poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lublin

Żeby ręka ręki nie umyła

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 lipca 2002, 20:26
Autor: Ewa Stępień

Niektórzy członkowie Rady Lubelskiej Regionalnej Kasy Chorych mają rodzinne powiązania ze służbą zdrowia, a nawet z kasą chorych, którą nadzorują. Czy z tego powodu – w myśli nowych założeń resortowych wykluczających takie zależności – stracą stanowiska?

Według nowelizacji Ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym rady kas chorych będą 7-osobowe, a nie 9-osobowe, jak teraz. Trzech członków powoła sejmik wojewódzki – teraz powołuje wszystkich – a czterech minister zdrowia.
– Przepisy wejdą w lipcu i wtedy będą powoływane nowe rady wprowadzające nas w system Funduszu Ochrony Zdrowia, który od przyszłego roku zastąpi kasy chorych – informuje Renata Furman, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. – Minister chce zdążyć z wymianą rad przed kontraktowaniem świadczeń medycznych na przyszły rok, które rozpocznie się po wakacjach.
W noweli ustawy jest też zapis mówiący, że członkami rady nie będą mogły być osoby bezpośrednio powiązane z kasą chorych, którą nadzorują. Czyli z jej pracownikami, świadczeniodawcami mającymi z nią kontrakt, osobami współpracującymi z zakładami medycznymi, które mają takie kontrakty, pracownikami samorządu terytorialnego, właścicielami lub pracownikami apteki lub firmy farmaceutycznej. – Takie obostrzenia są po to, aby wykluczyć naciski na członków rad – dodaje Furman. – Kogo z obecnych rad trzeba będzie wymienić, jeszcze nie wiadomo.
Wiadomo za to, że w obecnej Radzie LRKCh są tacy, którzy mają powiązania ze służbą zdrowia, a nawet z kasą chorych, którą nadzorują. Żona Zbigniewa Rachela, przewodniczącego Rady LRKCh jest położną w Szpitalu Położniczym im. Jana Bożego w Lublinie. Jego siostra, właścicielka apteki, to żona Piotra Włocha, wicemarszałka województwa. Według opinii niektórych Z. Rachel czuje się więc mocny, bo to od sejmiku – którego radnym jest Włoch – zależą losy rady kasy. – Mam w rodzinie osoby związane ze służbą zdrowia – przyznaje Z. Rachel. – Ale to są sprawy osobiste, w które nie chciałbym wnikać.
Dr Bogusław Kozar, wiceprzewodniczący Rady LRKCh jest emerytowanym lekarzem, byłym dyrektorem szpitala w Chełmie. Tamtejsi lekarze skarżą się, że kontroluje cały tamtejszy rynek medyczny. – To on decyduje kto ma dostać umowę, a kto nie – mówią stomatolodzy.
Z Kozarem nie udało nam się porozmawiać, bo wyjechał na urlop. Ustaliliśmy też, że jego syn – król podstawowej opieki zdrowotnej, jak nazywają go chełmscy lekarze – jest współwłaścicielem niepublicznej przychodni, mającej kontrakt z LRKCh, a jego córka prowadzi firmę zaopatrzenia ortopedycznego.
– Nie powinno być takich powiązań, które stwarzałyby okoliczności posądzenia o nadzór interesów, ale niekoniecznie społecznych tylko swoich – podsumowuje Anna Jabłońska-Chmielewska, przewodnicząca Komisji Zdrowia Sejmiku Województwa Lubelskiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!