wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

25 lat wolnej Polski

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 czerwca 2014, 06:15

W czerwcu 1989 roku żartowano, że jeśli krowa zrobiłaby sobie zdjęcie z Lechem Wałęsą i miała emblemat "Solidarności, to i ona zostałaby wybrana do parlamentu.

Pierwsze wolne wybory odbyły się dokładnie 25 lat temu. To jedno z najbardziej przełomowych wydarzeń w powojennej historii Polski. Były efektem przeprowadzonych kilka tygodni wcześniej przez stronę rządową i "Solidarność” negocjacji przy Okrągłym Stole. Choć wybory były tylko częściowo wolne, to miały olbrzymie znaczenie.

- Ich wyniki były prawdziwe, wcześniej były fałszowane. Ludzie zaczęli uczyć się demokracji - mówi prof. Jan Jachymek, wówczas wicedyrektor Międzyuczelnianego Instytutu Nauk Politycznych UMCS.

Jak wspomina historyk, wyborom towarzyszyły ogromne emocje. - Mówiło się, że jeśli krowa zrobiłaby sobie zdjęcie z Lechem Wałęsą i miała emblemat "Solidarności”, to i ona zostałaby wybrana do parlamentu. To były prześmiewcze opinie, ale bardzo prawdziwe. Ludzie mieli dość przymusu i dyktatury proletariatu, byli natomiast zachwyceni Zachodem i demokracją. Wajcha wygięła się w drugą stronę - mówi prof. Jachymek.

W wyborach do Sejmu wybierano 460 posłów. 264 miejsca były zarezerwowane dla przedstawicieli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i jej koalicjantów. Pozostałe 161 mandatów (czyli 35 proc.) miało być obsadzonych w wyniku wolnej gry wyborczej. W tym ostatnim przypadku wszystko, co było do wzięcia wzięli kandydaci "Solidarności”. Aż 160 z nich zostało wybranych w pierwszej turze. W drugiej o mandaty konkurowali kandydaci strony rządowej, ale zwykle wygrywali ludzie wskazani przez "S”.

- To była nowa jakość, po raz pierwszy kandydaci nie byli nadani z nominacji. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wybrany wtedy Sejm był bardzo odpowiedzialny i zatroskany o losy państwa - mówi Franciszek Stefaniuk, wybrany w 1989 roku. Jest bez przerwy w Sejmie do dziś.

Nie wszystkie losy potoczyły się w ten sposób. - To był milowy krok w dobrym kierunku. O tym, że te wybory były tylko częściowo wolne świadczy fakt, że przed nimi co najmniej kilkanaście razy trafiałem na kilka godzin do aresztu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Komitet Obywatelski wygra, choć liczyliśmy na lepszy wynik - mówi Dariusz Wójcik, opozycjonista z czasów PRL, który w 1989 roku bezskutecznie startował z listy KPN.

Jeszcze większym sukcesem opozycji zakończyły się wybory do Senatu, które można było uznać za całkowicie wolne. Tu "Solidarność” wprowadziła 99 kandydatów. Jedynym senatorem niezwiązanym z "S” został bezpartyjny Henryk Stokłosa z Piły.

- Nie wszystko wyglądało wtedy tak, jak powinno, ale była to pierwsza jaskółka. Dała nadzieję na koniec komunizmu - wspomina Krzysztof Cugowski, wokalista Budki Suflera. - Jak dowiedziałem się o wynikach wyborów? Dokładnie nie pamiętam, ale byłem wtedy w trasie i chyba przeczytałem o tym w gazecie. Pamiętam natomiast, że dla ludzi z mojego najbliższego otoczenia była to ogromna radość.

Wybrani w 1989 z obecnego województwa lubelskiego:

SEJM:
KO"Solidarność”: Ignacy Czeżyk, Zygmunt Łupina, Stanisław Majdański, Tadeusz Mańka, Janusz Rożek, Jacek Szymanderski, Eugeniusz Ujas, Henryk Wujec

PZPR: Tadeusz Badach, Ryszard Bartosz, Irena Gil, Zbigniew Kawałko, Czesław Kosiński, Józef Oleksy, Seweryn Ostapiuk, Antoni Pieniążek, Izabella Sierakowska

ZSL: Zygmunt Karczewski, Jan Kowalik, Teresa Liszcz, Jan Rajtar, Marian Starownik, Franciszek Stefaniuk, Zdzisław Zambrzycki

SD: Kazimierz Czerwiński

Stowarzyszenie "PAX”: Bonawentura Ziemba

SENAT:
KO"Solidarność”: Andrzej Czapski, Wiesław Lipko, Adam Stanowski, Henryk Stępniak, Andrzej Szczepkowski, Mieczysław Trochimiuk, Eugeniusz Wilkowski, Janusz Woźnica.

  Edytuj ten wpis
Jacek Dyć
POgromca komuchów
jacek dyć
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Jacek Dyć
Jacek Dyć (14 września 2014 o 12:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niechciane dziecko zamierzchłej przeszłości, ale jastrząb tamtych dni.

 

Oglądam zdjęcia z tamtego czasu, zmęczony wizerunek twarzy i gdyby włożyć na tą głowę ciernie, rzekłbyś - ukrzyżowany. Byłem ochotniczym pracownikiem Komitetu Obywatelskiego „Solidarności”. Pracowników było nas zaledwie garstka, ale jak można dowiedzieć się z długaśnej listy, członków owego Komitetu była ponad setka i mało którą osobę z tych wyliczonych widziałem, a i dzisiaj nie kojarzę bym je mógł znać. Od tamtych lat minęło ćwierć wieku, więc w rocznicę nie wiem jak skrzyknięto się, pozapraszano i bajdurzono o tamtych czasach publicznie dla piór redaktorów i obiektywów kamer. Jednak mnie nikt nie powiadomił, ani nie zaprosił, a działo się wtedy oj działo, ale patrząc chłodnym okiem nic takiego wielkiego się nie działo.

Komitet Obywatelski, były to kółka pasowe osób wzajemnie się dopasujących, tylko ja byłem tym zębatym, kozakiem którego wszędzie było pełno, tam gdzie nie chciano bym był, więc poniekąd nie pasowało do zachowań pozostałych.

Myślę tak sobie, że jeszcze wtedy, a zwłaszcza wtedy dogadywano się i ustalano z komuną, co wolno, a czego nie wolno czynić ruchowi społecznemu, lecz ja nie byłem ruchem, ale zbuntowanym, który odczuł, że więcej mu teraz można niż nawet trzy miesiące wstecz. Toteż redaktor jeszcze legalnej  komunistycznej prasy mógł wygarnąć mnie obiektywem flesza pośród jeszcze nielegalnej demonstracji KPN i zamieszczając owe zdjęcie spytać publicznie, czy była to legalna delegacja „Solidarności” pośród nich. Zajmowałem się wszystkim, więc moi pracownicy z LPBM sporządzili duży szablon z elastycznej blachy, który posłużył do wykonywania napisów na flagach, transparentach, szyldach i wiele ludzi spoza Komitetu przychodziło, by sobie prywatnie wymalować na czymś napis „Solidarność”. W tym politycznym chaosie milicjanci nie wiedzieli tak dokładnie, co im należy czynić, co też im wolno, a czego nie wolno, ale w tej samowoli społecznej, niezmordowanie ganiali Kapeeniarzy, bo tym jeszcze wolno nie było.  Jako że reklama, plakatowanie na mieście mieściło się w zasięgu moich co nieco obowiązków, zatem rozsyłałem harcerzy z ZHN by ustawiali po mieście wielkie piramidy wykonane z płyt paździerzowych i często jeździłem sam by takowe montować i to w miejscach takich, które im się wydawały jako niestosowne ku temu, np. na ulicy Okopowej przed oknami Prokuratury.

Wielu ludzi oferowało się wraz z samochodami do przysłużenia ruchowi społecznemu. Niby miały nastąpić wielkie wydarzenia dziejowe, jednak w kozim grodzie jakoś nie wrzało, ludzie nadal żyli w obawie. By podkręcić nastrój i rozbudzić uśpionego ducha w drzemiących rycerzach, na trzy dni przed czerwcowymi wyborami, utworzyłem z owych niepisanych wolontariuszy kawalkadę składającą się chyba z piętnastu aut, które wyposażyłem we flagi Solidarnościowe. Był to mój pomysł, którego nie konsultowałem z przełożonymi, ale po wszystkim nie zauważyłem aprobaty, ani dezaprobaty.  Jako prowadzący ową manifę, jechałem w pierwszym aucie marki Skoda Oktawia pomarańczowego koloru, której właścicielem był młody człowiek z Głuska, tutaj nie bez kozery określam tak szczegółowo, bo tyle pamiętam. Jeździliśmy na klaksonach po wszystkich uliczkach w głębi osiedli LSM, Czuby, Kalinowszczyzna, Czechów, łamiąc przepisy drogowe i osiedlowe, a w ślad za nami podążały niestrudzenie milicyjne i tajniackie auta. Jeżdżąc tak, trąbiąc i powiewając z okien aut flagami, nie spostrzegłem wielkiego entuzjazmu autochtonów osiedlowych zabudowań, w zaledwie z kilku balkonów i okien odpowiedziano nam aplauzem. Zebrało się na wielką burzę, gdy byliśmy na ulicy Narutowicza lunęło jak z przysłowiowego cebra, więc aby przeczekać ulewę zajechaliśmy na rondo wiz a vi Teatru Osterwy, a konwojujący pojechali dalej. Chłopak, który prowadził Skodę zadeklarował się zobaczyć gdzie pojechała nasza obstawa, po chwili przyleciał i z przerażeniem powiedział, że stoją po drugiej stronie na przystanku dziewiątki i zrobili mu zdjęcie. By go uspokoić i uodpornić wziąłem aparat fotograficzny stanąłem wraz z nim przed maską policyjnego wozu robiąc teraz im w rewanżu zdjęcie z wyniosłością, przy braku okazywania należnego według nich obywatelskiego lęku. Mój manewr poskutkował, eskorta ulotniła się z piskiem opon, a my również zakończyliśmy swoją kampanię, którą przygasiła wielka manifestacja podążająca z Katedry na plac Litewski, którą opisała w podziemnej prasie Anna Truskolaska, dając artykułowi znamienny tytuł:

Dyrygent

 

2 czerwca kilka tysięcy ludzi ruszyło spod katedry i kościoła Jezuitów ku Placowi Litewskiemu. Manifestacja. Na czele Komitet Obywatelski, zaraz za nim Orkiestra z Krzczonowa. Poczty sztandarowe, flagi, transparenty… „Wolność, wolność, hosanna” – jakby powiedział wieszcz.

Więc i okrzyki: „Solidarność!”, „Solidarna opozycja!”, „precz z komuną!” … Oooo, tego za wiele! Orkiestra z Krzczonowa dziarsko zaczyna „Pierwszą brygadę”. Trzy zwrotki. Entuzjazm jednak nie opada. Z tyłu dochodzą znów okrzyki , które opanowują przód: „Chodźcie z nami, dziś nie biją!”, „Zarejestrować NSZ”, „Sowieci – do domu!”…. Stop! Znów interweniuje orkiestra, Graja czwarta i piątą zwrotkę „Pierwszej  brygady”. Pod dyrekcją znanego i szanowanego J.W.

Ps. Nie wiem dlaczego zmieniali się przewodzący Komitetem Obywatelskim, na początku był prof.  Kłoczowski, następnie mec. Przeciechowski,, po nim prof. Setnik, a na końcu J.W. Janusz Winiarski, tylko ja byłem stale ten sam, istnienie KO w swej działalności wcale nie było takie długie.

Rozwiń
POgromca komuchów
POgromca komuchów (8 czerwca 2014 o 12:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dwadzieścia pięć lat i jeszcze jeden dzień

 

Owszem - minęło już od zakontraktowanych wyborów dwadzieścia pięć lat, ale nie stał się słodszy dla Polaka polski kraj. Jakby nie było w zespole Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” byłem aktywnym członkiem, zajmującym się dystrybucją materiałów propagandowych, rozmieszczaniem punktów reklamujących kandydatów do Parlamentu z ramienia „Solidarności”, a więc strona marketingowa na mojej głowie była na Łęczną, wsie i w Lublinie.

W miastach Polski fetowano rocznicę tą, ale beze mnie, nikt nie pokwapił się bym z nimi wystąpił społem. I dobrze, bo musiałbym publicznie za nieporadność zespołową się wstydzić, choć z nimi, lecz bez nich. Nas pracowników mimo rotacji kadr stanowiła nielicznej grupy garstka, jednak w TV tych niby z Komitetu Obywatelskiego ponad setka była, gdy nie stanowiliśmy nawet 1/4 setki. Ale cóż, zawsze gówno za statkiem płynąc, że płynie będzie pienić się z falą.

Jakie walory przez te ćwierćwiecze się uwidoczniły, skoro komuna sama władzę wepchnęła jej rządnym, by przejąć nad tym władzę, co im przyniesie z utraconego królestwa krocie. Pod okiem Solidarnościowego Rządu rozkradali całego narodu mienie. To za ich aprobatą, w niby prywatyzacji poddawali likwidacji robotniczego zarobku zaplecze. Któż winien rzeszy bezrobotnych, emigrantów za pracą i masy na ulicę wyrzuconych bezdomnych, jak nieporadny zachłystujący się możliwością władzy Rząd.

Ale ten naród jedynie bezmyślnie może patrzeć, tak jak antylopa na pożerającego jej dziecko lwa.     

5 czerwca 2014

Dobrze,Bardzo dobrze napisane,dlatego teraz , raz sierpem a raz młotem w tą czerwoną hołotę,je bać to całe czerwone,komunistyczno-konfidenckie łajno razem z tymi gumofilcami,może wtedy wstaniemy z kolan !!!  Aby POLSKA była POLSKĄ.

Rozwiń
jacek dyć
jacek dyć (8 czerwca 2014 o 10:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dwadzieścia pięć lat i jeszcze jeden dzień

 

Owszem - minęło już od zakontraktowanych wyborów dwadzieścia pięć lat, ale nie stał się słodszy dla Polaka polski kraj. Jakby nie było w zespole Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” byłem aktywnym członkiem, zajmującym się dystrybucją materiałów propagandowych, rozmieszczaniem punktów reklamujących kandydatów do Parlamentu z ramienia „Solidarności”, a więc strona marketingowa na mojej głowie była na Łęczną, wsie i w Lublinie.

W miastach Polski fetowano rocznicę tą, ale beze mnie, nikt nie pokwapił się bym z nimi wystąpił społem. I dobrze, bo musiałbym publicznie za nieporadność zespołową się wstydzić, choć z nimi, lecz bez nich. Nas pracowników mimo rotacji kadr stanowiła nielicznej grupy garstka, jednak w TV tych niby z Komitetu Obywatelskiego ponad setka była, gdy nie stanowiliśmy nawet 1/4 setki. Ale cóż, zawsze gówno za statkiem płynąc, że płynie będzie pienić się z falą.

Jakie walory przez te ćwierćwiecze się uwidoczniły, skoro komuna sama władzę wepchnęła jej rządnym, by przejąć nad tym władzę, co im przyniesie z utraconego królestwa krocie. Pod okiem Solidarnościowego Rządu rozkradali całego narodu mienie. To za ich aprobatą, w niby prywatyzacji poddawali likwidacji robotniczego zarobku zaplecze. Któż winien rzeszy bezrobotnych, emigrantów za pracą i masy na ulicę wyrzuconych bezdomnych, jak nieporadny zachłystujący się możliwością władzy Rząd.

Ale ten naród jedynie bezmyślnie może patrzeć, tak jak antylopa na pożerającego jej dziecko lwa.     

5 czerwca 2014

Rozwiń
Bolo
Bolo (4 czerwca 2014 o 20:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dobrze piszesz i dobrze że jest nas tak dużo ludzi trzeżwo myślących i nazywający rzeczy po imieniu,dlatego raz śierpem a raz młotem w tą czerwono,komunistyczno-konfidencką hołotę. !!!! Jeb ać całe to czerwone łajno !!!!

Dobrze piszesz !! dlatego Tusk z cała tą POlszewią i z tą żydokomuną musi odejść,tak jak tam ktoś wyżej napisał,je bać to całe czerwone łajno !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Pier dolona POstkomuna - żydokomuna załatwiła NARÓD POLSKI na następne pół wieku,tusk musi odejść bez dwóch zdań !!!!

Rozwiń
schaboszczak
schaboszczak (4 czerwca 2014 o 18:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wolna POlska w obecnym kształcie to kontynuacja PRL,. Dzieki czerwonemu podstołowi okrągłemu komuniści uwłaszczyli się na majątku państwowym rzucając ochłapki swoim konfidentom, których widzimy teraz jako autorytety moralne. To wielkie Kłamstwo, które już się kończy. Cieszcie się więc lemingo-komuchy bo to ostatnie lata tego kłamstwa. I udawajcie, że NIC się nie stało, a STAŁO. POstkomuna wyłazi zewsząd. Degrengolada moralna, uzależnienie od rosji i niemiec, TW w TV i PR, kłamstwa Gazety i TVNów. Aż dziw, że kilka % tych ludzi opanowało cały kraj. Ten ma władze, kto ma media, a mają ja postkomuniści..Dług publiczny ogromny, ukryte bezrobocie, bieda i ubóstwo, emigracja, drożyzna, biurokracja. i zewsząd kłamliwe ogłupiające amoralne media tych kolesi, beneficjentów okrągłego czerwonego podstoliczka. cieszcie się, jest z czego.

Dobrze piszesz i dobrze że jest nas tak dużo ludzi trzeżwo myślących i nazywający rzeczy po imieniu,dlatego raz śierpem a raz młotem w tą czerwono,komunistyczno-konfidencką hołotę. !!!! Jeb ać całe to czerwone łajno !!!!

A takie pierdoły jak ty , jakby nic korzystają z internetu , żeby wyładować swoje frustracje spowodowane swoim niedołęstwem. Spróbuj pracować, żadna praca nie hańbi. Tacy jak ty byli za komuny, ale żeby wyjść na swoje, zapisywali się do PZPR, dostawali za to talony, wczasy i mieli daleko w d..pie tych którzy pracowali a nie należeli. Z komuny miałbyś raj!

Dobrze piszesz !! dlatego Tusk z cała tą POlszewią i z tą żydokomuną musi odejść,tak jak tam ktoś wyżej napisał,je bać to całe czerwone łajno !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!