piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zalegasz? No to zamiataj!

Dodano: 4 maja 2005, 21:28
Autor: Dominik Smaga

Czynszu nie płacą od miesięcy. W zamian malują ściany, koszą trawę, zbierają śmiecie. Tak dłużnicy spółdzielni mieszkaniowych spłacają zaległości. I choć prezesi idą lokatorom na rękę, to nie wszyscy palą się do miotły czy pędzla.

Pracujcie, a będzie wam umorzone. Taką propozycję złożyła dłużnikom Rada Osiedla "Widok” na lubelskich Czubach. Choć niepłacących czynszu jest wielu, odzew był niewielki. - Przyjąłem dziewięć osób - mówi Stanisław Kukis, kierownik administracji.
Nie wszędzie potrzebne są ogłoszenia. W Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej ludzie zgłaszają się sami. Będą dozorcami. - Kiedy pracownik idzie na urlop albo zwolnienie, bierzemy kogoś na zastępstwo. Ale tylko do czasu, gdy odpracuje dług. Później bierzemy następnego. Bo w kolejce czeka 80 osób - mówi Andrzej Roguski, wiceprezes Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Niektórzy mają więcej szczęścia. - Trzy lata temu straciłem pracę. Rok na zasiłku. Rok w domu. Dług urósł do 9 tysięcy. Spółdzielnia pozwoliła mi to odpracować. Przykładałem się i dostałem stałą pracę. Zostało mi tylko trzy tysiące złotych długu - opowiada Roman Zdanowicz z ChSM. Kiedyś był ochroniarzem. Teraz jest dozorcą na osiedlu Słonecznym.
- Czyściutko się zrobiło - cieszy się Henryka Kowaluk z biura Bialskiej Spółdzielni Mieszkaniowej "Zgoda”. Tam dłużnicy dostają prace, do których nie trzeba doświadczenia. Na lubelskim osiedlu "Widok” dłużnicy będą malować klatki schodowe.
- To populizm - krzywi się Jan Gąbka, prezes Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Jego lokatorzy mają 4 miliony złotych długów. Ale prezes ma złe doświadczenia z odpracowywaniem. - Malowali, że pożal się Boże. Lepiej wynająć fachowców.
Lokator odpracowujący czynsz zwykle nie dostaje pieniędzy do ręki. W zamian umarzana jest część długu. Są jednak wyjątki. Chełmska Spółdzielnia Mieszkaniowa płaci dłużnikom. Ale lokatorzy muszą podpisać zobowiązanie do spłaty zaległości. W zamojskim Zakładzie Gospodarki Lokalowej wystarcza dżentelmeńska umowa. - Nie było przypadku, żeby ktoś wziął pieniądze i nie zapłacił. Tylko czasem chce zatrzymać kilkadziesiąt złotych na chleb - przyznaje Ryszard Jedut z ZGL.
W Zamościu zapłata za pracę jest liczona według najniższego wynagrodzenia. Inaczej niż w bialskiej "Zgodzie”. - Pracę wyceniamy dość wysoko. Ale nie ma sztywnej stawki. Tu chodzi bardziej o zachętę - mówi Henryka Kowaluk z biura spółdzielni. Nie można tam odpracować podstawowej zaległości. Tylko odsetki. Mimo to w ubiegłym roku dłużnicy przepracowali dokładnie 2,5 tysiąca godzin.
Ale nie wszyscy mogą zaoferować taką formę spłaty długów. - Mogę umarzać, rozkładać na raty. Ale nie mogę proponować pracy - wyjaśnia Zbigniew Załoga, dyrektor lubelskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych, który administruje 13 tysiącami mieszkań. Zaległości są astronomiczne - 35 milionów złotych. - Tyle że o odpracowanie długu mało kto pyta - dodaje dyrektor.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!