środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Żegnaj kolegium, witaj sądzie


Rekordziści, którzy stawali przed lubelskimi kolegiami ds. wykroczeń za jazdę po pijanemu, mieli nawet we krwi po 5-6 promili alkoholu. Wszystkich zaskoczył jednak mężczyzna, który odpowiadał za to, że wszedł w białym fartuchu na salę szpitalną i zabrał się do "badania” półprzytomnych kobiet. Przed kolegiami interesujący spraw nie brakowało.

Co roku na Lubelszczyźnie przed kolegiami ds. wykroczeń stawało kilkadziesiąt tysięcy osób, głównie za przewinienia drogowe. Tylko w ub. roku było ich 30 tys. zł. Do końca grudnia tysiące spraw dotyczyło jazdy po pijanemu. Rekordziści mieli we krwi dawki uważane za śmiertelne.

Mizerny, ale z mocną głową

5,6 promila alkoholu miał czterdziestokilkuletni rencista, który w Dominowie pod Lublinem prowadził żuka. Policja zatrzymała go przypadkiem. Patrol odwożący nieletniego do znajdującego się w tej miejscowości poprawczaka zauważył, że żuk stacza się z drogi w stronę stawu. Gdyby nie interwencja policjantów, auto wjechałoby do wody. Rencista tłumaczył się, że pił przez dwa dni. Był mizernej postury. Kolegium wymierzyło mu maksymalną karę - czyli 5000 zł, którą za jazdę po pijanemu przewidywał kodeks wykroczeń. Sąd obniżył jednak grzywnę kilkakrotnie.
Niekiedy sprawy przed lubelskim kolegium wzbudzały zainteresowanie nie mniejsze niż poważne procesy karne. W asyście kamer toczyły się rozprawy przeciwko członkom Ligi Republikańskiej, obwinionym o zakłócanie porządku podczas wizyty Józefa Oleksego w Lublinie. Wnioski do kolegium skierowała policja, która uważała, że członkowie ligi podczas wizyty ówczesnego przewodniczącego SdRP używali słów obelżywych oraz "głośnym krzykiem i hałasem” zakłócili porządek publiczny. Przed kolegium tłumaczyli, że tylko chcieli zdobyć autografy szefa lewicy. Oleksy został nawet wezwany na świadka, ale przesłuchano go w Warszawie. Ostatecznie wszystko trwało tak długo, że sprawa uległa przedawnieniu.

Bezprawnie wykonywał masaż

Wesoło było na rozprawie kibica, który wbiegł na boisko i usiłował grać w piłkę nożną z zawodnikami. Doszło do tego na meczu LKP Lublin - Siarka Tarnobrzeg przy al. Zygmuntowskich.
Michał P., uczeń technikum, wraz z liczącą trzydzieści osób grupą kompanów, wtargnął na boisko. Lubelski klub właśnie przegrywał. Zawiedzeni kibice krzycząc "sprzedawczyki” zabrali zawodnikom piłkę, po czym zaczęli ją sobie podawać. Michał P. tłumaczył się, że wszedł na murawę, bo chciał pogratulować strzelonej bramki.
Przed kolegium stawał również mężczyzna, który wszedł do szpitala, włożył biały fartuch, po czym dostał się na salę, w której po operacjach odpoczywały kobiety. Intruz zaczął je dotykać. Kolegium potraktowało to jako bezprawne wykonywanie zawodu.

Wzrosną zaległości

Choć kolegia ds. wykroczeń przestały istnieć dopiero dzisiaj, ostatnie rozprawy odbyły się przed nimi na początku października. Od tamtej pory trwały przeprowadzki do nowych wydziałów. Minie jeszcze kilka dni, zanim w sądach zostaną wyznaczone pierwsze rozprawy.
Już na starcie do sądów wpłynie tysiące spraw, których kolegia nie zdążyły rozpoznać. - Od jutra zaczniemy wpisywać je do repertoriów, część z nich trafi na posiedzenie nakazowe i zostanie rozpoznana w szybszym trybie - mówi sędzia Czesław Michałek, przewodniczący Wydziału Grodzkiego Sądu Rejonowego w Lublinie.
Wydział, który rozpatruje drobniejsze sprawy karne, ma i tak już pięciomiesięczne zaległości. Z przekazaniem do niego spraw o wykroczenie nie poszło zwiększenie liczby sędziowskich etatów. Niewiele lepiej jest w pozostałych sądach. Dlatego wiadomo już, że jeśli liczba spraw się nie zmniejszy, na rozpoznanie wykroczeń będzie się czekało dłużej niż przed kolegium. - Na spotkaniu z kierownictwem policji apelowałem, żeby tam gdzie to możliwe wymierzać mandaty - mówi sędzia Michałek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO