sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

Żywność z unii na śmietniku

  Edytuj ten wpis
Autor: Dominik Smaga

Żywność dla ubogich walała się po ulicy jednego z lubelskich osiedli domków jednorodzinnych. Wiadomo, że pochodziła z Lubelskiego Banku Żywności. Ale nie wiadomo, jak trafiła na bruk. Ustalenie winnego będzie praktycznie niemożliwe.

Żywność leżącą obok kontenera Polskiego Czerwonego Krzyża na os. Choiny przypadkowo znalazł mieszkający w pobliżu reporter Polskiego Radia Lublin, Cezary Potapczuk. - Na chodniku było rozsypane mnóstwo mąki. Obok, przy kontenerze stały kartony z makaronem, ryżem i mąką. Tej żywności było kilkadziesiąt kilogramów. Bawiły się nią dzieci - opowiada dziennikarz. Na opakowaniach były emblematy Banku Żywności oraz Agencji Rynku Rolnego. Prowiant w takich paczkach jest finansowany przez Unię Europejską. Powinien być rozdawany osobom potrzebującym w najbiedniejszych regionach unii. Na osiedlowym chodniku walał się przez kilka dni.

- To jest rzecz wysoce naganna - tak o incydencie mówi Władysław Saba, dyrektor lubelskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego. To właśnie ARR przekazuje unijną żywność dla ubogich czterem organizacjom w województwie: Lubelskiemu Bankowi Żywności, Polskiemu Komitetowi Pomocy Społecznej, PCK i archidiecezjalnej Caritas. - Przekazałem tę sprawę do warszawskiej centrali agencji i czekam na ich decyzję o ewentualnej kontroli w Lubelskim Banku Żywności. Ale ustalenie winowajcy będzie przypominać szukanie igły w stogu siana. - My tylko przyjmujemy dary i je magazynujemy - mówi Marzena Pieńkosz-Sapieha, dyrektor Lubelskiego Banku Żywności (LBŻ). - Później przekazujemy tę żywność różnym organizacjom i to one rozdają je osobom potrzebującym. W całym województwie mamy 150 takich organizacji. W samym Lublinie jest ich czterdzieści. I to od nich musiała pochodzić ta żywność. Staramy się to wyjaśnić - dodaje Pieńkosz-Sapieha. Według szefowej LBŻ punktem wydawania darów położonym najbliżej miejsca, w którym wyrzucono żywność jest filia nr 4 Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie przy al. Kompozytorów Polskich. Ale tam stanowczo zaprzeczają, by prowiant mógł pochodzić od nich.

- Dary wydawaliśmy do końca września, bo to tego czasu dysponowaliśmy magazynem na żywność - mówi Mirosława Greguła, kierowniczka filii MOPR. - Rozdaliśmy wszystkie opakowania. Co do jednego kilograma. Wiem, że dary wydają również parafie. Może to stamtąd? To nie pierwszy przykry incydent. Dwa lata temu żywność z LBŻ trafiła na targowiska. - Robimy wszystko, co możemy, by takie rzeczy się nie zdarza

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!