czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Antyblokersi

Dodano: 5 listopada 2004, 17:56

d Bandyta Rafał ma dosyć już "sławy”. Wścieka się na widok aparatu fotograficznego. Wszystkim wkoło "życzy” wszystkiego najgorszego.- Żeby wasz rak zeżarł - krzyczy. Próbuje jeszcze głową zaatakować fotoreportera, ale policjanci są szybsi. Ląduje w radiowozie.

Zaczynamy od Łęczyńskiej. Jest godz. 20. Początkowo nic się nie dzieje. Cisza w radiostacji. Mija kilkanaście minut. Wchodzimy w bramy kamienic, do których strach zajrzeć nawet w dzień. Nagle słychać kroki. Grupka kilku młodych mężczyzn skręca w ul. Biłgorajską. Przed nimi idzie samotny przechodzień. Chowamy się. Funkcjonariusze mają nosa. W pewnym momencie czterech mężczyzn otacza swoją ofiarę. Napadnięty jest wyraźnie przestraszony. Nie ma żadnych szans.
Wyskakuj z kasy - słyszy
W tym samym momencie wyskakują "czarni”. Napastnicy są zaskoczeni. Trafiają na komisariat.
Ruszamy do centrum. Spokój. Nieliczni przechodnie, niewielki ruch na ulicach. Kierujemy się na Sławinek. Na ul. Zapolskiej - zza rogu - wybiega nagle młody chłopak. Jest cały pokrwawiony. Chwieje się na nogach. Policjanci chcą go zatrzymać. Przyśpiesza. Udaje się go zatrzymać po kilkudziesięciu metrach. Pada na chodnik. Rzęzi. Wzywamy karetkę. Jeden z policjantów zostaje przy rannym. Jedziemy szukać sprawców pobicia. Przejeżdżamy przez boczne uliczki. Ani śladu bandytów. Na końcowym przystanku MPK widać radiowóz. To funkcjonariusze z V komisariatu. Akurat byli w pobliżu miejsca napadu. Zatrzymali jednego ze sprawców - 21-letniego Rafała z ul. Przyjaźni. Skuty leżał koło radiowozu.

Z entuzjazmem powitał operatora kamery

- Będę sławny! - krzyczał do kamery, uśmiechając się. - Jaki to talk show będzie?
Drugi bandyta uciekł. Policjanci ustalili jednak jego personalia.
Bandyta Rafał ma dosyć już "sławy”. Wścieka się na widok aparatu fotograficznego. Wszystkim wkoło "życzy” wszystkiego najgorszego.
- Żeby wasz rak zeżarł - krzyczy. - Palanty jedne. Próbuje jeszcze głową zaatakować fotoreportera, ale policjanci są szybsi. Ląduje w radiowozie.
Kolejny sygnał. Dwóch podejrzanych kręci się po parkingu przy ul. Godebskiego. Ruszamy z piskiem opon. Na Al. Racławickich widzimy dwóch młodych mężczyzn. Chowamy się w krzakach.
- Dobry wieczór, policja - słyszą po chwili. Otoczeni przez kilku dwumetrowych dryblasów w mundurach nie wydają się zaskoczeni. Widać, że nie jest to ich pierwszy kontakt z policją. Są hardzi. Usiłują protestować.
- Nic nie zrobiliśmy, o co wam chodzi? - pyta wysoki, dobrze zbudowany dwudziestolatek ze szramą na czole. Jego kolega, dużo młodszy i chudszy jest modnie ubrany w wyjściowy strój dresiarza. Na głowie bejsbolówka. Funkcjonariusze każą im opróżnić kieszenie. Dokładnie przeszukują ich dresy. Jeden z nich ma schowany w rękawie śrubokręt i latarkę. Stróże prawa nie wierzą w historyjkę o pracy elektryka. Szczęk kajdanek.
- Ja się nie zgadzam - protestuje starszy. - Co to za metody. Nic nie zrobiliśmy. Wyp... z tą kamerą! - krzyczy widząc skierowany w siebie obiektyw telewizyjnej kamery. Zabieramy ich na komendę. Tam zajmą się nimi dochodzeniowcy. Sprawdzą, czy tej nocy nie włamywali się do samochodów.
- Teraz złodzieje najczęściej wybijają szyby w samochodzie - mówią policjanci. - Tak jest najszybciej. Śrubokrętów używają sporadycznie. Właściciele samochodów często sami prowokują takie włamania. Zostawiają na siedzeniu np. neseser albo torbę z zakupami. To kusi włamywaczy.
O 5 rano kończymy wspólny dyżur. Antyblokersi mają po nocnej pracy 24 godziny odpoczynku. Po nim znów wsiądą do radiowozu i spędzą kolejną noc na łapaniu bandytów.
- Taki zawód - mówią
- To trzeba lubić.
Co ich irytuje?
- Obojętność ludzi - mówi jeden z nich.
- Ostatnio trochę się zmieniło. Do ideału jest jeszcze daleko. Jeden telefon pod 997 może często uratować komuś życie. My nie możemy być wszędzie.

Gość Magazynu

Agnieszka Pawlak z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Lublinie
-  Liczba interwencji grupy antyblokersów świadczy o tym, że są oni potrzebni w Lublinie. Często mamy do czynienia z agresywnymi grupami kilku- a nawet kilkunastoosobowymi. Ci funkcjonariusze potrafią sobie jednak z nimi doskonale poradzić. Budzą respekt. Są wśród nich także instruktorzy strzelectwa i taktyki. Od niedawna wśród nich są także dwie policjantki. One zajmują się głównie rozbójnikami w spódnicach. Zapewniam, że takie są. Policjantki równie dobrze radzą sobie z agresywnymi mężczyznami. •

Judocy i bokserzy

Jeżdżą po czterech, pięciu nieoznakowanymi radiowozami. Są tam, gdzie jest szczególnie niebezpiecznie. Miasto znają jak własną kieszeń. Mają konkretne zadanie - walczyć z blokersami - najczęściej młodymi osobami, które zatruwają życie mieszkańcom dużych osiedli. Wśród policyjnych antyblokersów jest wielu byłych lub czynnych sportowców. Są zarówno judocy, jak i bokserzy. Doskonale wytrenowani. Ostatnio dwóch z nich bez problemu poradziło sobie z ośmioosobową grupą młodych chuliganów na Czechowie. Zanim przybiegli ich koledzy, młodzieńcy leżeli na ziemi skuci kajdankami.

Reklamy nie potrzebują

W lubelskiej komendzie jest ich ponad 30. Nazywają ich "czarnymi”. Ze względu na charakterystyczne, czarne kombinezony. Grupa powstała w kwietniu ubiegłego roku. Miesięcznie zatrzymują na gorącym uczynku 50-60 sprawców przestępstw. Nie noszą kominiarek, ale ich nazwisk nie można ujawniać.
- Oprócz codziennej pracy w tej grupie, pracują też jako wywiadowcy - wyjaśnia komisarz XC, szef lubelskich antyblokersów. - Reklamy nie potrzebują.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!