wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Prokuraturze ponad pół roku zajęło zebranie dowodów w oczywistej sprawie. Efekt? Chłopiec przetrzymywany przez kilkanaście lat w izolacji przez swoją rodzinę w piątek tam wróci. Ośrodek szkolno-wychowawczy, w którym mieszkał przez ostatnie miesiące, w wakacje jest nieczynny. A babka chłopca nie zgodziła się wysłać go na specjalne kolonie.

Gdyby chłopiec został wcześniej ubezwłasnowolniony, zgoda "opiekującej” się nim babki nie byłaby potrzebna. Wtedy za Andrzeja decydowałby wyznaczony przez sąd opiekun. Chłopiec spędziłby wakacje w innym ośrodku, a nie w domu, gdzie spotkało go tyle krzywd.
Nie jest to możliwe, bo Prokuratura Okręgowa w Lublinie dopiero w sobotę wystąpiła z wnioskiem do sądu o całkowite ubezwłasnowolnienie Andrzeja. W sobotnim Dzienniku napisaliśmy, że grozi mu powrót do rodziny, która całe lata przetrzymywała go w koszmarnych warunkach. Według Andrzeja Lepieszki, zastępcy prokuratora okręgowego w Lublinie nasza publikacja i ich sobotnia decyzja to tylko przypadkowa zbieżność. - Tyle czasu trwało zebranie dowodów, że mamy do czynienia z osobą nieporadną - twierdzi.

Prokuratura zajmuje się sprawą od września ubiegłego roku. Wtedy Dziennik zajął się Andrzejem i chłopiec trafił do ośrodka w Załuczu. Został tam umieszczony decyzją sądu, po siedemnastu latach życia w izolacji. Był w fatalnym stanie. Nie mówił, nie rozumiał prostych poleceń. Był wychudzony. Mimo że miał ustanowionego kuratora, sąd rodzinny przez wiele lat nie interweniował. Andrzej miał przebywać w ośrodku do osiągnięcia pełnoletności. Osiemnaście lat skończył w środę.
O ubezwłasnowolnieniu zadecyduje Sąd Okręgowy w Lublinie. Ale termin sprawy może zostać wyznaczony dopiero na koniec lipca. Potem akta trafią do wydziału rodzinnego. Tam ustalą, kto będzie opiekunem prawnym Andrzeja.
Do tego czasu chłopiec będzie mieszkał w Stasinie u rodziny. W piątek jest zakończenie roku szkolnego i wtedy trafi do domu. Jego babka nie zgodziła się, by pojechał na kolonie z innymi dziećmi z Załucza, mimo że wychowawcy proponowali takie rozwiązanie.
- Dla niego powrót do domu oznaczałby koniec - przestrzega Jan Wasilewicz, kierownik internatu. - A cała nasza praca pójdzie na marne. W dodatku słyszeliśmy, że opiekunem prawnym Andrzeja może zostać jego babka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!