poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Zapomnieli o milionach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 marca 2004, 20:57

T o pewnie ktoś przyjezdny albo zgubił kupon. A może ze szczęścia zasłabł i jeszcze nie doszedł do siebie? Im dalej od losowań, w których na Lubelszczyźnie padły rekordowe szóstki, tym więcej domysłów. Teraz najważniejsze są liczby: 39 i 49. Właśnie tyle dni pozostało dwóm lubelskim milionerom na odebranie swoich wygranych w totolotka.

Pierwsza wygrana padła 10 marca w kolekturze na targowisku "Pod Zamkiem” w Lublinie. Ponad 6,1 miliona złotych po odliczeniu podatku. - Pojęcia nie mam, czemu ten człowiek się nie zgłasza - dziwi się Natalia Jaszczuk-Kampe, właścicielka baru "Natalia”, w którym, tuż przy ladzie, stoi najsłynniejszy w okolicy lottomat.

Grali na całego

Kolektura jest nieco schowana i za pierwszym razem trudno ją znaleźć. Wcześniej niewielu graczy tu zaglądało. A teraz? - Przez pierwszy tydzień po tej wygranej to był niesamowity ruch. Ludzie przychodzili i grali na całego - opowiada właścicielka. - Teraz się trochę uspokoiło. Ale ten milioner to wciąż temat codziennych rozmów.
Bo każdy, kto wpada do "Natalii”, zadaje jedno sakramentalne pytanie: "Zgłosił się”?
"Nie” - brzmi od prawie trzech tygodni ta sama odpowiedź.
Na bazarze nie brak plotek, poszlak i hipotez. Na pewno to był ktoś przejezdny - głosi jedna z nich. W końcu na targowisku jest sporo Rosjan i Ukraińców. Może to właśnie któryś z nich?
Nie, to ktoś stąd, tylko boi się ujawnić - twierdzą inni. - Panie, tyle kasy... Tego nie da się ukryć. Musiałby natychmiast stąd zniknąć i wyprowadzić się do innego miasta - podpowiada pan Andrzej z pobliskiego stoiska warzywnego.

Teoria zgubionego kuponu

To najgorsze z możliwych rozwiązań. Bo bez kuponu nie ma wygranej. - Były takie plotki i parę osób zaglądało w różne zakamarki z nadzieją, że znajdą ten kupon - tłumaczy sprzedawczyni na jednym ze stoisk. - Ale ja myślę, że ten człowiek woli trochę odczekać i już później, na spokojnie, odebrać pieniądze.
A kto powiedział, że później będzie spokojnie? - Będziemy szukać tej osoby przez radio, telewizję i gazety - zapowiada Edward Sidoruk, dyrektor lubelskiego oddziału Totalizatora Sportowego. - Na odebranie wygranej każdy ma 60 dni od daty losowania. Zazwyczaj milionerzy zgłaszają się po kilku dniach. Bo muszą trochę ochłonąć. A tu już sporo czasu minęło. Może na święta ktoś chce sobie zrobić prezent? Ale szczerze mówiąc, to robi się trochę nerwowo. Szkoda by było, gdyby nikt tego nie odebrał.

Może się podzieli

Ano szkoda, bo to trzynasta pod względem wysokości wygrana w skali całego kraju. Byłaby nawet na 12 miejscu, gdyby nie kolejny tajemniczy gracz, który 20 marca zajrzał do kolektury w samym środku Bychawy. I wygrał, na czysto, 6 424 277 zł. - Może to ktoś z terenu? - zastanawia się Zdzisław Krawczyński, emerytowany nauczyciel. - Nie wiem kto to, ale na pewno nie ja. A szkoda, bo przy mojej emeryturze to by się przydało.
Milionerowi z Bychawy zostało 49 dni. A jeżeli się nie zgłosi? Co się dzieje z tymi milionami? - Trafiają na fundusz nieodebranych wygranych - tłumaczy dyrektor Sidoruk. - Z tych pieniędzy opłaca się ewentualne reklamacje czy roszczenia lub funduje nagrody rzeczowe w zakładach specjalnych. Ale mam nadzieję, że nasi milionerzy w końcu się zgłoszą. Bo jeszcze nie było przypadku, żeby ktoś nie odebrał tak dużych wygranych.

Najwyższe wygranena Lubelszczyźnie

20 marca 2004 - 7 138 079, Bychawa

10 marca 2004 - 6 853 258, Lublin

5 stycznia 2002 - 3 374 677, Góra Puławska,

17 stycznia 2004 - 3 155 281, Opole Lubelskie

27 marca 2002 - 3 104 677, Lublin

24 listopada 2001 - 3 052 575, Lublin.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!