piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zjednoczenie przeciw antenie

Dodano: 7 lutego 2006, 20:45
Autor: Dominik Smaga

Nie chcemy kolejnych anten na naszym wieżowcu. A przynajmniej nie za darmo – mówią mieszkańcy bloku przy ul. Niepodległości 7. Już teraz nad ich głowami pracuje kilka nadajników telefonii komórkowej. Przeciw montażowi kolejnych protestuje niemal całe osiedle „40-lecia”.

Pierwsze nadajniki telefonii komórkowej stanęły na dachu wieżowca ponad osiem lat temu. Zgodziły się na to władze Spółdzielni Mieszkaniowej „Motor”. Wkrótce jej zarząd podpisał aneks do umowy, zezwalający na ustawienie kolejnych dziesięciu anten. Umowa ma obowiązywać jeszcze przez cztery lata. Operator zamierza z niej skorzystać. Mieszkańcy bloku protestują.
– Anteny już mamy, do tego stację trafo i azbest na budynku. Trzy szkodliwe rzeczy to już za dużo, jak na jeden wieżowiec. A jak chcą nam dołożyć więcej anten, to niech nam chociaż zdejmą ten azbest. Wtedy może zgodzimy się na nadajniki – irytuje się Stanisław Maziarz, szef komitetu blokowego.
Mieszkańcy wieżowca przy ul. Niepodległości 7 nie są jedynymi, którzy nie zgadzają się na instalację nadajników GSM. Protestują także ich sąsiedzi. Pamiętają spór o anteny na dachu bloku przy ul. Daszyńskiego 15, który dwa lata temu doprowadził nawet do zmian we władzach spółdzielni.
Teraz władze stają murem za mieszkańcami. W ich obronie stanęła rada osiedla „40-lecia”. – Czasy na osiedlu się zmieniły. Teraz wszyscy są współwłaścicielami osiedla – mówi Beata Krawczyk, przewodnicząca rady. – Nasze stanowisko jest jednoznaczne. Jeśli lokatorzy nie zgodzą się na nadajniki, to nadajników nie będzie.
Następny ruch należy do zarządu spółdzielni. – Będziemy rozmawiać z siecią Era. Na spotkanie zaprosimy mieszkańców i radę osiedla. Decyzja jest po stronie lokatorów. Jeśli powiedzą, że umowę trzeba wypowiedzieć, to ją wypowiemy. Ale wątpię, by do tego doszło – mówi Janusz Szacoń, prezes zarządu SM „Motor”.
Ale rozwiązanie umowy to najczarniejszy scenariusz, który mieszkańcom nie przyniesie nic dobrego. Bo spółdzielnia musiałaby zapłacić Erze karę za niedotrzymanie słowa. Jak dużą? – Nie mogę powiedzieć. To tajemnica handlowa – mówi prezes Szacoń. Mieszkańcy proponują inne rozwiązanie. – Najlepiej, gdyby spółdzielnia dogadała się z telefonią, żeby Era z wyprzedzeniem zapłaciła za miejsce na dachu. Wcześniej, niż to wynikało z umowy. Wtedy byłyby pieniądze na zdjęcie azbestu z naszego bloku – mówi Maziarz. Zdjęcie eternitu i położenie nowej elewacji kosztowałoby ok. 200 tys. złotych. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!