sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

Strażnik rybacki spod Kraśnika, który zastrzelił kłusownika, wyszedł na wolność. Według lubelskiego sądu dowody świadczą, że działał w obronie koniecznej. Ale prokuratura wciąż zarzuca mu zabójstwo

– Najważniejsze, że dzieci w końcu mogą tatę widzieć, mieć przy sobie – cieszyła się wczoraj Marzena Sz., żona Mirosława. – A ja mam nadzieję, że sprawiedliwości stanie się zadość i mąż zostanie uniewinniony. Przecież on tylko ryb bronił.
Mirosław Sz. pracował jako ochroniarz prywatnych stawów w miejscowości Zawólcze pod Kraśnikiem. Na początku sierpnia, podczas nocnego obchodu, strzelił do Grzegorza K., jednego z kłusowników. Według dwóch pozostałych strażników, złodzieje byli uzbrojeni w pałki zakończone metalowymi wypustkami.
– Tamtej nocy zadzwoniłem na policję i powiedziałem wyraźnie, że napadli nas kłusownicy, była szamotanina i padły strzały – relacjonował nam Krzysztof Martyniak, jeden ze strażników.
Policja przyjechała, rozejrzała się i odjechała. Zwłoki zabitego odnaleziono dopiero po dwóch dniach. Prokuratura zarzuciła Mirosławowi Sz. popełnienie zabójstwa przy użyciu broni palnej. Kraśnicki sąd aresztował go na dwa miesiące. – To nie był przypadkowy strzał – uzasadniał wówczas Mirosław Węcławski, zastępca prokuratora rejonowego w Kraśniku. – Podejrzany nie chciał zabić, ale oddając strzał zdawał sobie sprawę ze skutków, jakie może spowodować. To nie była też obrona konieczna.
Śledztwo w tej sprawie wciąż prowadzi Prokuratura Rejonowa w Kraśniku. Sąd Apelacyjny w Lublinie zajmował się jej wnioskiem o przedłużenie Mirosławowi Sz. aresztu. Kilka dni temu zdecydował, że mężczyzna wychodzi na wolność.
– Zebrane dowody wskazują, że działanie podejrzanego można traktować jako obronę konieczną i nie można mu przypisać popełnienia przestępstwa – mówi Jarosław Matras, rzecznik SA w Lublinie.
Głównym dowodem w sprawie są wyjaśnienia samego Mirosława Sz., który twierdził, że bronił się przed złodziejami. Anna Samoń, prokurator rejonowy w Kraśniku, nie wie jeszcze, czy wycofa się z zarzucania Mirosławowi Sz. zabójstwa. Formalnie mężczyzna wciąż podejrzany jest o popełnienie tego przestępstwa i grozi mu dożywocie.
– Czekamy na uzasadnienie decyzji Sądu Apelacyjnego – mówi prokurator Samoń. – Na pewno weźmiemy ją pod uwagę przy wydawaniu decyzji kończącej śledztwo.
Prokuratura może sprawę umorzyć, oskarżyć Mirosława Sz. o zabójstwo bądź o nieumyślne spowodowanie śmierci.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!