środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zyski z Euro2012 nie dla woj. lubelskiego

Dodano: 1 lipca 2012, 15:11

Zyski z Euro2012 liczą przedsiębiorcy z największych miast. Ale nie z Lublina (Maciej Kaczanowski)
Zyski z Euro2012 liczą przedsiębiorcy z największych miast. Ale nie z Lublina (Maciej Kaczanowski)

65 mld zł na drogi, kolejne 16 mld na kolej i 20 mld na stadiony – to szacunkowe koszty Euro 2012 w Polsce. A zyski? – Jeśli będą, to nie dla nas – mówią lubelscy przedsiębiorcy.

Narzekają zgodnie restauratorzy i hotelarze. – Na piłkarskim szale zarobili głównie restauratorzy w miastach-gospodarzach oraz w Krakowie. U nas większy ruch był tylko podczas meczów Polaków, ale zysk był minimalny – mówi jeden z restauratorów na lubelskim Starym Mieście.

– Euro ? Porażka. Ruch był jeszcze mniejszy, bo ludzie oglądali mecze w domach – mówi Mariusz Machlarz z lubelskiego Pubu u Szewców.

Szerokim łukiem ominął nas również tłum kibiców, którzy przyjechali wspierać swoje reprezentacje. Nie sprawdziły się przewidywania, że wysokie ceny lwowskich kwater sprowadzą niemieckich kibiców na Roztocze.

– Zamiast fanów piłki mieliśmy jedynie wzmożone kontrole dotyczące bezpieczeństwa. Na Euro w Zamościu nie zarobił żaden hotel. Jesteśmy realistami i nie nastawialiśmy się na to specjalnie. Nie podnosiliśmy cen i mieliśmy w tym czasie innych gości – przyznaje Mikołaj Poterucha z zamojskiego hotelu Renesans.

Do rynkowej hossy wywołanej przez Euro nie przyznaje się również branża browarnicza. – Trudno mówić o wzroście sprzedaży spowodowanym wyłącznie mistrzostwami. Owszem, produkujemy i sprzedajemy więcej, ale to stała tendencja. Od początku roku sprzedaż naszych wyrobów idzie systematycznie w górę – mówi Sławomir Staręga, dyrektor marketingu Perły-Browarów Lubelskich.

Skorzystały za to firmy produkujące flagi i akcesoria w narodowych barwach. Dodatkową zmianę przed Euro 2012 uruchomiła firma Carmen z Lublina, specjalizująca się w szyciu flag. – Dobrze sprzedawał się nowy produkt, czyli małe flagi samochodowe. Największy boom obserwowaliśmy tuż przed Euro. Można go porównać z okresem świąt majowych i 11 listopada. Kiedy Polska odpadła z turnieju, euforia zdecydowanie opadła – mówi Aneta Zdyb, współwłaścicielka Carmen.

Okazuje się, że prawdziwymi zwycięzcami na rynku piłkarskich gadżetów byli... Chińczycy. – Cała Wólka Kosowska, czyli chiński bazar pod Warszawą, był biało-czerwony. Towar z Azji zwożono tam dziesiątkami kontenerów. Ile stracili na tym polscy producenci? Tego nie da się policzyć – mówi Zdyb.
Czytaj więcej o:
AntyDrożyzna
Gość
magister
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

AntyDrożyzna
AntyDrożyzna (2 lipca 2012 o 10:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No nic dziwnego,że mało kto chciał ogladać mecze w restauracjach i pub'ach na Starym Mieście skoro cena piwa to 8-9 zł. Są tam takie ceny,że można wpaść na piwko,ale nie na dłużej. na przykład chciałbym obejrzeć gdzieś tam mecz i wypić ok 6 - 7 piw = to wydatek ok 50zł to ja dziękuję. Cena piwa w tych lokalach byłaby na dobrym poziomie gdyby było to 5-6 zł - ruch byłby wiekszy i ludzie by więcej kupowali. Także restauratorzy ze starówki - chytry dwa razy traci.
Rozwiń
Gość
Gość (1 lipca 2012 o 20:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Miał być dochodowy bum,a był to pijarowski szum.
Rozwiń
magister
magister (1 lipca 2012 o 20:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='eh' timestamp='1341156912' post='644733']
Moim skromnym zdaniem EURO zwiekszyło jeszcze przepaść miedzy Polską wschodnią, a zachodnią. Polska wschodnia się wyludnia i jeżeli nic się nie zmieni, te zjawisko bedzie narastało. Patrząc tylko na swoich znajomych wiekszość tych, którzy zaczynają od przysłowiowego zera, nie chca zaczynać tutaj. Najblizszy kierunek Warszawa (ewentualnie Lublin i po studiach dalej), a w ostatnim czasie utworzyła się już chyba kolejna fala emigracji za granicę, tylko w tym roku wyjechało wielu moich znajomych, którzy chcą żyć w normalnym kraju i w normalnym kraju prowadzić biznes. Wiekszość tłumaczy, to tak, że boją się tu otwierać firmę, bo jakiś niekompetentny urzędnik się pomyli i wszystko upadnie, dochodzi jeszcze wysoki ZUS i wszechobecny nepotyzm. Potem wychodzi, że polacy za granicą, to jedni z najbardziej przedsiębiorczych emigrantów, ale nasze media straszą nas, że jedyne co osiągają, to zmywak haha. Widocznie władzom pasuje, to że emigranci pracują na obczyźnie, a potem wzrost konsumpcji, bo ci właśnie emigranci kupują jak zjeżdżają do kraju i tutaj stawiają domy na stare lata. Co zrobić jak otoczenie polityczne i ekonomiczne w naszym kraju jest wysoce nieprzyjazne biznesowi. Chwalą się ile ludzi otwiera firmy, lepiej niech zobaczą jak długo te firmy funkcjonują, kończy sie okres ochronny, środki z UE i zaczyna sie brak pieniędzy na ZUS. Oczywiście są ludzie, którym się udaje, ale nie zmienia to faktu, że przy korzystniejszych warunkach ten odsetek mógłby być o wiele wyższy.
[/quote]

Zgadzam się w zupełności. Sama niedawno skończyłam studia i już powoli pakuję walizki.

Oto jakie szkolenia jest w stanie zaproponować PUP żeby zachęcił młodych ludzi do pozostania tutaj. W założeniu projekt skierowany jest do tych najlepszych
[url="http://www.puplublin.pl/art/id/3500"]http://www.puplublin.pl/art/id/3500[/url]


Śmiech na sali
Rozwiń
puzon20
puzon20 (1 lipca 2012 o 19:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
my, czyli Polska Y z pewnością nic nie zyskała, ale straciła, ponieważ na każdego obywatela RP przypada 12 tyś. zł długu do spłacenia, wynikające z zaciągniętych kredytów na budowę stadionów, autostrad, dworców (u nas nic z tych rzeczy nie zaistniało, ale dług jest). BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ
Rozwiń
.
. (1 lipca 2012 o 18:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='eh' timestamp='1341156912' post='644733']
Moim skromnym zdaniem EURO zwiekszyło jeszcze przepaść miedzy Polską wschodnią, a zachodnią. Polska wschodnia się wyludnia i jeżeli nic się nie zmieni, te zjawisko bedzie narastało. Patrząc tylko na swoich znajomych wiekszość tych, którzy zaczynają od przysłowiowego zera, nie chca zaczynać tutaj. Najblizszy kierunek Warszawa (ewentualnie Lublin i po studiach dalej), a w ostatnim czasie utworzyła się już chyba kolejna fala emigracji za granicę, tylko w tym roku wyjechało wielu moich znajomych, którzy chcą żyć w normalnym kraju i w normalnym kraju prowadzić biznes. Wiekszość tłumaczy, to tak, że boją się tu otwierać firmę, bo jakiś niekompetentny urzędnik się pomyli i wszystko upadnie, dochodzi jeszcze wysoki ZUS i wszechobecny nepotyzm. Potem wychodzi, że polacy za granicą, to jedni z najbardziej przedsiębiorczych emigrantów, ale nasze media straszą nas, że jedyne co osiągają, to zmywak haha. Widocznie władzom pasuje, to że emigranci pracują na obczyźnie, a potem wzrost konsumpcji, bo ci właśnie emigranci kupują jak zjeżdżają do kraju i tutaj stawiają domy na stare lata. Co zrobić jak otoczenie polityczne i ekonomiczne w naszym kraju jest wysoce nieprzyjazne biznesowi. Chwalą się ile ludzi otwiera firmy, lepiej niech zobaczą jak długo te firmy funkcjonują, kończy sie okres ochronny, środki z UE i zaczyna sie brak pieniędzy na ZUS. Oczywiście są ludzie, którym się udaje, ale nie zmienia to faktu, że przy korzystniejszych warunkach ten odsetek mógłby być o wiele wyższy.
[/quote]ZUS ściaga wyimaginowane zadłużenia z ostatnich 10 lat. Nawet wobec prawdziwych zaległosci czekaja, aby narosły odsetki.ZUS to obecnie nastepne żródło ucisku gnębienia Narodu. Składki obowiązkowe, świadczenia niekoniecznie.Jaki człowiek w ciagu np 5 lat zycia ne emeryturze odzyska składki wpłacane przez 30-40 lat. Nikt.Na marginesie-policja, wojsko, prokuratorzy, sedziowei nie płaca ZUS-u i jeszcze otrzymują wysokie swiadczenia.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!