poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Łuków

Pływak dostał zakaz wstępu na basen. "Musimy to wyjaśnić tokiem urzędowym"

Dodano: 7 grudnia 2016, 13:46
Autor: Ewelina Burda

Sebastian Szymanek (fot. archiwum prywatne S. Szymanka)
Sebastian Szymanek (fot. archiwum prywatne S. Szymanka)

Dostał zakaz wstępu na miejski basen w Łukowie, bo złamał regulamin. Ale Sebastian Szymanek nazywa to absurdem i nie wyklucza drogi prawnej.

Szymanek wcześniej trenował pływanie w MKS Delfinek Łuków, a obecnie w sekcji pływackiej Warszawianki. Ale wciąż zdarza mu się pływać w rodzinnym Łukowie. Chciał to zrobić 26 listopada. – Gdy chciałem kupić bilet na basen Delfinek, administrowany przez łukowski OSiR, poinformowano mnie ze zostałem objęty zakazem wstępu przez dyrektora obiektu. Miałem nie stosować się do regulaminu pływalni – opowiada młody pływak.

O zakazie został poinformowany ustnie przez pracownicę Ośrodka Sportu i Rekreacji. – Chodziło o to, że kilka tygodni wcześniej gdy byłem na basenie, nie wchodziłem do wody, tylko siedziałem na murku lub na ławce. A ratownik podchodził do mnie i powtarzał, że mam wejść do wody. Ale w regulaminie nie ma zapisu, że wykupując bilet muszę 45 minut spędzić w wodzie. Po to są ławeczki aby sobie ewentualnie odpocząć. Ratownik nie powinien mi narzucać kiedy mam wejść do wody – uważa Sebastian.

– Tym bardziej, że nie stwarzałem niebezpieczeństwa, nikomu nie przeszkadzałem, nikt się na mnie nie skarżył – zaznacza. Na basen Delfinek przyszedł wtedy razem ze znajomymi. – Jakaś plotka wokół tego narosła, że uczyłem wtedy te osoby pływania. Ale moi znajomi płynnie pływają czterema stylami. Pytali mnie jako doświadczonego zawodnika jedynie o wskazówki – podkreśla Szymanek.

Tymczasem w regulaminie pływalni czytamy m.in. że "Osoby korzystające z pływalni obowiązane są ściśle stosować się do poleceń Ratowników i Obsługi Pływalni" a także "Administrator zastrzega sobie wyłączne prawo interpretowania zapisów niniejszego regulaminu". – Czy to oznacza, że administrator zawsze ma rację? – zastanawia się pływak.

A jeżeli chodzi o zasady prowadzenia nauki pływania na basenie to z regulaminu wynika, że "naukę pływania mogą prowadzić wyłącznie osoby posiadające uprawnienia instruktora lub trenera nauki pływania, ratownicy wodni posiadający opłacone składki członkowskie". I dalej: "wymienione podmioty winny mieć zarejestrowaną działalność gospodarczą i podpisaną stosowną umowę z OSiR". – Nie znalazłem nic na temat osoby prywatnej - fizycznej, która jako klient korzysta z dobrodziejstw pływalni i udziela komuś wskazówek w pływaniu – punktuje Sebastian Szymanek.

– Do tej pory nie dostałem żadnego kwitu z OSiR. Natomiast sam chciałem przekazać dyrektorowi swoje stanowisko, ale pracownica nie chciała tego przyjąć. Dlatego pismo skierowałem do urzędu miasta, skąd dostałem przeprosiny z biura burmistrza – relacjonuje Sebastian. – Dostał od nas odpowiedź, ale to są przeprosiny za niedogodność że nie mógł złożyć pisma w OSiR. Natomiast sprawą regulaminu i zasad udzielania nauki na basenie zajmuje się dyrektor obiektu i sprawę wyjaśnia – odpowiada burmistrz Łukowa Dariusz Szustek.

– Musimy to wyjaśnić tokiem urzędowym. A chcemy to zbadać dokładnie, bo to nie jest oczywista sprawa. Chodzi o kwestie regulaminowo-biznesowe i naukę pływania – komentuje Zbigniew Biaduń, dyrektor łukowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Dodaje jednak że jest "pozytywnie ustosunkowany" do sprawy, którą ma wyjaśnić za kilka dni. Im szybciej tym lepiej, bo zawodnik Warszawianki nie wyklucza kroków prawnych. – Jeżeli nie dostanę żadnej odpowiedzi z OSiRu razem z prawnikami przygotujemy pozew. Chodzi o przekroczenie uprawnień i działanie na niekorzyść osoby prywatnej. Bo taki zakaz wstępu może wydać sąd lub prokuratura, ale nie dyrektor. Bo basen to miejsce publiczne – tłumaczy Szymanek. – Z taką sytuacją nie spotkałem się wcześniej, a jeżdżę trochę po basenach po Polsce. To absurd – uważa.

Nie zmienia to faktu, że 3 grudnia Sebastian został już wpuszczony na łukowski basen. – Z zastrzeżeniem, że muszę  zapoznać się z regulaminem, dokładniej z zapisem kto może przebywać na niecce. Ale chyba myli sie pojęcia. Bo niecka to samo zagłębienie z wodą, a nie jak uważają łukowscy administratorzy, również to co jest dookoła basenu – zaznacza na koniec Szymanek.

Użytkownik niezarejestrowany
Radek
Użytkownik niezarejestrowany
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (10 grudnia 2016 o 18:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cwaniak pływak. Niech założy działalność gospodarczą, wynajmie tor i płaci podatki. Jak inni. Mam nadzieje że mu się skarbówka dobierze do tyłka.
Rozwiń
Radek
Radek (9 grudnia 2016 o 10:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten problem tyczy się wszystkich miastach  tam gdzie wystepuje nauka plywania. Zakazy DZIWNE REGULAMINY chora sytuacja bo chodzi o pieniadze itp . I TAK JEDNI MOGĄ MIEĆ NA WYŁĄCZNOŚĆ BASEN WYNAJĘTY BO CHODZI TAM ŚMIETANKA ŁUKOWSKA AQUA AEROBIC wiec pan dyrektor nic nie mówi wszystko z usmiechem.  Trzeba zabronić prowadzenia zajęć i nie sprzedawać biletów wszystkim tam uczącym.  1. Nie można zabronić prowadzenia zajęć to normalne nie jest własnością basen pana biadunia regulamin trzeba zmienić  Ale w Łukowie bardzo znana jest postać biadunia zawsze był problem to na ośrodku konie które były na ośrodku lub j biegały po ulicach miasta bo panu zachciało się stadniny i działała prężnie pracownicy pielęgnować musieli jego dobytek . To brak latem na letnim i krytej pływalni  ratowników dlaczego każdy ma dość takiego traktowania przez tego człowieka . Problem jest w tym człowieku nie raz pisano artykuły jaki niemiły i co potrafi itp. W tym ośrodku wszystko kuleje od zatrudnienia ratowników którzy maja tego człowieka dosyć skarza sie sami klientom. Jeden mówił ze pracuje bez pełnych uprawnień na basenie a latem jest jeszcze gorzej pewne panie wkładają koszulki i pilnują dzieci. 
Rozwiń
Gość
Gość (8 grudnia 2016 o 15:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No ewidentnie nauczał, ale .. nie pływania. Kogoś kto umie nie można już nauczyć. Zajmował się doskonaleniem umiejętności i pewnie regulamin nie uwzględnia wytwarzania się grup na basenie. nów Ratownik tępi konkurencję,
Rozwiń
Gość
Gość (7 grudnia 2016 o 19:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na prowincji nie ma nakazu używania rozumu przez tzw. notabli. Stąd tyle absurdów i wściekła nienawiść do wszystkiego co żyje po oderwaniu od koryta.
Rozwiń
Gość
Gość (7 grudnia 2016 o 17:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale jaja ? A ten łuków to gdzieś na ukrainie ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!