niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

Wczoraj przejezdne były tylko te drogi, po których wcześniej przejeżdżał ciężki sprzęt. Na zdjęciu:
Wczoraj przejezdne były tylko te drogi, po których wcześniej przejeżdżał ciężki sprzęt. Na zdjęciu:

Bez większych problemów jeździły tylko sanie.
W zaspach utknęły karetki, dzieci idące do szkół, a nawet kondukt żałobny. Drogowcom kończy się sól. Region sparaliżował wczoraj kolejny atak zimy

Sitnik koło Białej Podlaskiej. Feliks Barański, kierowca pługu rozpychającego na bok zwały śniegu, zabiera po drodze nauczycielkę. - Rano jechałam do pracy ciągnikiem. Inaczej nie mogłabym się dostać. Nic nie jeździ - opowiada Krystyna Lubańska.
- Dalej jest jeszcze gorzej. Drzwi nie mogłem otworzyć. Śnieg sięga do okna - dodaje Barański.
Do zasypanych wsi nie docierał żaden transport. - Rano żona kupiła chleb ze starych zapasów. Sklepowa dzieliła po jednym bochenku, żeby wszystkim wystarczyło - mówi spotkany na drodze mężczyzna.
- To najgorszy atak zimy w tym sezonie - przyznaje Dariusz Wieczorek, dyżurny w Zarządzie Dróg Wojewódzkich w Lublinie. - Warunki są koszmarne, mimo że na drogach pracuje cały sprzęt.
Wczoraj rano na Lubelszczyźnie nieprzejezdnych było 430 km dróg wojewódzkich. O godz. 15 już "tylko” 275 km.
W Kukawce (gm. Wojsławice) kondukt pogrzebowy nie mógł dotrzeć na cmentarz. Szosa była całkowicie zasypana śniegiem. Dopiero po interwencji wójt Teresy Pazyny drogowcy - przynajmniej na czas pogrzebu - przetarli drogę.
Inaczej z problemami komunikacyjnymi radził sobie Wiesław Radzięciak, wójt niemal odciętych od świata Leśniowic. Zmobilizował kilku miejscowych rolników, by w razie potrzeby byli gotowi do podstawienia zaprzęgów konnych z saniami.
Najgorzej było na drogach powiatowych i gminnych. W powiecie bialskim wczoraj rano żadna droga powiatowa nie była przejezdna. - To koszmar. W ciągu tygodnia wydaliśmy na usuwanie skutków zamieci tyle co przez całą ubiegłą zimę - żali się Waleria Kubel, kierownik sekcji dróg w Zarządzie Dróg Powiatowych w Białej Podlaskiej.
Po południu na Zamojszczyźnie nieprzejezdnych było jeszcze 80 proc. dróg powiatowych. Na mniej uczęszczanych trasach zaspy sięgały od 1,5 do 2 metrów.
Pogotowie z trudem docierało do chorych. - Ludzie dowożą pacjentów saniami do głównej drogi. W Hrebennem pacjenci czekali na pogotowie w jednym z barów - mówi Maria Krawczyk, pielęgniarka z tomaszowskiego pogotowia. W Leopoldowie (gm. Łęczna) wczoraj nad ranem strażacy przez 1,5 km nieśli pacjenta do karetki, która nie była w stanie dojechać do chorego.
W 23 gminach województwa (m.in. Bychawa, Wysokie, Kąkolewnica, Biała Podlaska, Dębowa Kłoda, Rybczewice, Czemierniki) odwołano do końca tygodnia zajęcia w szkołach. - Najtrudniej jest w rejonie zamojskim i chełmskim - dodaje Krzysztof Grudzień z lubelskiego kuratorium. Do niektórych szkół docierało zaledwie po kilkoro uczniów. Niektórzy wójtowie już wystąpili do kuratora oświaty o przyspieszenie ferii.
Kłopoty były z kupnem chleba. - W środę dostarczaliśmy tylko pieczywo do sklepów w Lublinie. Żaden samochód nie wyjechał w trasę. Dzisiaj nie pojadą do Chełma i Włodawy - zapowiada Małgorzata Jaremek, dyrektor Przedsiębiorstwa Piekarskiego w Lublinie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!