poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

ZUS gnębi maluczkichCała ta sytuacja z ZUS wpędziła mnie w depresję.

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 maja 2006, 21:23
Autor: Ewa Stępień

Przez kilkanaście lat ZUS nie miał wątpliwości. Wiesława Antoniewska z Lublina jest chora i niezdolna do pracy. Dlatego wypłacał jej skromną rentę. Aż tu nagle urzędnicy zmienili zdanie. - Zdrowa jak ryba - ocenili, zabierając 400 zł, z których się utrzymywała. Cudowne ozdrowienie?

Pani Wiesława ma olbrzymi żal do urzędników. - Czuję się potwornie skrzywdzona - mówi ze łzami w oczach. - Przecież mnie chorób przybywa, a nie ubywa.
Zdesperowana przyszła do redakcji. Pokazała dokumentację. A w niej cała litania schorzeń, na które cierpi: wada serca, nadciśnienie, chory kręgosłup i biodra, niewydolność krążenia. - Trudno mi chodzić. Mam zawroty głowy, zaburzenia równowagi, tracę przytomność i świadomość - dodaje. - Od ponad 20 lat jestem pod stałą opieką różnych specjalistów. Od 1991 roku mam III grupę inwalidzką.
Rentę brała do czerwca 2004 roku. Wtedy, jak grom z jasnego nieba spadła na nią wiadomość. W skrzynce pocztowej znalazła decyzję ZUS o odmowie prawa do renty. - Dlaczego po kilkunastu latach lekarz orzecznik doszedł do wniosku, że jestem zdrowa? Nie mam pojęcia.
400-złotowa renta była dla kobiety jedynym źródłem utrzymania. Mówi, że przynajmniej na leki było. A teraz nie ma z czego żyć. Została tylko nieduża renta męża. - Od dziecka pracowałam bardzo ciężko. Najpierw na roli. Potem jako kucharka. A teraz ja się nie nadaję do pracy. A zresztą, kto mnie przyjmie? Nikt - płacze.
Pani Wiesława odwołała się od decyzji ZUS. Ale bezskutecznie. Komisja lekarska, która miała zweryfikować sprawę, utrzymała w mocy poprzednie postanowienie. Kobieta mówi, że badano ją byle jak. - Niedokładnie, szybko - opowiada. - Po prostu lekarze z komisji popatrzyli na dokument lekarza, który ocenił, że jestem zdrowa. Na tym się oparli zamiast zbadać mnie rzetelnie.
Jedna z lekarek, u której pani Wiesława stale się leczy, poradziła, by poszukała pomocy w sądzie. I tak zrobiła. Skierowała sprawę do Sądu Okręgowego w Lublinie. Dziś rozprawa.
Justyna Świerszcz, zastępca naczelnika Wydziału Zmian Uprawnień Emerytalno-Rentowych ZUS w Lublinie nie potrafi ustosunkować się d sprawy. - O szczegółach trudno mi mówić, bo cała dokumentacja tej pani jest już w sądzie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!