poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Życie zaczyna mi się układać

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 grudnia 2007, 18:07

Wystarczyło kilka tygodni, by los pani Ani, samotnej matki z Polanówki się odmienił. Lada dzień zacznie pracę w jednym z lubelskich sklepów.

Dostała też mnóstwo paczek od naszych Czytelników - z jedzeniem, kosmetykami, ubraniami dla niej i małej Amelki. - Dziękuję z całego serca! - mówi wzruszona kobieta.

Przypomnijmy. 23-letnia mama utrzymywała siebie i maleńką córeczkę Amelkę za jedyne 48 zł zasiłku rodzinnego miesięcznie. Chociaż mieszkają z rodzicami i rodzeństwem pani Anny, na ich pomoc nie mogą liczyć, bo w domu się nie przelewa. Ojciec Amelki zniknął z ich życia jeszcze przed narodzinami małej. Żeby mieć za co kupić pieluchy, chleb i mleko dla córeczki, pani Anna wzięła 600 zł pożyczki. Pieniądze szybko się rozeszły, a młoda mama została bez środków do życia.

Po naszym artykule dużo się w życiu pani Anny zmieniło.

Skontaktowali się z nami ludzie, poruszeni losem samotnej matki. Oferowali pomoc rzeczową oraz pieniężną.

- Chętnie podzielę się środkami higienicznymi i jedzeniem. Mam też trochę ubrań dla pani Ani i jej córeczki - zadzwoniła mieszkanka lubelskich Czubów.
Podobnych telefonów było kilkadziesiąt - nie tylko od mieszkańców naszego regionu, także z Poznania, Warszawy, a nawet z Niemiec. Telefon dzwoni do dziś.

- Cały czas dostaję jakieś dary. Nie spodziewałam się takiej życzliwości ze strony obcych ludzi. Bardzo dziękuję! - mówi 23-latka.

Przed świętami do pani Ani trafi też paczka ze sztabu akcji "Pomóż dzieciom przetrwać zimę”.

- Wszystko jest już przygotowane. Do Polanówki przekażemy głównie żywność - zapewniono nas w sztabie akcji.

Dzięki hojności naszych Czytelników pani Ania oddała wszystkie długi. Spółka Podwale z Lublina spłaciła za nią pożyczkę, którą kobieta zaciągnęła kilka miesięcy temu.

- To wspólna inicjatywa zarządu, udziałowców i pracowników. Dla niej kilkaset złotych to majątek, a my nie zbiedniejemy - mówi Krzysztof Kurys, prezes spółki.
I najlepsza wiadomość: lada dzień pani Ania zacznie pracę w jednym z lubelskich sklepów.

- Na razie będę zatrudniona na okres próbny. Jeśli się sprawdzę, zostanę na dłużej - mówi samotna mama. - Stałe dochody to podstawa. Zrobię wszystko, by pracodawcy byli ze mnie zadowoleni - zapewnia.

Pieniądze trafią też do Polanówki z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Samotna mama może liczyć na zaliczkę alimentacyjną.

- Teraz już wszystko będzie dobrze. Musi być! - wierzy pani Ania.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kaszkasz
wilkstepowy
mysz
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kaszkasz
kaszkasz (13 grudnia 2007 o 06:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mysz, najlepiej zrobisz jak zamilkniesz.
Rozwiń
wilkstepowy
wilkstepowy (12 grudnia 2007 o 15:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Straszne - człowiek pomógł człowiekowi. Żeby Ci żyła nie poszła.
Ty - z całą Twoją empatią - zasłużyłaś na swój los.
Rozwiń
mysz
mysz (12 grudnia 2007 o 14:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Coś strasznie "grubymi nićmi szyta" ta historia...!!! Pani Ania nie miała dochodu a dostała pożyczkę, jakim cudem? Pani Ania do tej pory taka biedna i skrzywdzona przez los nagle znalazła pracę w mieście, gdzie od paru ładnych miesięcy w ofertach pracy można przebierać jak w ulęgałkach, tylko trzeba chcieć pracować!!!! Dlaczego Pani Ania do tej pory nie brała zaliczki alimentacyjnej-może jej nie przysługiwała(-uje)
Sama jestem samotną matką i byłam w podobnej, jeśli nie gorszej sytuacji. Ale od tego jest się dorosłym, żeby sobie radzić ze swoim życiem i swoimi problememi nawet jeśli nas nie "głaszcze" po główce; a nie całe życie jęczeć jak to nam jest źle i jacy jesteśmy biedni i nieszczęśliwi i wyciągać ręce po pomoc od wszystkich dookoła, bo los nas skrzywdził i nam się należy(swoją drogą Pani Ania sama się skrzywdziła zachodząc w nieplanowaną ciążę)!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!