niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Żeglarz w Eldorado

Dodano: 21 czerwca 2006, 13:16

Lubi pływać, szczególnie
po mazurskich jeziorach. Często jeździ
do Kazimierza, gdzie razem z żoną podziwia obrazy. A wspólnie
z  przyjacielem pasjonuje się ornitologią. Razem od 16 lat budują potęgę Eldorado, jednej z najlepszych firm Lubelszczyzny

Historia Eldorado sięga czerwca 1990 r. 28-letni Kawa i o rok młodszy Jarosław Wawerski wracają z kilkuletniego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Razem decydują się na rozkręcenie interesu. Wchodzą w branżę handlową.

Pomocny premier
- W tym okresie powstawało mnóstwo firm - wspomina po latach Artur Kawa. - Leszek Balcerowicz, ówczesny wicepremier i minister finansów, zachęcał do zakładania własnych przedsiębiorstw. To był dobry moment. Polski rynek był wygłodniały na produkty i na usługi. A początki wcale nie były trudne.
Zdaniem Kawy kluczem do sukcesu było skupienie się na jednej, dokładnie sprecyzowanej dziedzinie. I inwestowanie wszystkich zysków w rozwój firmy. - Nie zaczynaliśmy od kupowania drogich samochodów i budowania domów - podkreśla. - Konsekwentnie przez lata koncentrowaliśmy się na rozwijaniu naszej działalności.

Efekt? W ciągu 16 lat Eldorado wyrosło na potentata. Dziś spółka zarządzana przez duet Kawa-Wawerski jest jedną z trzech największych polskich firm w branży handlowej.
Prezes na każdym kroku podkreśla, że to zasługa wszystkich pracowników. - Podstawą sukcesu jest zespół - wyjaśnia. - Od samego początku opieraliśmy funkcjonowanie Eldorado na pracy grupy ludzi, którzy przejmą część odpowiedzialności.

Autor motta
Kawa nazywa to kulturą pracy zespołowej. - Nauczyłem się tego w czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych - mówi. - Utkwił mi w pamięci napis, który widnieje na nagrobku Andrew Carnegie'ego, jednego z najbogatszych mieszkańców Ameryki w XX wieku. Znanego z hali widowiskowej Carnegie Hall, którą ufundował w Nowym Jorku - opowiada. - Na jego grobie jest wygrawerowane zdanie, że leży tam człowiek, który wiedział, jak zatrudniać ludzi lepszych niż on sam.
Prezes twierdzi, że w Eldorado stosuje identyczną zasadę. - Zapraszamy wybitne indywidualności, które pracują na sukces całego zespołu. Zazwyczaj to dobrze wykształceni, zdolni i młodzi ludzie. Dość wspomnieć, że mam 44 lata i jestem jednym z najstarszych pracowników Eldorado.
Między innymi właśnie za taką politykę kadrową Eldorado dostało w tym roku tytuł Pracodawcy Roku Lubelszczyzny, wyróżnienie przyznawane przez AISEEC, największą organizację studencką na świecie.

Żona żeglarza
Zespołowo funkcjonuje też dom prezesa. - Dzielimy się z żoną obowiązkami - mówi zdawkowo. - Nawet budżet mamy wspólny i razem nim zarządzamy.
Na przykład przy kupowaniu obrazów. - Żona zaraziła mnie pasją do sztuki. Często jeździmy do Kazimierza Dolnego, gdzie czasem kupujemy obrazy. Zresztą Kazimierz do moje ulubione miejsce w całym naszym regionie. Lubię też jeziora mazurskie, ale to z racji zamiłowania do żeglarstwa.
Bo to właśnie żeglarstwo jest prawdziwym konikiem prezesa. - Zaczęło się jeszcze w liceum, kiedy zapisałem się do jacht klubu - wspomina. - Potem niewiele brakowało, a zostałbym kapitanem żeglugi bałtyckiej. Ale wyjechałem do Stanów, a po powrocie zamiast żeglarzem, zostałem biznesmenem.

Wierny przyjaciel
W Ameryce Kawa był razem ze swoim przyjacielem, Jarosławem Wawerskim. - Mimo że jest rok młodszy ode mnie, nasze losy złączyły się jeszcze w liceum - podkreśla prezes. - Jesteśmy absolwentami I LO w Lublinie, potem skończyliśmy Wydział Elektryczny na Politechnice Lubelskiej. Razem wyjechaliśmy za ocean, a po powrocie razem zajęliśmy się biznesem.
Dziś Kawa jest prezesem, a Wawerski wiceprezesem zarządu Eldorado. Obaj mają też wspólną pasję: ornitologię. - Zaszczepił mnie tym Jarek - nie kryje pan Artur. - Nigdy bym nie pomyślał, że w Polsce jest tyle gatunków tak fantastycznych ptaków. To wprost niewyobrażalny świat.
Teraz Kawa razem z Wawerskim myślą o przyszłości Eldorado. - Przygotowujemy ogromną transakcję. Chcemy się połączyć z firmą BOS. Jak do tego dojdzie, staniemy się krajowym potentatem na rynku handlowym. Wszystko powinno być gotowe przed końcem lipca.
A potem pora na zasłużone wakacje. - Łódka na jednym z mazurskich jezior. I czas tylko dla rodziny. O tym marzę - mówi Artur Kawa, Biznesmen Roku Dziennika Wschodniego.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!