sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Zimne, ale jednak ognie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 grudnia 2005, 20:46
Autor: (step)

Nie tylko petardy są niebezpieczne. Zimne ognie, którymi tak chętnie bawią się dzieci – też. Czteroletni Kuba z Lublina ma poważne oparzenia właśnie przez zimne ognie. Chłopiec trafił do szpitala przedwczoraj.

– Bawił się z 13-letnim kuzynem w domu – mówi prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. – Malec trzymał zimne ognie w rączce, a kuzyn zapalał je zapalniczką. Iskra spadła na wykładzinę, która się zapaliła. Od niej zajęły się rajstopy i spodnie chłopca.
Ma głębokie poparzenia
na nodze.
Na szczęście w domu byli dorośli, którzy wezwali pogotowie. Chłopca czeka operacja. Lekarze muszą usunąć spaloną skórę, aby w jej miejsce przeszczepić zdrową.
Co roku w okresie świąteczno-noworocznym do DSK trafiają ofiary niecodziennych wypadków. Dwa lata temu w szpitalu leżał chłopiec porażony prądem z instalacji choinkowej. Dotykał rączkami żarówek i przewodów. Kable musiały być źle zespolone, ponieważ poraził go prąd. Na szczęcie mama, która była w pobliżu, w porę odciągnęła chłopca od instalacji. Uszedł z życiem, ale rączki miał poparzone.
Każdego roku na chirurgię trafiają też maluchy poranione przez petardy. Lekarze z DSK spodziewają się takich pacjentów lada dzień. – Dzieci, które bawią się środkami pirotechnicznymi, mają poparzenia szczególnego rodzaju. Są bardzo głębokie – mówi prof. Osemlak. – Mają postać licznych, drobnych i brunatnych punktów, wielkości od jednego milimetra do pół centymetra. W momencie wybuchu substancja pirotechniczna wdziera się w skórę, rozrywając ją i paląc. Pozostają trwałe ślady, swego rodzaju tatuaże.
Wybuchające petardy obrywają też palce, a nawet ręce. – Operowaliśmy kiedyś chłopca, któremu dwaj koledzy wrzucili pirotechniczną zabawkę do kieszeni kurtki – opowiada Osemlak. – Włożył rękę do kieszeni, stracił kilka palców. Zdarzało się też, że wybuchające petardy poraniły komuś twarz, uszkadzając oczy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!