wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Łuków

Księgowa odpowie za "kreatywne" rozliczenia. Miała przywłaszczyć 220 tys. zł

Dodano: 23 grudnia 2016, 07:50

Potrącała pieniądze z wypłat dla nauczycieli i udzielała fikcyjnych pożyczek. Była księgowa urzędu gminy w powiecie łukowskim odpowie za malwersacje finansowe. Według śledczych przywłaszczyła sobie ponad 220 tys. zł

Akt oskarżenia przeciwko Ewie K. właśnie trafił do Sądu Okręgowego w Lublinie. 56-latka była księgową w Urzędzie Gminy w Woli Mysłowskiej niedaleko Łukowa. Pracowała tam od lat 90. Z akt sprawy wynika, że cieszyła się dobrą opinią, a z biegiem lat powierzano jej kolejne obowiązki. Ewa K. rozliczała płace gminny urzędników i nauczycieli. Zajmowała się również księgowością Pracowniczej Kasy Zapomogowo Pożyczkowej.

Śledczy ustalili, że od 2007 r. kobieta wykorzystywała swoje stanowisko, by nielegalnie dorabiać do pensji. Miała to robić przez 6 lat. Gdy pracownicy urzędu zaczęli podejrzewać, że księgowa oszukuje, poinformowali o tym wójta. Ten powołał specjalną komisję, która wykryła cały szereg nieprawidłowości, w tym setki podejrzanych przelewów. O sprawie powiadomiono prokuraturę. Śledczy potwierdzili ustalenia urzędników.

Z opinii biegłego wynika, że kluczową rolę w przestępczej działalności odgrywała Pracownicza Kasa Zapomogowo Pożyczkowa. Od 2003 r. nie powoływano bowiem zarządu kasy. Tym samym nie było komisji skrutacyjnej, która powinna nadzorować jej finanse. – Ewa K. decydowała więc o wszystkim jednoosobowo – ocenił biegły.

Dzięki temu kobieta mogła fałszować dokumentację. Wpisywała pracownikom fikcyjne dodatki do pensji, np. wiejski czy mieszkaniowy. Zawyżone kwoty przelewała na rachunek pracownika w kasie zapomogowej jako spłatę pożyczki. Śledczy dowiedli jednak, że żadnych zobowiązań nie było, a księgowa wypłacała pieniądze z rachunku kasy. Jako jedyna w gminie miała takie uprawnienia.
Śledztwo dowiodło również, że Ewa K. zaniżała wkłady członkowskiego do kasy zapomogowej, potrącała pieniądze z wypłat dla nauczycieli i nagminnie udzielała fikcyjnych pożyczek z kasy. Kobieta miała w ten sposób przywłaszczyć sobie ponad 220 tys. zł.

Kiedy afera wyszła na jaw, Ewa K. nie przyznała się do winy. Podczas przesłuchania niczego nie wyjaśniała. Musiała pożegnać się z pracą, obecnie jest na rencie. Oskarżono ją o przywłaszczenie mienia, za co grozi do 5 lat więzienia. Kobieta musi się także liczyć z koniecznością zwrotu przywłaszczonych pieniędzy.

Czytaj więcej o: Łuków sąd pieniądze
Użytkownik niezarejestrowany
he,he
Użytkownik niezarejestrowany
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 grudnia 2016 o 15:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No to ładnie. I jak tu ufać księgowym? Dlatego sama prowadzę sobie kpir na Symfonii i mam pewność, że wszystko jest dobrze rozliczone.
Rozwiń
he,he
he,he (26 grudnia 2016 o 11:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a za ukradzione pieniądze kupiła sobie rentę ?
Rozwiń
Gość
Gość (23 grudnia 2016 o 13:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trzeba pracę prokuratora do tej renty dołączyć!!
Rozwiń
fddfd
fddfd (23 grudnia 2016 o 12:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to pikuś w stosunku d tego co góra bierze dla siebie, bo gdzie nasz majątek narodowy, miałam dostać 100 milionów i kotś mi je zapieprzył
Rozwiń
Gość
Gość (23 grudnia 2016 o 11:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Grozi jej zwrot. Pierwsza kara to natychmiastowy zwrot skradzionych pieniędzy. Jeżeli nie ma to ściągnąć z rodziny lub innych osób którzy korzystali z tych pieniędzy. Potem licytacja majątku i do pierdla na długie lata. W islamie, jeszcze obcięcie dłoni i wypalenie na czole: złodziejka. Wtedy będzie społecznie skuteczna kara z przestrogą dla innych jej podobnych. A nie na rentę na wolności, żeby mataczyła. Tak jak żona Michalczewskiego.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!