środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Zgasili go jak żarówkę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 kwietnia 2006, 21:37

Mirosław Malus zapomniał już o incydencie w hipermarkecie sprzed dwóch lat. Ale ochroniarze nie dali za wygraną. Podrzucili jego pracodawcy nagranie z kamery przemysłowej. I bohater filmu wyleciał z pracy.

1 września 2004 rodzina Malusów robiła zakupy w hipermarkecie Leclerc przy ul. Turystycznej w Lublinie. Kamera ochrony sfilmowała jak pan Mirosław wyciąga żarówkę z pudełka, ogląda ją i wkłada do innego opakowań. Trudno jednoznacznie ocenić, czy robi to celowo czy przez pomyłkę. – Nie zamieniłem żarówek specjalnie. Co bym na tym zyskał, 20 groszy? – tłumaczy Malus.
Ale ochroniarze nie mieli wątpliwości. Przy kasie oskarżyli mężczyznę o kradzież. Ponieważ się nie przyznał, wezwali policję. Witold Laskowski z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji mówi, że przestępstwa nie było – Strony się dogadały, klient dopłacił różnicę. Nie prowadziliśmy więc żadnych dalszych czynności.
Ochroniarze jednak twierdzą, że to nie jedyny jego grzech. Ich zdaniem chciał też ukraść buty. Na filmie widać jak odkleja cenę z pudełka i nakleja na inne. Po to, żeby zapłacić mniej? – Te buty, które wybrała córka nie miały ceny, więc oderwałem naklejkę z identycznej pary – wyjaśnia Malus. – Ale w końcu butów nie wzięliśmy.
Od tego czasu minęły dwa lata. Tuż przed Wielkanocą Malus został wezwany na dywanik do swojego szefa w OBI. Pokazano mu film z Leclerca i podsunięto do podpisania prośbę o rozwiązanie umowy o pracę. – Byłem w szoku, nie wiedziałem co podpisuję. Usłyszałem, że jestem złą wizytówką firmy – mówi rozżalony.
Dyrekcja OBI nie chce dyskutować. – Rozstaliśmy się z panem Malusem za porozumieniem stron – ucina Marek Lewandowski, z-ca dyrektora sklepu.
Pracownicy ochrony Leclerca nawet nie ukrywają, że sami dostarczyli film do dyrekcji OBI. – Byliśmy na zakupach i zobaczyliśmy, że pracuje tam człowiek, którego od dawna mamy na oku. Więc daliśmy im nasz film – tłumaczy ochroniarz.
– Szef ochrony zrobił to bez naszej zgody i wiedzy. Wyciągnę wobec niego surowe konsekwencje – zapowiada Piotr Barwiński, dyrektor Leclerc’a.
Zdaniem państwa Malusów, dyrekcja powinna wyjaśnić także inne nieścisłości. Na protokole z przeprowadzonych czynności odzyskania towaru nie ma podpisu policjanta, nie zgadzają się też dane osoby posądzonej o kradzież.
– Wczoraj złożyłem zeznania na komisariacie. Lada dzień do prokuratury wpłynie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez trzech ochroniarzy Leclerca – mówi Malus. – Nie dam się bezpodstawnie oczerniać. Będę walczył o odszkodowanie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!