poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Żeby świnka nie zaglądała w oczy

Dodano: 1 marca 2007, 16:41

Już drugi rok córka nie jest zaszczepiona. Nie chce tego zrobić, ani szkoła, ani przychodnia - skarży się pan Tomasz, ojciec szóstoklasistki z Lublina.

I nie jest jedyny. Z bałaganem na Lubelszczyźnie postanowił skończyć minister zdrowia.

Magda uczy się szóstej klasie Szkoły Podstawowej nr 32 w Lublinie. Przeciw różyczce, śwince i odrze powinna być zaszczepiona w piątej klasie. - Niestety, do tej pory nie udało nam się tego zrobić - martwi się ojciec uczennicy.
Droga przez mękę rozpoczęła się rok temu w lubelskiej przychodni u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. - Dali nam kartę szczepień i wysłali do gabinetu szkolnego. Ale tam pielęgniarka odmówiła szczepienia. Stwierdziła, że to... sprawa przychodni - opowiada ojciec dziewczynki.
Karta przeleżała w szkole rok. - Teraz nam ją oddali i wysłali z nią z powrotem do lekarza - relacjonuje mężczyzna. - A tam stara śpiewka. Nawet karty w przychodni nie chcieli. Dokument leży w domu, a dziecko dalej jest narażone na groźne choroby.
Ojciec Magdy o dziwnych przepychankach poinformował Ministerstwo Zdrowia. I okazało się, że przypadek jego córki to wierzchołek góry lodowej. - Obowiązujące rozporządzenie umożliwia wykonywanie obowiązkowych szczepień ochronnych i w przychodni, i w szkole. Ale w niektórych miejscach to nie działa. Narastający konflikt pomiędzy lekarzami a pielęgniarkami szkolnymi obserwujemy w niektórych powiatach w województwie lubelskim, małopolskim oraz wielkopolskim - wyjaśnia Anastazja Adamus-Misiak z ministerstwa.
Konflikt zaczął się w 2005 r. - Lekarze nie chcieli w szkołach badać i kwalifikować uczniów do szczepień. Pielęgniarki też się wymigiwały. Do tego doszły spory o pieniądze i o zapisy w umowach z funduszem zdrowia - tłumaczy Jerzy Kowalczyk, rzecznik lubelskiego sanepidu. - W całym kraju były z tym problemy. Ale w naszym województwie ten konflikt był największy.
Dlatego ministerstwo wprowadzi zmiany. Szczepienia będą wyłącznie w przychodniach. - Prace nad projektem rozporządzenia zostały zakończone. Czeka już tylko na podpis ministra zdrowia. Będzie obowiązywało od 1 kwietnia - dodaje Adamus-Misiak.
W niektórych przychodniach - mimo wątpliwości - wykazują dobrą wolę i szczepią dzieci bez czekania na rozporządzenie. - U nas nie ma z tym problemu - przyznaje Krzysztof Gustaw, kierownik Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Maki w Lublinie. - Ale tak naprawdę nie mamy pewności, czy robimy prawidłowo. Wciąż brakuje regulacji, które jasno określiłby, kto powinien szczepić: przychodnia czy pielęgniarka w szkole.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!