wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zamiast kościoła wolą szkołę. Prezydent nie wycofuje uchwały ale obiecuje również szkołę

Dodano: 2 września 2015, 21:23
Autor: Dominik Smaga

(fot. Dominik Smaga)
(fot. Dominik Smaga)

W czwartek radni mają głosować nad projektem uchwały pozwalającej sprzedać miejskie działki na Ponikwodzie na rzecz Kościoła za 10 proc. ceny. Mimo protestów tych, co wolą mieć szkołę niż kościół, prezydent nie wycofuje projektu. I obiecuje, że szkołę postawi obok.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

O dwie działki na Ponikwodzie (łącznie 2 ha) poprosiła lubelska kuria. – Chcielibyśmy postawić kościół – mówił ks. Krzysztof Podstawka, rzecznik archidiecezji. Świątynia miałaby stanąć przy Dożynkowej. A przy Narcyzowej byłby dom opieki, dzienny dom pobytu dla seniorów oraz zieleń. Tak plany kurii referuje Ratusz.

Część mieszkańców Ponikwody nie zgadza się na sprzedaż ziemi. – Chcą tego, co było tu w planie, czyli obiektów użyteczności publicznej – mówi Hanna Gorgol z Narcyzowej, która jest jedną z osób protestujących przeciw takiej transakcji. Chce, by w tym miejscu powstała szkoła i przedszkole dla szybko rozrastającego się osiedla bloków mieszkalnych.

Decyzja w tej sprawie należy do Rady Miasta. Prezydent złożył już radnym projekt uchwały pozwalającej bez przetargu sprzedać ziemię Kościołowi. W projekcie mowa jest i o tym, że kuria kupi grunt z 90-procentową zniżką. Miasto nie musi jej przyznawać, ale może, a zwykle dawało Kościołowi nawet większą zniżkę.

– Jest skandalem, że ta sprzedaż miałaby być za 10 proc. wartości – mówi poseł Janusz Palikot, który w środę apelował do radnych, by się na to nie zgadzali. – Tam nie ma szkoły i mieszkańcy muszą wozić dzieci do innych dzielnic. To codzienny problem, bo codziennie trzeba zawieźć dzieci do szkoły. Do kościoła chodzi się raz w tygodniu.

Prezydent zapowiada, że nie wycofa projektu z obrad. Tłumaczy, że skoro dostał wniosek od kurii, to musi skierować go do Rady Miasta. – Nie mogę zamknąć biegu sprawie – wyjaśnia Krzysztof Żuk, który wczoraj zadeklarował, że na Ponikwodzie powstanie szkoła wraz z przedszkolem.

Konferencja prezydenta, na której ta deklaracja padła została zwołana w środę naprędce. Zaprezentowano na niej projekt uchwały „w sprawie zamiaru budowy centrum kulturalno-oświatowego u zbiegu ulic Majerankowej i Narcyzowej” złożony w środę przez radnych Wspólnego Lublina. Budynek miałby powstać na działce (2,3 ha) sąsiadującej z tą, którą chce dostać Kościół. Nawet jeśli taka uchwała zostanie podjęta, nie będzie jeszcze zobowiązywać miasta do inwestycji.

Żuk deklaruje, że koncepcja nowego budynku zostanie opracowana w ramach funduszy na „dokumentację przyszłościową”. Kiedy taka koncepcja może być gotowa? – To mniej więcej kwestia ośmiu miesięcy – mówi Tadeusz Dziuba, dyrektor Wydziału Inwestycji i Remontów w Urzędzie Miasta.

Inny wydział, ten od oświaty, przyznaje, że z miejscami dla uczniów jest na Ponikwodzie kiepsko. I to do tego stopnia, że najbliższa (choć nie leżąca zbyt blisko) podstawówka przy Hiacyntowej rozważała nawet zmianę przeznaczenia gabinetu stomatologicznego, byle tylko jakoś pomieścić uczniów. Przedszkola publicznego nie ma tu wcale. Są trzy prywatne.

Gość
Gość
Gość
(59) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (4 września 2015 o 20:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

czy jest na sali lekarz?

przypadek nieuleczalny! psychiatra też już nic nie poradzi.

Rozwiń
Gość
Gość (4 września 2015 o 16:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wizja piekła – Świadectwo Siostry Anny Grzybowskiej, Szarytki


spisane przez Siostrę Dorotę Trybułę, ze Zgromadzenia SS. Zmartwychwstanek - Rycerz Niepokalanej 11/1996.

Ze skopiowanych materiałów byłej strony internetowej ks. Adama Strzałkowskiego:

Siostrę Annę Grzybowską, szarytkę, znało kilka naszych zakonnic, które do tej pory żyją. Jej rodzona siostra Brygida (zm. 26 II 1976) należała do naszego zgromadzenia SS. Zmartwychwstanek. Ostatnie lata spędziła w Wejherowie.

S. Anna odwiedzała ją i pielęgnowała. Opowiadała wtedy o swoich nadzwyczajnych przygodach wojennych, które na prośbę naszych sióstr spisała - S. M. Dorota Trybuła CR, 14 II 1996

DZIĘKI CI, MARYJO, TYŚ MNIE URATOWAŁA!

Pamiętnym wydarzeniem z czasu mojej pracy w szpitalu po drugim zajęciu Lwowa przez Rosjan była śmierć 26-letniego Franka N. Był on wielkim zbrodniarzem i przestępcą, co ujawniło się dopiero przy jego śmierci. Do wybuchu wojny pracował jako woźnica w Zakładzie Nieuleczalnie Chorych. W chwili rozpoczęcia działań wojennych porzucił samowolnie dotychczasowe zajęcia i przyłączył się do bandy rabusiów. Nawrócenie jego było dziełem miłosierdzia Matki Najświętszej. Wyprosiła je codziennym odmawianiem różańca przez sześć lat siostra szarytka Zamysłowska. Była ona przełożoną Zakładu, w którym Franek pracował i z którego uciekł ku jej wielkiemu zmartwieniu.

Nawrócenie Franka

Do Szpitala na klinikę chirurgiczną przywieziono go w 1945 r. w bardzo ciężkim stanie. Miał gruźlicę płuc i ropne zapalenie opłucnej na tle gruźliczym. Leżał na klinice trzy miesiące. W tym okresie trzy razy zgłaszał się do spowiedzi i Komunii św. Stan zdrowia Franka w trzecim miesiącu pogarszał się z dnia na dzień. 31 X 1945 r. o godz. 15, w czasie gdyśmy ścieliły łóżko i poprawiały pozycję chorego, nastąpił silny krwotok płucny. Zalane zostały krwią łóżko i podłoga, a również ja z drugą siostrą, i to od twarzy aż do stóp.

Mimo to Franek nie zakończył życia, ale zaczął krzyczeć, że widzi szatanów i piekło otwarte, do którego usiłują go wciągnąć przy pomocy różnych narzędzi. Równocześnie duszę jego paliły popełnione zbrodnie. Wyznawał je teraz głośno, wołając rozpaczliwie: „Księdza!!!" i zasłaniając się siostrami (które trzymał oburęcz) przed atakiem złych duchów. Przykurczył nogi pod siebie i szamotał się w okropnym przerażeniu. Zachęta do ufności w Miłosierdzie Boże i poddawane akty żalu doskonałego nie uspokajały umierającego. Sytuacja stawała się rozpaczliwa. O tej porze znaleźć księdza na terenie szpitala równało się z cudem, a ks. kapelan mieszkał na plebanii [parafii] św. Antoniego, kilometr od kliniki. Proszę Franka, żeby mnie puścił, to pójdę szukać księdza, a on na to: „Nie puszczę, bo mnie szatani porwą". Podaję Frankowi różaniec i mówię: „Trzymaj, on cię też zasłoni od szatanów, a mnie puść". Wyszłam zrozpaczona na korytarz, i o cudo!: korytarzem idzie ksiądz karmelita z obiadem do chorego brata zakonnego. Proszę go, aby zostawił torbę na korytarzu, a sam przyszedł na salę, aby udzielić rozgrzeszenia umierającemu, równocześnie podaję mu stułę i oleje święte.

Gdy kapłan stanął na sali, piekło w tej chwili zniknęło wraz z szatanami. Franek wyciągnął przykurczone nogi i zaczął od początku litanię okropnych zbrodni, nie zapominając i o świętokradztwach, co już wszyscy obecni na sali słyszeli drugi raz. Kapłan mówi do penitenta: „Ciszej, ciszej…", ale Franek stanowczym głosem mówi: „Żadne cicho, na Sądzie Bożym cały świat będzie wiedział, jakie zbrodnie popełniłem!" - i dalej wyrzucał z siebie to, co stanowiło jego największą mękę. Gdy skończył i otrzymał rozgrzeszenie, uspokoił się zupełnie, wyciągnął ręce jakby do kogoś na przywitanie i ostatkiem sił krzyknął: „Dzięki Ci, Maryjo, Tyś mnie uratowała!", a złożywszy ręce na piersiach, skonał. Namaszczenie otrzymał już jako zmarły.

Sześciogodzinna spowiedź

Zrobiłyśmy z drugą siostrą porządek ze zwłokami, z łóżkiem i podłogą, żeby nikt więcej nie zakażał się. Umyłyśmy się same, przebrały chałaty i poszły do dalszych obowiązków, s. Cecylia na salę nr 10, a ja z powrotem na salę nr 5, gdzie oprócz Franka leżało jeszcze ośmiu ciężko chorych mężczyzn. Jakież było moje zdziwienie, gdy żaden z chorych nie leżał w łóżku, ale wszyscy pod łóżkami, z głowami nakrytymi poduszkami i materacami. Nawet chory na wyciągu, z kolanem rozbitym kulą dum-dum i ciężką raną na udzie, leżał pod łóżkiem, uwolniony ze stalowych drutów i obciążenia nogi. Kiedy zobaczyłam jego twarz, był zmieniony nie do poznania: włosy białe, a oczy [uciekające] pod powieki. Kurczowo trzymał materac na głowie i przeraźliwym głosem żądał księdza, i to natychmiast. O księdza wołali też wszyscy inni.

W tej chwili posłałam sanitariuszkę, aby na bramie głównego budynku zaznaczyła na tablicy konieczną obecność księdza na oddziale, a sama przy pomocy sanitariuszek i sanitariusza ze sali operacyjnej wyciągaliśmy chorych i układali na łóżkach jak należy. Wszyscy byli przerażeni i czekali na księdza, jak tonący na deskę ratunku. Przyszedł ks. Woroniecki, kapelan, 15 minut po 17-tej. Ja trzymałam dyżur na korytarzu, żeby nikt nie przeszkadzał ani z kolacją, ani z wizytą lekarską. O godz. 23.15 wyszedł ks. kapelan na korytarz blady i oblany potem. Zapytał, co było na tej sali, i jak długi upadł zemdlony na ziemię. Zobaczyły to dwie Rosjanki, nocne dyżurne, i przybiegły pomóc mi ratować go, a potem położyć na wózku szpitalnym, aż do dojścia do normy. Na plebanię odprowadzili księdza dwaj portierzy.

Na sali nr 5 jeden szloch. O kolacji chorzy słyszeć nie chcieli. Prosili, żeby pomóc im odprawić pokutę i razem z nimi dziękować, że oni jeszcze żyją, że się mogli spowiadać, że ich szatani nie porwali do piekła, które widzieli na sali. Całą noc spędziłam z nimi na modlitwie i na przygotowaniu do Komunii świętej.

Rano, gdy zobaczyli księdza z Panem Jezusem, płakali głośno jak dzieci. Jak miłe musiały być te łzy Zbawicielowi, którego łaska odniosła tak wielkie zwycięstwo. Śniadania nie chcieli jeść, ale płacząc dziękowali za przeżyty wczorajszy dzień. Zrobiłam co było konieczne na tej sali i wybiegłam, żeby przygotować cały oddział do wizyty lekarskiej na godz. 8 rano.

cd

http://www.duchprawdy.com/s_anna_grzybowska_swiadectwo_wizja_piekla.htm

czy jest na sali lekarz?

Rozwiń
Gość
Gość (3 września 2015 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

to ty ta łowca jest co robi juhasom dobrze na hali?łowca zberezna???

dobre  :lol:  :lol:  :lol:  

Rozwiń
Gość
Gość (3 września 2015 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

JUDE ???

to ty ta łowca jest co robi juhasom dobrze na hali?łowca zberezna???

Rozwiń
Gość
Gość (3 września 2015 o 21:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dlatego POdziękujmy POlszewikom i gumofilcom,nie zrobili nic w tym temacie a mieli na to chóje dwie całe kadencje.

tu akurat żebyś sie nie pomylił ,ch..z pis to nawet nie zechcą tych nedznych 10% ,bo za darmoche to bedzie ,a czasy mamy takie ,ze powinno sie budować raczej meczety ,niż kościoły,bo te wsiowe durnie sprowadzą nam turbanów w ilościach hurtowych

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (59)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!