czwartek, 22 czerwca 2017 r.

Magazyn

A wszystko to, bo ich kochamy...

Dodano: 25 stycznia 2002, 17:31

Michał Wiśniewski - to on rządził sceną i publicznością. Jeden jego gest i tłumy fanek wpadały w eks
Michał Wiśniewski - to on rządził sceną i publicznością. Jeden jego gest i tłumy fanek wpadały w eks

Zbliża się godzina "zero”. Przed halą MOSiR w Lublinie coraz więcej ludzi. Młodych i starych, rozhisteryzowanych i spokojnych, zadowolonych i nie. Po 18 są już wielkie tłumy i małe kłopoty.

Bilety na oba koncerty skończyły się tydzień temu. Dodatkowej sprzedaży nie było, nie licząc kilku dawno nie widzianych koników. - Bilecik? Ile trzeba? Tanio mam... - nadskakuje 40-latek z reklamówką. Tanio to znaczy 50 zł. O 15 więcej niż normalnie.
- Bardzo lubię ten zespół - deklaruje 6-letnia Marzenka Jóźwiak. Z Marzenką wybrały się jeszcze mama Izabela i babcia Danuta Jabłońska. - Panie idą, bo muszą, czy z własnej woli? - pytam. - Właściwie to też lubimy "Ich Troje” - odpowiadają.
Na koncert szli głównie nastoletni fani. Były jednak wyjątki. - Nie znoszę tego zespołu - podkreśla Dorota, studentka. - Kicz i zmora dla uszu. Ale mój chłopak ich kocha i zaciągnął mnie tu prawie siłą. Bo może mi się spodoba...
Trudno dostać się do hali. Kolejka posuwa się bardzo wolno. Sprawdzanie, ochrona itd. Zdaniem policjantów obstawiających imprezę jest bardzo spokojnie. - Jeżeli już coś ma się dziać, to po koncercie.
- Z tymi ludźmi coś nie tak - kręci głową z niezadowoleniem pani Maria, handlująca zabawkami przed halą. Towar sprowadziła specjalnie na koncert "Ich Troje”. - I nikt się nawet nie zapyta po ile. A mam takie ładne świecące rogi.
Lepiej było w środku. Po hali krążyły dziewczyny sprzedające "coś” święcącego. Dobrze szły napoje. Wszyscy czekali już tylko na gwiazdy wieczoru. Życie umilały teledyski wiadomo kogo. - Proszę uważać przy zdjęciach, bo urwie nogę - instruował naszego fotoreportera Paweł Suchożebrski, pirotechnik zespołu. - Lepiej nie stawać przy tych rurkach.

I tak dało nam "po oczach”. Wreszcie coś się dzieje. Na scenę wpada Konjo, legendarny konferansjer w stroju "wściekłej krowy podhalańskiej”. Wśród publiczności dostrzega Bogusława Lindę i prezydenta Kwaśniewskiego. Wita wszystkich i zaprasza do konkursów. - Dwóch śmiałków na scenę! O, przeskakujesz przez barierki jak Wałęsa przez płot - krzyczy. - Ale najpierw wystąpi trzech tenorów: Pavarotti, Belka i Janusz Dzięcioł z "Big Brothera”.
W pewnym momencie słychać głos Michała Wiśniewskiego, lidera "Ich Troje”. - Możecie go zdjąć ze sceny? I ochroniarze ściągają Konja. Rozpoczyna się koncert. Część publiczności ekstatycznie reaguje na każdy ruch zespołu. Lider podnosi rękę - spazm. Chwyta się za serce - jeszcze większy spazm. Ale niektórzy przyglądają się temu ze zdziwieniem i spokojnie siedzą na trybunach.
Nie wszyscy mają na to czas: ochroniarze. Jest ich około czterdziestu. Przed nimi ciężkie zadanie. Zwłaszcza dla tych stojących pod sceną. Co kilka minut rzucają się w tłum i zabierają aparaty fotograficzne. Wywlekanie kliszy, baterii i zwrot. - W prasie pokazały się kiedyś nie autoryzowane zdjęcia z prywatnego aparatu. Za to grozi proces, bo zespół bardzo rygorystycznie dba o własny wizerunek - wyjaśnia Artur Korgul, właściciel agencji Max Media, organizator lubelskich występów.
Koncert, rozszerzony o dodatkowy utwór, skończył się tuż przed 22. - Michał był bardzo zadowolony z koncertu i lubelskiej publiczności - dodaje Korgul. Potem było spotkanie z przyjaciółmi zespołu i z wychowankami domu dziecka przy ul. Sierocej. Michał Wiśniewski zaprosił je do własnej garderoby. Co działo się później, nie wiadomo. Z zespołem rozmawiać nie można, a w hotelu Unia, gdzie "tych troje” mieszkało, również nałożono embargo na informacje. - Nic nie możemy powiedzieć, po artykułach w prasie zrobiła się afera - mówią pracownicy i od razu znikają za rogiem.
Z tego, co udało nam się ustalić, nie wydarzyło się jednak nic specjalnego. Żadnych niespotykanych zamówień w restauracji, ekscesów. Taki normalny, spokojny zespół...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!