środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Zamiast w szpitalu, urodziła w przychodni. "Nie spodziewałam się, że z wizyty wyjdę z synkiem"

Dodano: 7 marca 2017, 07:28

W taksówce, na klatce schodowej albo na ulicy. Nagły poród nie musi oznaczać komplikacji. Wręcz przeciwnie. Zazwyczaj to znak, że dziecko jest zdrowe

Pani Justyna nigdy nie sądziła, że swojego syna zamiast w szpitalu urodzi w przychodni, do której wybrała się na wizytę. W poprzedni poniedziałek zgłosiła się do Luxmedu przy ul. Koncertowej w Lublinie, gdzie miała mieć wykonane badanie KTG.

– Nie spodziewałam się, że z przychodni wyjdę już z synkiem – opowiada Justyna Olech, mama Kuby. – Od pierwszego skurczu minęło około godziny i mój synek był już na świecie. Dobrze, że byłam akurat w przychodni, bo miałam profesjonalną opiekę. Gdyby to było na ulicy mogłoby być różnie, bo karetka przyjechała już po wszystkim.

Po porodzie pani Justyna trafiła do szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. – Kiedy trafiła do mnie na trakt porodowy wszystko było w porządku, nie było potrzeby dłuższej hospitalizacji. Mama i synek czuli się bardzo dobrze. Zazwyczaj kiedy mówimy o porodach terminowych to w takich nagłych przypadkach rodzą się zdrowe dzieci – mówi Agnieszka Gąsior-Guziak, położna i certyfikowany doradca laktacyjny. Dodaje, że to również komfort dla matki, bo taki poród jest praktycznie bezbolesny.

– Jeżeli dziecko rodzi się samo, a poród przebiega szybko, to oznacza, że wszystko jest w porządku. Mówimy tu oczywiście o ciążach donoszonych, bo do porodu nagłego może też dojść przedwcześnie. Wówczas matka może się czuć dobrze, ale dziecko wymaga hospitalizacji – mówi dr n.med. Grzegorz Czupkałło, ginekolog i położnik, zastępca dyrektora ds. lecznictwa szpitala Jana Bożego w Lublinie. – Zdarzają się nam od czasu do czasu takie nagłe porody. Pacjentki rodzą najczęściej podczas transportu do szpitala i trafiają do nas już z urodzonym dzieckiem.

– Pracuję w tym zawodzie od 20 lat i trafiają się porody w taksówce, karetce czy na ulicy. Kiedyś miałam przypadek, że kobieta urodziła bliźnięta na klatce schodowej – mówi Agnieszka Gąsior-Guziak. – W przypadku pani Justyny nic nie wskazywało na to, że będzie rodzić, bo nie odczuwała właściwie żadnych skurczy. A ból jest potrzebny, bo sygnalizuje, że trzeba się przygotować do porodu. Wtedy mamy czas, żeby np. pojechać do szpitala. Jeżeli nie mamy żadnych sygnałów ostrzegawczych, trudno cokolwiek zaplanować.

Modne stają się porody domowe. – To jeden z ekotrendów, ale w Polsce nie jest jeszcze tak popularny, bo sprzeciwia się temu środowisko medyczne – mówi Agnieszka Gąsior-Guziak. – Takie porody nie są zabronione, ale jeśli ktoś przy nich asystuje, raczej się tym nie chwali. Żeby przyjąć taki poród trzeba mieć bardzo wysokie kwalifikacje, jest to też duża odpowiedzialność. W Polsce niewiele położnych decyduje się na to.

Położna dodaje, że niektóre kobiety decydują się na poród bez asysty. – Jest to jednak nieodpowiedzialne, bo nigdy nie wiadomo, czy podczas porodu nie będzie jakichś komplikacji – przestrzega Gąsior-Guziak.

nickt
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

nickt
nickt (11 marca 2017 o 13:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
na pewno lepiej w przychodni,czy taksówce niż we włodawie
Rozwiń
Gość
Gość (11 marca 2017 o 10:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Od razu na miejscu szybko zaszczepili to i przychodnia dobrze zarobiła na dzień dobry. A nowonarodzone dziecko staje się stałym klientem przychodni i aptek. I biznes się kręci.
Rozwiń
Gość
Gość (7 marca 2017 o 22:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wiele powodów domowych, ciekawe skąd te informacje, porodów domowych jest dużo tylko nie dopuszcza się tej informacji do mediów bo boją się że jeszcze więcej kobiet będzie chciało urodzić w domu i pieniądze im uciekną. Są położne które specjalizują się w porodach domowych i nie kryją się z tym. Bzdura jeśli chodzi o informacje.
Rozwiń
wes
wes (7 marca 2017 o 16:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co niektóre baby są niemożliwe, ich nawet poród za porodem nnie wykończy 
Rozwiń
Gość
Gość (7 marca 2017 o 14:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wspaniała historia, na pewno lepiej urodzić w przychodni czy w domu niż w samochodzie w drodze do szpitala. Porody domowe jako "ekotrend"? Ciekawe określenie. Może przypomnijmy sobie, że jeszcze całkiem niedawno porody domowe były normalnym zjawiskiem, powinniśmy do tego wrócić. Byłoby to z korzyścią dla kobiet w ciąży fizjologicznej, które nie potrzebują specjalistycznej pomocy w czasie porodu i dla tych, które muszą ze względów medycznych urodzić w szpitalu, mniej rodzących to mniejsze obciążenie dla personelu. Oporni na ten trend przedstawiciele środowiska medycznego powinni kiedyś zobaczyć prawdziwy poród fizjologiczny bez ingerencji i przypomnieć sobie, że to jest naturalny proces i wiele dzieci po prostu się rodzi bez niczyjej pomocy... tylko czasem wolniej i później niż by chcieli.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!