piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Zarzuty molestowania seksualnego lekarek dla byłego ordynatora ze szpitala przy al. Kraśnickiej

Dodano: 7 maja 2015, 14:09

Antoni W., były kierownik oddziału gastroenterologii szpitala przy al. Kraśnickiej usłyszał prokuratorskie zarzuty. Zdaniem śledczych, lekarz molestował i uporczywie nękał cztery podległe mu lekarki. Doktor W. nie przyznał się do winy.

– Podejrzanemu przedstawiono cztery zarzuty. Wszystkie dotyczą uporczywego nękania, a trzy niewłaściwych zachowań seksualnych wobec lekarek – wylicza Justyna Rutkowska-Skowronek, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. – W sprawie pokrzywdzone są cztery kobiety.

Doktor W. pojawił się w prokuraturze w czwartek przed południem. Przez blisko dwie godziny przekonywał śledczych, że nie napastował seksualnie lekarek-rezydentek.

– Antoni W. zaprzeczył, by opisane w zarzutach zdarzenia miały miejsce – dodaje Rutkowska-Skowronek. – Twierdził, że spotkania z lekarkami miały wyłącznie charakter merytoryczny i odbywały się w celu nauczenia zawodu.

Pokrzywdzone lekarki wspominają tę „naukę”, jako prawdziwą gehennę. Ich koszmar miał trwać blisko trzy lata. Sprawa wyszła na jaw w lutym, kiedy jedna z rezydentek miała wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim. Obawiała się przełożonego, więc skontaktowała się z koleżankami z oddziału. Kobiety przyznały, że doktor W. nadal napastuje lekarki. Wtedy rezydentka opowiedziała o wszystkim dyrekcji szpitala. Inne lekarki potwierdziły zarzuty. Antoni W. został natychmiast wyrzucony z pracy. Jego sprawą zajęła się prokuratura.

W ramach śledztwa przesłuchano nie tylko pokrzywdzone rezydentki, ale i innych lekarzy ze szpitala przy al. Kraśnickiej. Potwierdzili oni zarzuty, kierowane pod adresem Antoniego W. Poszkodowane lekarki twierdziły, że doktor W. je obmacywał i składał propozycje seksu w zamian za korzyści zawodowe.

– Kiedy sprawa wyszła na jaw i doktor opuszczał szpital, to właściwie do wszystkiego się przyznał. Powiedział, że za cenę prawdy nie można niszczyć kariery człowieka – mówiła nam jedna z lekarek.

Kobiety twierdzą, że Antoni W. molestował je regularnie. – Robił to kiedy byłam panną, gdy wyszłam za mąż i kiedy byłam w ciąży – wspomina jedna z lekarek. – Raz, kiedy kopiowałam dokumenty zaszedł mnie od tyłu, mocno chwycił, przycisnął do kserokopiarki i zaczął obmacywać. Chciałam go uderzyć, ale bałam się, że nikt mi później nie uwierzy. Wreszcie się wyrwałam i wybiegłam zapłakana.

– Wezwał mnie do gabinetu i chciał obmacywać. Ganiał za mną wokół stołu z wyciągniętymi łapami. Byłam przerażona, płakałam, a on był coraz bardziej zadowolony – wspomina kolejna z poszkodowanych. – Nie mogłam dobiec do drzwi. Zastępował mi drogę. Później całymi wieczorami wymiotowałam.

Z relacji kobiet wynika, że o praktykach doktora W. wiedzieli wszyscy pracujący na oddziale. Nikt nie reagował. Do skandalicznych zachowaniach miało dochodzić również w większym gronie.

– Wiedział, że szykuję się do ślubu. Powiedział wtedy o prawie do sprawdzenia czystości przedślubnej. Stwierdził, że sam musi to sprawdzić. Mówił o tym publicznie, przy innych mężczyznach – przyznaje jedna z rezydentek. – Kiedyś od innej lekarki z dłuższym stażem na oddziale usłyszałam „Niech stary cap pomaca coś młodego. Może i ty na tym skorzystasz”.

Śledczy badające sprawę przesłuchali wszystkie dziesięć rezydentek, które pracowały na oddziale Antoniego W. w ostatnich latach. Cztery z nich potwierdziły zarzuty, pozostałe nie pamiętały niczego nagannego.

Aktu oskarżenia przeciwko Antoniemu W. można spodziewać się pod koniec maja. Lekarzowi może grozić do 3 lat więzienia. Medyk będzie również walczył przed sądem pracy o przywrócenie na stanowisko.

Gość
Gość
Gość
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 sierpnia 2015 o 16:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dwadzieścia lat temu jeszcze w psk4 tez to robił i czuł sie bezkarny bo był we własnym towarzystwie
Rozwiń
Gość
Gość (8 maja 2015 o 08:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A mógł zostać ginekologiem...
Rozwiń
Gość
Gość (7 maja 2015 o 21:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lekarz lekarza załatwił
Rozwiń
Gość
Gość (7 maja 2015 o 18:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widocznie się bały, a podobno niektóre są tam dopiero od roku więc nie wiem o jakiej umowie piszesz, może o umowie kupna/sprzedaży swojego mózgu tępa strzało.
Rozwiń
Gość
Gość (7 maja 2015 o 18:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
póki pracowały to im to nie przeszkadzało , a kończyła się im umowa o pracę to doniosły
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!