niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Ze szczepieniami do prokuratora

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 lutego 2006, 19:48
Autor: Ewa Stępień

Na efekty konfliktu między lekarzami rodzinnymi a pielęgniarkami szkolnymi nie musieliśmy długo czekać. Większość 14-latków z Lublina nie ma obowiązkowych szczepień przeciw chorobom zakaźnym. Wczoraj poznaliśmy wyniki kontroli sanepidu, który zamierza zawiadomić prokuraturę.

Wyniki są szokujące. – Problem dotyczy głównie gimnazjalistów urodzonych w 1992 roku – przekazała nam Barbara Tłuczkiewicz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – 80 procent dzieci z tego rocznika nie dostało drugiej i trzeciej dawki szczepionki przeciw żółtaczce wszczepiennej typu B. Natomiast 84 procent drugiej dawki przeciw błonicy i tężcowi.
W sanepidzie przyznają, że to olbrzymie braki w realizacji kalendarza szczepień. Sanepid zapowiada, że w poniedziałek rozpocznie szczegółową kontrolę wszystkich punktów szczepień na terenie miasta. – Nie wykluczamy doniesienia do prokuratury – zapowiada Tłuczkiewicz.
Uczniowie nie są szczepieni, ponieważ lekarze rodzinni, pielęgniarki szkolne oraz Narodowy Fundusz Zdrowia nie mogą się dogadać: kto i gdzie ma szczepić uczniów. Konflikt trwa prawie od roku. Zaczęło się od tego, że lekarze nie chcieli iść do szkół, żeby badać i kwalifikować uczniów do szczepień. A pielęgniarki szkolne nie chciały przyprowadzić dzieci do przychodni. Potem doszły nieporozumienia co do zapisów w umowach z funduszem zdrowia, pieniędzy, itd.
Pielęgniarki szkolne powołują się teraz na przepisy z października ubiegłego roku. – Jasno wskazują, że to lekarz kwalifikuje i organizuje wykonanie szczepień – mówi Teresa Ślusarska z Termedu, mającego gabinety pielęgniarskie w szkołach Lublina.
Teresa Dobrzańska-
Pielichowska, lekarz rodzinny zapewnia, że tak nie jest. – Naszym obowiązkiem jest jedynie zbadanie dziecka przed szczepieniem – mówi. – Po badaniu dawaliśmy rodzicowi karteczkę, z którą ten szedł na zastrzyk do pielęgniarki w szkole. Natomiast teraz pielęgniarki szkolne oddają rodzicom karty szczepień i odsyłają ze wszystkim do lekarzy rodzinnych.
Narodowy Fundusz Zdrowia podziela zdanie pielęgniarek, że lekarze odpowiadają za wszystko. – Na nich spadnie odpowiedzialność – mówi Elżbieta Lasota, rzecznik prasowy NFZ w Lublinie. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!