środa, 22 listopada 2017 r.

Łuków

Mąż tłukł żonę siekierą po głowie. Przeżyła, bo udawała, że nie żyje

Dodano: 6 czerwca 2017, 17:17

Okładał żonę siekierą, aż przestała się ruszać. Kobieta przeżyła, bo udawała martwą. Do takich wniosków doszli śledczy, badający szczegóły rodzinnego dramatu, jaki rozgrywał się w okolicach Stoczka Łukowskiego

Akt oskarżenia przeciwko Lucjanowi K. trafił do Sądu Okręgowego w Lublinie.
Akt oskarżenia przeciwko Lucjanowi K. trafił do Sądu Okręgowego w Lublinie.

60-letni Lucjan K. to recydywista, który za znęcanie się nad żoną Ireną już dwa razy siedział w więzieniu. W sierpniu ubiegłego roku wyszedł na wolność i wrócił do domu. Był na utrzymaniu małżonki. Czasem nadużywał alkoholu, ale nie wszczynał awantur. Tak było przez ponad dwa miesiące.

W październiku pijany Lucjan K. urządził żonie awanturę. Groził jej śmiercią. Do kolejnej kłótni doszło na początku grudnia. 60-latek wpadł we wściekłość kiedy żona wypomniała mu, że wciąż nie ma pracy. Trzy dni później kobieta o mało nie straciła życia.

Z akt sprawy wynika, że po powrocie z pracy Irena K. znalazła w piwnicy ukrytą siekierę. Lucjan wytłumaczył żonie, że wybierał się po choinkę do lasu. Kobieta zabrała się za sprzątanie. Kiedy napełniała wiadro z wodą na moment się odwróciła. Zobaczyła, że mąż stoi za nią z uniesioną siekierą.
Kobieta zdążyła chwycić siekierę i powstrzymać cios. Doszło do szarpaniny. Lucjan K. okładał żonę pięścią po twarzy. Próbowała mu uciec, ale 60-latek zatarasował jej drogę. Zadawał żonie kolejne ciosy. Wreszcie ta puściła siekierę i osunęła się na ziemię.

Jak ustalili śledczy, mąż zaczął ją wówczas bić siekierą po głowie, szyi, ramionach i plecach. Kobieta przestała się ruszać. Jej oprawca na chwilę przestał, ale kiedy zauważył drobny ruch, wymierzył żonie jeszcze kilka ciosów obuchem siekiery. Irena K. udawała martwą.

Jej małżonek wreszcie przestał bić. Zabrał z domu jej torebkę z pieniędzmi i poszedł pić z kolegą. Zmasakrowana kobieta wydostała się z piwnicy na klatkę schodową. Zawołała synową, a ta zawiadomiła pogotowie i policję.

Lucjan K. został szybko zatrzymany. Przyznał się tylko do kradzieży i bicia żony. Zaprzeczył, by okładał ją siekierą. Twierdził, że kobieta przewróciła się i uderzyła o kaloryfer.

Akt oskarżenia przeciwko Lucjanowi K. trafił do Sądu Okręgowego w Lublinie. Mężczyzna odpowie m.in. za usiłowanie zabójstwa. Grozi mu nawet dożywocie. Po zatrzymaniu w kieszeni płaszcza, należącego do 60-latka, znaleziono nóż. Był tam również list z groźbami pod adresem syna. Ten jednak postanowił nie kierować zarzutów przeciwko ojcu.

Czytaj więcej o: policja sąd siekiera
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 czerwca 2017 o 16:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiepski żart. generalnie ludzi się nie powinno krzywdzić...
Rozwiń
Gość
Gość (7 czerwca 2017 o 16:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
TLDR. Oj, ojjoj... chyba lepsze to niż "białe małżeństwa" u korpoludków na zachodzie kraju.
Rozwiń
Gość
Gość (7 czerwca 2017 o 09:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
CZY SADY SA ŚLEPE ?? - Przecież widać tu dobitnie jak nieskuteczne podejmowali sędziowie decyzje. Zwyrodnialec był już przecież wcześniej karany!!!! Skoro system nie zapewnia właściwej resocjalizacji, to skazany nie może wracać do społeczeństwa !!!
Rozwiń
Gość
Gość (7 czerwca 2017 o 08:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najgorsze jest to że prawo nie chroni skutecznie ofiar takich padalców. Wyszedł z zakładu i wrócił do domu żeby znów zmienić życie mieszkających tam ludzi w koszmar. Powinno się taką patologię odizolować, a w więzieniu ma zarabiać na siebie, a jak nie to "czapa" jako motywacja i tyle.
Rozwiń
Gość
Gość (7 czerwca 2017 o 07:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po czyms takim dwa razy wypuszczali na wolność? Nie no, wymiękam. Takich powinno sie rozstrzeliwać, bo karaluchy trzeba likwidować a nie liczyć że zmienia swój tryb pasożytniczego życia.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!