sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Żeby ręka ręki nie umyła

Dodano: 8 lipca 2002, 20:26

Niektórzy członkowie Rady Lubelskiej Regionalnej Kasy Chorych mają rodzinne powiązania ze służbą zdrowia, a nawet z kasą chorych, którą nadzorują. Czy z tego powodu – w myśli nowych założeń resortowych wykluczających takie zależności – stracą stanowiska?

Według nowelizacji Ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym rady kas chorych będą 7-osobowe, a nie 9-osobowe, jak teraz. Trzech członków powoła sejmik wojewódzki – teraz powołuje wszystkich – a czterech minister zdrowia.
– Przepisy wejdą w lipcu i wtedy będą powoływane nowe rady wprowadzające nas w system Funduszu Ochrony Zdrowia, który od przyszłego roku zastąpi kasy chorych – informuje Renata Furman, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. – Minister chce zdążyć z wymianą rad przed kontraktowaniem świadczeń medycznych na przyszły rok, które rozpocznie się po wakacjach.
W noweli ustawy jest też zapis mówiący, że członkami rady nie będą mogły być osoby bezpośrednio powiązane z kasą chorych, którą nadzorują. Czyli z jej pracownikami, świadczeniodawcami mającymi z nią kontrakt, osobami współpracującymi z zakładami medycznymi, które mają takie kontrakty, pracownikami samorządu terytorialnego, właścicielami lub pracownikami apteki lub firmy farmaceutycznej. – Takie obostrzenia są po to, aby wykluczyć naciski na członków rad – dodaje Furman. – Kogo z obecnych rad trzeba będzie wymienić, jeszcze nie wiadomo.
Wiadomo za to, że w obecnej Radzie LRKCh są tacy, którzy mają powiązania ze służbą zdrowia, a nawet z kasą chorych, którą nadzorują. Żona Zbigniewa Rachela, przewodniczącego Rady LRKCh jest położną w Szpitalu Położniczym im. Jana Bożego w Lublinie. Jego siostra, właścicielka apteki, to żona Piotra Włocha, wicemarszałka województwa. Według opinii niektórych Z. Rachel czuje się więc mocny, bo to od sejmiku – którego radnym jest Włoch – zależą losy rady kasy. – Mam w rodzinie osoby związane ze służbą zdrowia – przyznaje Z. Rachel. – Ale to są sprawy osobiste, w które nie chciałbym wnikać.
Dr Bogusław Kozar, wiceprzewodniczący Rady LRKCh jest emerytowanym lekarzem, byłym dyrektorem szpitala w Chełmie. Tamtejsi lekarze skarżą się, że kontroluje cały tamtejszy rynek medyczny. – To on decyduje kto ma dostać umowę, a kto nie – mówią stomatolodzy.
Z Kozarem nie udało nam się porozmawiać, bo wyjechał na urlop. Ustaliliśmy też, że jego syn – król podstawowej opieki zdrowotnej, jak nazywają go chełmscy lekarze – jest współwłaścicielem niepublicznej przychodni, mającej kontrakt z LRKCh, a jego córka prowadzi firmę zaopatrzenia ortopedycznego.
– Nie powinno być takich powiązań, które stwarzałyby okoliczności posądzenia o nadzór interesów, ale niekoniecznie społecznych tylko swoich – podsumowuje Anna Jabłońska-Chmielewska, przewodnicząca Komisji Zdrowia Sejmiku Województwa Lubelskiego.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO