy w trasie samochód pali 4,7 l na 100 kilometrów –wyjaśnia Daniel Babiarz z salonu Opel Auto Lux. – Natomiast jeżdżąc po mieście jest to już 7,2.

Najgorzej w szczycie

– Najgorsze są godziny szczytu – usłyszeliśmy w dyspozytorni 919. – Bardzo trudno się przebić przez Okopową do Narutowicza, Bernardyńską, Radziwiłłowską i 3 Maja, Sowińskiego, al. Racławickie, Sowińskiego i Głęboką. Dalej od centrum bardzo źle się jeździ ul. Fabryczną, Rusałka, 1 Maja, przez Plac Bychawski, Filaretów i al. Kraśnicką oraz Spółdzielczości Pracy.
W Radio Taxi 96 26 także narzekają na korki w mieście.
– Gdy ruszyły remonty ulic, przejazd przez centrum zabiera dwa razy tyle czasu co wcześniej – usłyszeliśmy. – Zamiast kilku minut, przez które pokonywało się ul. Głęboką i Sowińskiego, teraz kierowcy muszą tracić nawet 20 minut.
A gdy z powodu korków spóźnimy się na ważne, biznesowe spotkanie? – W naszym systemie prawnym nie ma szans na odszkodowanie –wyjaśnia Andrzej Mostowski, adwokat z Lublina.

Poprawa za rok

Sytuacja komunikacyjna Lublina może poprawić się dopiero za rok, bo właśnie za pieniądze z funduszu PHARE skończą się remonty ulic: Olejnej, Szambelańskiej, Jezuickiej, Dominikańskiej, Gruella, Królewskiej, Kowalskiej, placu Rybnego, odcinka ul. Narutowicza od ul. Okopowej do Bernardyńskiej oraz placu Wolności. W tym czasie zostaną wymienione wszystkie instalacje podziemne, położona będzie nowa nawierzchnia, odnowiona zieleń i oświetlenie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO