środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Dostałeś od lekarza receptę z pieczątką, by nie zamieniać przypisanego leku? Upewnij się, czy przypisany lek nie ma zamiennika. Bo recepta z taką pieczątką może oznaczać kłopoty i większe wydatki.

Pani Anna z Lublina leku "Azitrox” - antybiotyku na przeziębienie - nie mogła dostać w żadnej z aptek w centrum miasta. Jedni farmaceuci twierdzili, że pierwszy raz słyszą taką nazwę. Drudzy, że znają ją tylko z reklam w fachowych pismach. W końcu w jednej z aptek okazało się, że mają akurat "Oranex” - lek o identycznym składzie i na dodatek tańszy. Nie za 50 zł, ale za 28. Pani magister przymknęła oko na pieczątkę "nie zamieniać” i lek sprzedała.
Dlaczego lekarz opatrzył receptę pieczątką "nie zamieniać”, mimo że lek ma odpowiednik i w dodatku tańszy? - Bardzo prawdopodobne, że odwiedzili go przedstawiciele firmy farmaceutycznej produkującej zapisane lekarstwo - mówi Adam Sanda-
uer ze Stowarzyszenia Obrony Praw Pacjentów "Primum Non Nocere”. - Lekarz ma oczywiście prawo do stawiania wspomnianej pieczątki. Załóżmy, że kieruje się przy tym dobrem pacjenta. Podejrzewam jednak, że w większości przypadków to prawo jest nadużywane pod dyktando firm produkujących leki.
Zdaniem dyrektora biura Lubelskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, lekarze przystawiają pieczątki z taką adnotacją w uzasadnionych przypadkach. - Coś musiało wpłynąć na decyzję lekarza, że zalecił nie zamieniać leku - mówi dyr. Anna Knieć. - Prawo do przystawiania takich pieczątek wynika z rozporządzenia ministra zdrowia. A zgodnie z nim, pracownicy aptek nie mają prawa wydawać zamiennych leków, jeśli na recepcie jest taka informacja.
Firmy farmaceutyczne zaprzeczają, jakoby miały naciskać na lekarzy. - Informujemy o naszych lekach na zasadzie osobistego kontaktu z lekarzem, ale nie ma mowy o żadnej presji z naszej strony - zapewnia Ilona Wiechecka, przedstawicielka handlowa firmy Zentiva, produkującej nowy lek "Azitrox”.
Jak upewnić się, że lekarz nie działa pod presją koncernów farmaceutycznych? - To są sytuacje nie do udowodnienia - mówi Jerzy Jakubowicz, rzecznik Lubelskiej Izby Lekarskiej. - Pacjent może ponownie odwiedzić lekarza i zapytać, dlaczego przepisał właśnie takie, a nie inne, lekarstwo. Tym bardziej jeśli naraził nas na większy wydatek albo lek jest niedostępny w aptekach. Szkolimy lekarzy, aby wypisując medykamenty liczyli się ze skutecznością leczenia. Wiadomo, że pacjentów nie stać na drogie leki i zamiast się leczyć, mogą ich w ogóle nie wykupić.
Zdaniem Sandauera, kontrola nad prawem lekarzy do wydawania takich recept to zadanie dla nadzoru farmaceutycznego. - Jeśli dochodzi do nacisku firm farmaceutycznych, to odpowiednie służby powinny zareagować. W interesie pacjentów, ale też i budżetu państwa, z którego refundowane są leki. Wystarczy wyrywkowa kontrola. Jeśli pójdzie fama, że ktoś ma nad tym nadzór, lekarze zastanowią się dwa razy, zanim wydadzą receptę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!