sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Związkowcy z PKS Wschód nie chcą zwolnień. Zerwali negocjacje

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 kwietnia 2011, 17:54

Redukcje są konieczne, by wyprowadzić zadłużoną firmę na prostą – uważa zarząd PKS Wschód. Przewoźni
Redukcje są konieczne, by wyprowadzić zadłużoną firmę na prostą – uważa zarząd PKS Wschód. Przewoźni

Związkowcy z PKS Wschód nie zgadzają się na grupowe zwolnienia i obniżkę płac. Wczoraj zerwali negocjacje. Władze spółki szacowały, że w wyniku cięć pracę może stracić nawet 110 osób.

– Nasza propozycja to zejście z zatrudnienia o kilkanaście, kilkadziesiąt osób w każdym oddziale firmy – mówi Teresa Królikowska, prezes PKS Wschód. Dodaje, że zwolnienia mają dotyczyć przede wszystkim pracowników administracyjnych. – Kierowcy mogą spać spokojnie – zapewnia.

Dokładne liczby mają być znane po analizach, przeprowadzonych w poszczególnych placówkach. Wczoraj zarząd PKS Wschód spotkał się z przedstawicielami czterech największych związków zawodowych, działających w firmie. Oferta kierownictwa spotkała się z ostrym sprzeciwem.

– Nie zgadzamy się na żadne zwolnienia – mówi Leszek Rudziński, przewodniczący "Solidarności” w PKS Wschód. – Zarząd nie przygotował żadnego planu, z którego wynikałoby, jak firma będzie działać po redukcjach. Taki schemat ma powstać, kiedy zwolnienia będą już za nami. Nie możemy się na to zgodzić.

Władze spółki proponowały również obniżki wynagrodzeń. – Rozważamy obniżki poborów dla kadry kierowniczej i pracowników centrali firmy – potwierdza Królikowska.

Tymczasem według związkowców plan cięć jest znacznie szerszy. – Przedstawiono nam plan obniżki wynagrodzeń dla wszystkich pracowników – dodaje Rudziński. – Osoby na kierowniczych stanowiskach miały stracić po 20 proc. pensji. Szeregowi pracownicy po 5 proc. Cięcia dla wszystkich są nie do przyjęcia. Tu się i tak bardzo mało zarabia.

Według związkowców, średnia pensja pracownika obsługi technicznej to 1650 zł brutto, kierowcy otrzymują niewiele ponad 2 tys. zł, a szeregowi pracownicy umysłowi 2100 zł brutto.

– Redukcje są konieczne, by wyprowadzić finanse firmy na prostą – twierdzi Królikowska. – Proponowana skala zwolnień to dopiero wstępna propozycja. Chcemy przy tym zwrócić uwagę na starszych pracowników. Jeśli ktoś jest krok od emerytury, powinien do niej dotrwać. Niektórzy mogą skorzystać ze świadczeń przedemerytalnych.

Związkowców to nie przekonuje. – Trzeba się skupić na tym, jak zarabiać, a nie jak ciąć koszty – mówi Rudziński. – Firma ma własne środki na spłatę długów. Można przecież sprzedać zbędne nieruchomości.

Rozmowy z zarządem utknęły w martwym punkcie. Związki zapowiadają protesty, jeśli firma rozpocznie jakiekolwiek zwolnienia. Na razie przedstawiciele pracowników chcą spotkać się z marszałkiem województwa, by omówić sposoby uzdrowienia firmy. To do samorządu województwa należy PKS Wschód.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
aneta
znajomy
znajomy
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

aneta
aneta (25 maja 2011 o 09:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zbliżamy się do kolejnych wyborów więc działania zarządu będą, jak przed poprzednimi wyborami, pozorne. Świadczy o tym np. ostatnia wypowiedź Królikowskiej dotycząca kolejnych już zwolnień - kierowcy mogą byc spokojmie ( w domyśle: w tej grupie nie będzie zwolnień(. A dlaczego? Ano z bardzo prostej przyczyny - pani prezes Królikowskiej potrzebny jest spokój bo przecież startuje do sejmu z drugiego miejsca na liście. Cięcie nierentownych kursów bez jednoczesnego cięcia zatrudnienia w grupie kierowców powodują tylko koszty ponieważ za czas pracy nie wypracowany przez kierowcę, który był gotowy do jej wykonywania a który nie został wypracowany tylko z winy nie przystosowania rozkładu jazdy do aktualnych potrzeb (zarząd nie przeprowadza koniecznych korekt rozkładu jazdy)trzeba zapłacic. Tak powstaje nadmierna ilośc godzin dyżuru lub przerywanego czasu pracy. Ale dla zainteresowanych: to jest cel zarządu - cięcie kursów, nie dostosowywanie zatrudnienia w grupie kierowców do potrzeb a koszty rosną - i o to właśnie chodzi!!! Pozorne czynności zarządu, których celem jest jeszcze większe zadłużanie firmy. Pogratulowac PSL takiego posła.
Rozwiń
znajomy
znajomy (28 kwietnia 2011 o 10:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cały zarząd to jedna duża pomyłka.Nie mają żadnego pojęcia o kierowaniu tak dużą firmą są beznadziejni.Oni chcą mieć kasę z kursów jak są ludzie to się nie wysyła dodatkowych autobusów a komunikacja prywatna zaciera ręce.To jest właśnie poprawa finansowa firmy.W oddziale Tomaszowa to kierownik przewozów to istny deb***.Dziwne że jeszcze cała pani prezes takiego nieroba trzyma.Doprowadza on do ruiny firmę a nie umie jej wyprowadzić.Wysyła wozy drabiniaste na kursy dalekobieżne a eleganckie wozy z klimatyzacją stoją i rdzewieją i on palant chce mieć pasażerów.Naprawdę się mocno dziwię że pani prezes jeszcze durnia nie zwolni.Ale chyba ona z takimi durniami i nierobami umie pracować
Rozwiń
znajomy
znajomy (20 kwietnia 2011 o 10:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
straty są przede wszystkim wzrostem cen biletów chyba lepiej jest wozić dwadzieścia osób za 10 zł jak cztery za 30zł.Ale dla całego zarządu to bardzo skomplikowane,bo cały zarząd to jedna pomyłka ich nie obchodzi żaden pracownik i ich los tylko żeby mieli wypchane kieszenie.Szkoda słów.
Rozwiń
Gość
Gość (19 kwietnia 2011 o 12:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak widać to tylko związki zawodowe podchodzą do tematu realne,zwolnienia pracowników nie pokryją poniesionych strat,
które wygenerował obecny zarząd spółki.Poszukiwanie nowych dochodów dla firmy,oraz zmniejszenie wynagrodzenia ale tylko zarządzającym to droga ku naprawie.Kierowcy nie muszą obawiać się zwolnień,ale trzeba sobie zadać pytanie kto będzie ich obsługiwał,gdzie tabor pamięta okres minionej epoki,a obecnie garstka pozostałej po wielu przemianach jakie przechodził PKS załogi i tak nie daje sobie rady przy tak" błyskotliwym zarządzaniu" firmą. Jeśli chodzi o dotację dla PKS to jest to tylko propaganda ,która się utarła z przed wielu lat ,firma żadnej dotacji nie otrzymuje,jedynie i to wywalczone przed laty rekompensatę za poniesione straty{udokumentowana sprzedaż biletów ulgowych}.Podziw winna budzić obecna załoga , która przy tak niskim wynagrodzeniu pracuje i chce by firma szła drogą rozwoju a nie jak obecnie chyli się ku upadkowi.Wniosek jest jeden - jedynie profesjonalne zarządzanie firmą doprowadzi do sukcesu ,obecna droga prowadzi jedynie do upadku i powiększenia liczby bezrobotnych ,na co mówimy NIE!.

Zatroskany Obwatel
Rozwiń
Gość
Gość (19 kwietnia 2011 o 11:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ooo!!!! sobczak kolejną firmę doprowadza do bankructwa??? Jedyny ratunek dla PKS to, trzymanie tego gościa (od mielenia jęzorem) zdala od pieniędzy firmy. Lepiej niech zmienia opony w autobusach - teraz sezon. Praca w sam raz dla takiego "fachowca".
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!