środa, 7 grudnia 2016 r.

Magazyn

Ananasy z lubelskiej Unii

Dodano: 20 marca 2002, 19:50

W krakowskim studiu TVN (na pierwszym planie od lewej): Małgorzata Ostrowska, prowadzący program Zyg
W krakowskim studiu TVN (na pierwszym planie od lewej): Małgorzata Ostrowska, prowadzący program Zyg

Maturę zdawali pod koniec epoki Gierka. Wtedy, gdy na liście przebojów młodzieżowych królowała coca-cola, płyty rockowe sprowadzane z zagranicy, wymarzone jeansy zdobywane nie wiadomo jak i nie wiadomo gdzie. Klasa IVe
z LO im. Unii Lubelskiej specjalnie się nie wyróżniała. Może była trochę bardziej zżyta niż inne. Może niektóre jednostki zapowiadały się na znane osoby...

Pojutrze wszyscy będziemy mogli obejrzeć IVe w telewizji, w cyklicznym programie TVN "Ananasy z mojej klasy”. Głównym "ananasem” naszej klasy jest Beata Kozidrak. Towarzyszyć jej będzie m.in. Andrzej Pruszkowski, prezydent Lublina i klasowe małżeństwa. O samym programie już pisaliśmy. Dziś pokazujemy uczniów i to, co z nich wyrosło. Zapytaliśmy ich, o czym marzyli ponad 20 lat temu, a co robią teraz.

Ewa Mazurek i Jerzy Jośko

Jerzy Jośko jest kierownikiem zmiany w elektrociepłowni. Trudno go zastać, bo zmiany wypadają o najprzeróżniejszych porach.
- Zawsze chciałem mieć do czynienia z samochodami, zostać inżynierem. To mi się właściwie udało, bo zostałem inżynierem. Tyle, że elektrykiem.
"Ananasy” nie były dla IVe pierwszym spotkaniem po latach.
- Spotkaliśmy się na 20-lecie matury - wspomina Jerzy Jośko. - To była wspaniała klasa. Błyszczeliśmy inteligencją i myślałem, że niektórzy daleko zajdą. Beata już wtedy śpiewała, a Andrzej zawsze miał zdolności przywódcze. Zaskoczył mnie kto inny - Darek Śladecki. W szkole nie rzucał się w oczy, nie palił, nie szalał. A teraz jest wykładowcą.
Pan Jośko ma klasyczny pomaturalny życiorys: studia, dziewczyna, ślub, dziecko. Żonę poznał w klasie. W swojej klasie.
- Jesteśmy jednym z trzech klasowych małżeństw - mówi Ewa Mazurek, dziś Jośko. - Jak wszystkie chyba pary, tak i my zaczęliśmy w III klasie. Pierwsze spotkanie to była jakaś prywatka. Popatrzyłam na swojego przyszłego męża i pomyślałam: "Co za ofiara! Jak zwykle się spóźnił...”
Jak można się domyślać, wkrótce pani Ewa diametralnie zmieniła swoje zdanie.
- Pracuję w firmie paliwowej, jestem dyrektorem ds. analiz ekonomicznych. Czy o tym marzyłam w `79 roku? Nie. Myślałam o archeologii, ale proza życia okazała się silniejsza.
Państwo Jośko ze spotkania "ananasów” w studiu TVN najlepiej pamiętają długie oczekiwanie i nagrywanie (od 8 do 24!), i rozpoznawanie swoich przyjaciół.
- Nikt mnie nie zaskoczył - dodaje dyrektor Ewa.

Barbara Wakulewicz

mieszka dziś w Czeladzi na Śląsku. W "Ananasach” nie była, ale pamięta spotkanie na 20-lecie matury.
- Niektórych zupełnie nie poznałam. Ale Beata i Andrzej Pruszkowski zmienili się akurat najmniej. Takie wspomnienia uzmysławiają mi, jak bardzo tęsknię do szkolnych czasów.
A skąd lublinianka na Śląsku? Po szkole były studia (UMCS, nauczanie początkowe), małżeństwo.
- Mąż stąd pochodzi i tym sposobem od 12 lat jestem na Śląsku, gdzie pracuję w szkole podstawowej. I jest to zawód, który zawsze chciałam wykonywać.
Wracamy do Lublina, do innej szkoły: Lubelskiej Szkoły Businessu. Tutaj prowadzi bibliotekę

Jadwiga Anyszek, obecnie Pruszkowska,

czyli żona prezydenta miasta. To drugie klasowe małżeństwo.
- Strasznie różnorodne jednostki w tej klasie były. Organizowaliśmy sobie wyjazdy, wycieczki rowerowe. Nasze koleżeństwo nie kończyło się w szkole. To działało i poza nią - wspomina pani Jadwiga. - Nagrywanie "Ananasów” było trochę męczące. Ale atmosfera była gorąca. Czuliśmy jedność ze sobą i z Beatą. To przygoda do wspominania przez całe lata.
A przygoda zaczęła się już w Lublinie. TVN wysłała po uczestników busy. I tak droga upłynęła na wspomnieniach i...
- I śmiechu aż do bólu brzucha.
A co było największym zaskoczeniem w programie?
- Szermierka. Wydawało się, że wszystko o sobie wiemy. A Beata nas zaskoczyła. Nie wiedzieliśmy, że ćwiczyła szermierkę - przyznaje pani Pruszkowska
Z okazji 80-lecia liceum szkoła wydała wspomnienia uczniów i nauczycieli. Znalazł się wśród nich tekst Andrzeja Pruszkowskiego, opisujący początki miłości i małżeństwa. Prezydent ze względu na rejonizację trafił do IV LO. Udało mu się przenieść do Unii, jako że tu była klasa o profilu humanistycznym.
- W szkole okazało się jednak, że trafiłem do klasy "ogólnej z niemieckim” - wspomina

Andrzej Pruszkowski.

- Chciałem to zmienić, jednak pod szkolną salą zobaczyłem śliczną dziewczynę o wielkich brązowych oczach...
I tak się to zaczęło.
- To była bardzo zżyta i wspaniała klasa. Te trzy małżeństwa klasowe są tego najlepszym dowodem - kończy A. Pruszkowski.

Halina Kubarska - siedziała w jednej ławce z Beatą Kozidrak.

- Pamiętam, jak nas odpytywano z lektur. Nikt nie przeczytał "Kordiana” i pani wzięła do odpowiedzi Beatę. I zapytała o pokój Laury. Udało nam się wyczytać pod ławką i podpowiadamy jej, że w pokoju były lustra. No to Beata zaczęła: o lustrach o wystroju i pięknie tego pokoju, itd. I dostała... pałę.
Halina Kubarska wraz z Beatą robiła w szkole kabaret.
- Zastanawiałam się wtedy nad reżyserią. A kim zostałam? Nauczycielką. Ale prowadzę kółko teatralne, więc coś mi zostało.
Nie ma żadnej klasy ani matury bez nauczycieli. Jednym z nich jest

Wojciech Wojcieszczak - kiedyś od prac technicznych, dziś od informatyki.

- Wspominam tę klasę z wielkim sentymentem - mówi. - Kilka dziewczyn jeździło ze mną na OHP. Pamiętam sukces Beaty w Opolu, chyba w 1978. Jej koleżanki jechały wtedy ze mną nyską i jak się o tym dowiedziały, to o mało co jej nie rozsadziły. Teraz mogę też przyznać, że Beata miała u mnie indywidualny tok nauczania. Nieoficjalnie, bo wtedy czegoś takiego nie było.
A co było największym zaskoczeniem pana profesora?
- To, że tydzień po maturze Beata wzięła ślub - mówi Wojciech Wojcieszczak.
W "Ananasach” wystąpił też inny nauczyciel -

Teresa Fiedorowicz od języka rosyjskiego:

- To była wspaniała i zżyta klasa - opowiada. - Nawet się spodziewałam tych trzech małżeństw. Kiedy spotykam tę klasę, to czuję, że całe to nauczanie ma sens, że moja praca się opłaca. Często się spotykamy, znam dzieci swoich uczniów. Po prostu - wspaniali ludzie!
Teresa Fiedorowicz przed programem napisała wiersz o Beacie Kozidrak. Długi, więc w programie wysłuchamy ledwie czterech zwrotek. Kiedy? W najbliższą niedzielę, 24 marca, w TVN.
Radomir Wiśniewski
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO