piątek, 28 lipca 2017 r.

Lublin

Zasypało i zawiało

Dodano: 6 lutego 2003, 21:36

Śnieg padał wczoraj w całym województwie. Sytuację na drogach pogarszał wiatr. Dziś ma być podobnie. Dopiero wieczorem można się spodziewać poprawy. Kto nie musi ruszać w trasę, lepiej niech dziś nie wsiada do samochodu.

Po Lublinie samochody jeździły w żółwim tempie i często nie mogły wyjechać pod zaśnieżone i oblodzone wzniesienia. W Białej Podlaskiej pokrywa śniegu doszła wczoraj do 10 cm. W Woli Osowińskiej (pow. Radzyń Podlaski) w zaspie utknął autobus. Inne dojeżdżały opóźnione. – Kierowcy skarżą się na bardzo trudne warunki – narzekała Danuta Blicharz, dyżurny dyspozytor chełmskiej PKS.
Jeszcze gorzej mieli kolejarze. – Przy torach zalega półmetrowa warstwa śniegu i zaczyna wiać. Może być niewesoło – prorokował wczoraj Bogdan Łowicki, dyżurny ruchu PKP w Zamościu.
Według drogowców trasy krajowe i wojewódzkie były przejezdne. Ale gruba warstwa śniegu i błota sprawiały, że kierowcy przemieszczali się bardzo powoli. Taka sytuacja była przyczyną wielu spóźnień do pracy. Do Zakładów Tytoniowych w Lublinie nie dojechała ekipa operatorów maszyn. W sieci sklepów „Stokrotka” spóźniły się dostawy. Monika Sadowska, asystentka prezesa w prywatnej firmie, do pracy spóźniła się ponad godzinę. – Uprzedziłam szefa. Nie miał do mnie pretensji.
Podobnie było w większości firm. – Opóźniają się dostawy. Pracownicy także nie zawsze zdążą na czas, ale jesteśmy wyrozumiali – podkreśla Marek Wesołowski, dyrektor handlowy „Stokrotki”.
Jeżeli jednak pracodawca ukarze pracownika, który spóźnił się do pracy, bo jego autobus utknął w zaspie? – Nadzwyczajne warunki atmosferyczne całkowicie usprawiedliwiają nieobecność czy spóźnienie. A w przypadku zwolnienia czy nagany wystarczy wziąć zaświadczenie np. od MPK i zwrócić się do sądu pracy – mówi Zbigniew Pikuliński, adwokat. – Podobnie będzie w przypadku dostawcy. Jeżeli np. piekarz nie dowiózł pieczywa do sklepu i został ukarany karą finansową przez sklep, to na pewno wygra sprawę w sądzie.
Takiej pewności nie ma, kiedy chcemy pozwać do sądu służby drogowe czy przewoźnika. – Gdybym przez korek na nieodśnieżonej drodze spóźnił się na podpisanie kontraktu i stracił zarobek, to zastanawiałbym się nad żądaniem odszkodowania – twierdzi Krzysztof Kowalewski, lubelski przedsiębiorca.
Zbigniew Pikuliński przyznaje, że byłaby to trudna sprawa. – Trzeba by udowodnić zaniedbanie ze strony służb porządkowych czy przewoźnika. A także, że z powodu spóźnienia rzeczywiście straciliśmy pieniądze.

Teresa Ogrodnik - przewodnicząca Wydziału Pracy Sądu Okręgowego w Lublinie

W przypadku zwolnienia z pracy, można się odwołać do sądu. W pozwie trzeba napisać czego się domagamy, krótko opisać historię sprawy i przedstawić dowody. Może inni pracownicy też się spóźnili tego dnia? Dobrym dowodem będzie też dokument od przewoźnika, np. PKS, stwierdzający, że autobus nie dojechał na czas z powodu warunków atmosferycznych. W przypadku nagany czy obniżenia pensji najpierw odwołujemy się do pracodawcy. Jeżeli to nie pomoże, to zostaje sąd pracy. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!