niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Biegają i strzelają

Dodano: 20 listopada 2008, 20:58
Autor: Fabian Plapis

Wrzesień 2011. Zaostrzający się konflikt z Koreą Północną przekształcił się w regularną wojnę. Społeczność międzynarodowa z napięciem obserwując wydarzenia, zdecydowała się na zbrojną interwencje. W kraju ogarniętym wojną, mimo pozornego ustabilizowania sytuacji, panuje olbrzymie napięcie mogące w konsekwencji doprowadzić do użycia broni masowego rażenia i rozprzestrzenienia konfliktu na cały region. Do akcji ruszają komandosi z Kraśnika.

Dotychczasowa obecność Niebieskich Hełmów, wojsk ONZ, nie doprowadza jednak do pokoju. Zacięta walka podjazdowa trwa; w dodatku jedna ze stron porwała zakładników i ekipę dziennikarzy CNN. Wojska drugiej strony biorą najemników...

Zabawa w wojsko

To nie scenariusz gry komputerowej ani wielkobudżetowej produkcji z Hollywood. To scenariusz jednej z wielu bitw, jakie odbywają się co jakiś czas w lasach wokół Kraśnika i wielu innych na terenie całej lubelszczyzny. Oczywiście, z tej potyczki zwycięsko wyszły wojska międzynarodowe, zakładnicy zostali uwolnieni, a dziennikarze przywieźli ciekawy materiał obrazujący oblicza konfliktu.

Ta bitwa była wyjątkowa. Wzięło w niej bowiem udział ponad 100 żołnierzy, przyjechali z całej lubelszczyzny i nie tylko. Ci żołnierze to na co dzień studenci, przedsiębiorcy i menedżerowie szukający odpoczynku i mocnych wrażeń w symulowanych działaniach wojennych. Wszystkich łączy jedno, pasja do ASG - Air Soft Gun. To zabawa w wojsko polegająca na symulowaniu bitew i potyczek wojennych.

Trochę podobne

- ASG podobne trochę jest do paintballa, bo strzelamy do siebie z karabinków. I w zasadzie na tym podobieństwa się kończą. W ASG używa się prawdziwych replik broni, prawdziwych i oryginalnych mundurów, no i strzelamy do siebie z plastykowych kulek, które nie zostawiają żadnych znaków na mundurach. Dlatego w tej zabawie bardzo liczy się fair play, ponieważ uczestnik, który będzie trafiony, musi się do tego przyznać - mówi Sebastian Polak, pseudonim "Polo” z Kraśnika. Jest członkiem działającej od niedawna w Kraśniku grupy SGSR Szybcy, a na co dzień prowadzi własny biznes.



Taktyka cieszy

Biegając po lesie i strzelając do siebie, nie tylko ładują akumulatory, ale również uczą się działań zespołowych. - Kręci mnie mundur i broń, nie każdy może iść do wojska. Poza tym, to doskonała nauka tego, jak działać drużynowo - podkreśla Juri, czyli Marcin Jurczyński z Kraśnika. - ASG nie jest zabawą dla osób, które nie potrafią grać w jednej drużynie.

- Przyjechał do mnie kiedyś przedstawiciel handlowy i powiedział, że jest taki sport. Postanowiłem spróbować i tak wpadłem w sidła - wspomina Sebastian. - Robię to dopiero od lutego tego roku i uważam, że ASG jest rewelacyjny. Najbardziej interesuje mnie taktyka. Nic tak nie cieszy człowieka, jak to, że wcześniej obrana taktyka się sprawdza. Poza tym, uważam, że ASG uczy dyscypliny, dążenia do celu i działania drużynowego - dodaje Sebastian, który… prawdziwego wojska nawet nie liznął.

Urazówka

- Jak chcieli mnie wziąć do wojska, to ja chciałem się uczyć i zdobywać doświadczenie. Dziś człowiek ma już zaciągnięty dług wobec społeczeństwa, rodzina, dzieci, własny interes. To za dużo, żeby iść do wojska. Owszem, gdybym był samotny, to wiem, że zostałbym zawodowym żołnierzem - podkreśla.
ASG należy do dość "kontuzyjnych” sportów. - Praktycznie nie ma zlotu, żeby ktoś z uczestników nie wylądował ze złamaniem, zwichnięciem albo raną postrzałową w szpitalu. Mnie, na szczęście, do tej pory udało się unikać poważniejszych urazów - mówi Sebastian.

Zdobyć mundur

Jak nie biegają po lesie, to przeglądają strony internetowe w poszukiwaniu wyposażenia. Nie jest bowiem łatwo zdobyć na własne wyposażenie prawdziwy mundur.

- Najtrudniejsze do zdobycia - a co za tym idzie, najdroższe - są rzeczy z rosyjskich służb specjalnych, czyli Spec Nazu. Najzwyklejsza koszulka kosztuje 80 zł. Za te pieniądze można mieć cały mundur żołnierza Bundeswehry - wylicza "Polo”.
Na początek - mundur, buty, gogle, broń i cały niezbędny ekwipunek - wystarczy tysiąc złotych. Potem można kupować coraz lepszy sprzęt.

Trzeba się ujawnić

Każda ich misja jest bardzo dobrze przygotowana. Nie tylko pod względem taktycznym i militarnym, ale także pod kątem odpowiedniego zabezpieczenia terenu i ludzi.

- Zawsze informujemy wszystkie służby o tym, że takie manewry będą się odbywać - policję, nadleśnictwo, właścicieli terenów - wyjaśnia Sebastian.
Ale nie wszystko da się przewiedzieć. Czasami w przygotowaną na przeciwników zasadzkę wpadnie przypadkowy grzybiarz. - Raz spotkaliśmy w lecie panią, która sobie spacerowała. Musieliśmy się ujawnić… Na początku była zaskoczona, tak większość na nas reaguje. Jednak po tym, jak daliśmy jej spróbować postrzelać z broni, to nas nawet pochwaliła, że nie stoimy pod sklepem.
Czytaj więcej o:
LuQ JAST WATAHA
cojest?
pasjonat
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

LuQ JAST WATAHA
LuQ JAST WATAHA (1 lutego 2009 o 22:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
... conajmniej dziwne.. byłem po 2 stronie barykady i jakoś nikt nie uwolnił naszych zakładników...
wiem bo sam ich strzegłem razem z innymi... potwierdzić może każdy kto był...
Panie redaktorze... popisał się Pan... hmm.. kiepskimi informacjami czy raczej może upiększaniem faktów...
.. co do tych urazów to tez n/c ...
Rozwiń
cojest?
cojest? (23 listopada 2008 o 13:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zdjęcia nie pochodzą z archiwum a są zrobione przez Roberta Nieśpiała.
Rozwiń
pasjonat
pasjonat (23 listopada 2008 o 10:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tylko broń w rękach myśliwych powoduje śmierć i obrażenia. Pozostali ludzie, którzy "bawią się" bronią i z bronią są w 99% świadomi tego, co robią i dzięki nim wszystkie dyscypliny sportów strzeleckich są bezpieczne. Te dyscypliny różnią się od siebie, czasami znacznie, ale są doskonałymi szkołami charakteru i zachować prospołecznych. Gorąco polecam! Bo któż za młodu nie bawił się w wojenkę? A jak tak się człowiek wylata po tych krzakach, albo spędzi 2 godziny na strzelnicy to potem łagodny jak baranek i zdyscyplinowany jak mało kto. Powinno być więcej artykułów o sportach strzeleckich, żeby przybliżyć je czytelnikom.
Rozwiń
nithael
nithael (22 listopada 2008 o 21:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mocno urazowy...
obraże sie chyba
Rozwiń
pozdrawiam
pozdrawiam (22 listopada 2008 o 08:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jako jeden z miłośników tej zabawy chciałbym tylko zauważyć, że mimo tego co zostało napisane w reportażu, złamania i inne urazy są wielką rzadkością na takich imprezach, nie licząc siniaków po kulkach nic większego nikomu się nie dzieje.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!