poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Bizn€s w tornistrach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 listopada 2005, 15:32

W firmie $@kiewk@ zamieszanie: trwa wymiana zarządu. Mało tego, szykują się zwolnienia grupowe. Posadę straci prezes, dyrektorzy działów i niższy personel. I kto by pomyślał, że przedsiębiorstwo, które niedawno zostało uznane za jedno z najlepszych w Polsce, legnie w gruzach?

A zaczynało się tak pięknie. Były chęci do pracy i wielki zapał.
Ponad rok temu Dominka Lewko wymyśliła nazwę firmy - Różne pomysły chodziły mi po głowie. Ale chciałam, żeby nazwa kojarzyła się z zarobkiem i działalnością internetową - wspomina. - Stąd symbol dolara i komputerowej małpki. $@kiewk@ się spodobała i została.
Firma rozwijała się z dnia na dzień. Asortyment: przybory szkolne i wydawnicze, czyli to, na co zawsze jest popyt.
W okamgnieniu powstawały działy zaopatrzenia, sprzedaży, informatyczny, marketingu, administracyjno-personalny i oczywiście księgowość. Wybrano panią prezes, Aleksandrę Pępiak (choć chętnych było sporo i bez zakulisowych intryg się nie obyło).

Wszystko fikcyjne

O stanowiska w wydziałach walki już nie było. Posadę dostawał każdy, kto przyszedł. Umowy podpisywali z Kamilą Dominik, asystentką działu administracyjno-personalnego.
I wszystko pachniałoby kolejną aferą gospodarczą, gdyby nie to, że pani prezes ma 15 lat. - Gdy nie wykonywaliśmy jakichś poleceń, chodziła i się wściekała, że nawet nie może nas zwolnić - wspomina ze śmiechem Kinga Kuśmierczak, dyrektorka działu marketingu. - Dlaczego? Bo nasze umowy o pracę były fikcyjne.
Podobnie jak NIP i REGON firmy. I umowy zawierane z przedsiębiorcami, i status firmy. Wszystko. Wszystko było fikcyjne. Ale w końcu o to chodziło. Bo piętnastolatki prawdziwej firmy założyć nie mogą.

Gdyby nie trema

Wszystkie formalności załatwiane były przez Fundację Komandor, która wraz z Ministerstwem Edukacji i Nauki, a także z Ministerstwem Gospodarki i Pracy ogłosiła konkurs na założenie szkolnej firmy. Gimnazjum w Bełżcu podjęło wyzwanie i stanęło w szranki z innymi gimnazjami w całej Polsce. Opłaciło się.
W półfinale zajęli trzecie miejsce wśród wszystkich polskich gimnazjów. W finale poszło trochę gorzej: piąte miejsce.
- To przez spotkanie w Warszawie z organizatorami konkursu - wspomina Anna Pępiak, asystentka działu marketingu. - Musieliśmy wymyślić wycieczkę i przekonać jury do tego, by nam ją zasponsorowało. Trema nas zżarła.
Ale i tak gimnazjalni przedsiębiorcy mają powody do dumy. Logo wymyślone przez Kamila Kołodziejczyka, dyrektora działu informatycznego, okazało się najlepsze na Lubelszczyźnie. Oprócz tego ich dwie nauczycielki - opiekunki Barbara Jaszak i Monika Madej, zajęły trzecie miejsce w ogólnopolskim konkursie dla opiekunów. - Pani Basia to się czasami bardziej wściekała od naszej prezeski. Tylko chodziła i pilnowała czy wszystko zrobione. A jak nie było, to słyszeliśmy krzyk: "No gdzie to?!” - śmieje się Maciej Rykała, asystent wydziału informatycznego.

Zakusy konkurencji

Dzieciaki o $@kiewce mogą mówić i mówić. O wyszukiwaniu klientów, o sprzedaży, o kampanii reklamowej, nawet o ubezpieczeniach zusowskich. Aż się wierzyć nie chce, że jeszcze rok temu miały problemy z rozróżnieniem misji firmy od misji przedsiębiorstwa. Po założeniu własnej działalności wszystko im się poukładało. - To dzięki lekcjom o przedsiębiorczości - mówią zgodnie młodzi biznesmeni.
Na firmowe spotkania umawiali się we wtorki i czwartki, po lekcjach. Czasami zarząd zbierał się także w piątek. Nierzadko także w weekendy w domach przedsiębiorców. Grupa przedstawicieli podróżujących do Warszawy dorobiła się także szofera. Została nim mama Kingi Kuśmierczak.
W $@kiewce dominowały dziewczyny. Ale chłopakom nie przeszkadzało, że rządzi nimi kobieta. - Było OK. A my pomagaliśmy - śmieje się Paweł Warzocha, asystent działu zaopatrzenia. - Na przykład graliśmy w piłkę, jednocześnie reklamując firmę na zewnątrz.
Nikt nie lekceważył $@kiewki. Do biznesowych rozmów dorośli partnerzy zasiadali jak równy z równym. - Nawet udało się nam co nieco wynegocjować - chwali się Ania. - Firma, od której zamawialiśmy przybory szkolne dała nam najpierw 10 procent z zysku. Później zwiększyła na 12 procent. A wszystko dlatego, że nasze notowania wśród innych firm gimnazjalnych zaczęły rosnąć.
Było tak dobrze, że niektórych pracowników chciała podkupić konkurencja. - Zadzwonił do mnie chłopak i poprosił, żebym zrobił ich przedsiębiorstwu stronę internetową - opowiada Kamil. - Odmówiłem, gdy dowiedziałem się, że to ktoś z konkurencyjnej firmy.

A jednak dymisja

Mimo sukcesów pracownicy podają się do dymisji. - No, niestety - mówi pani prezes. - Robimy to z żalem, ale musimy. Jesteśmy w trzeciej klasie gimnazjum, więc trzeba przygotowywać się do liceum. A i później byłoby nam ciężko w niej pracować. Do szkół średnich zapewne się porozjeżdżamy do różnych miast.
Lada moment zostanie ogłoszony konkurs na prezesa. Bo szkoła nie rezygnuje z udziału w konkursie Komandora. Gimnazjum znów wystartowało ze szkolną firmą. Opieką znów zajęły się te same panie. Ale wsparcia nie odmówią też starsi koledzy. - Jak będziemy potrzebni, to chętnie podzielimy się naszą wiedzą - mówią zgodnie.
Pracownicy $@kiewki nie zamierzają się lenić. Mówią, że nadal będą sprzedawać produkty szkolne, ale już bez udziału w konkursie. - Będziemy się starali uzupełnić nasze konto o dodatkowe pieniądze. Chcemy sobie zafundować wycieczkę do Częstochowy - mówi prezeska. - A później? Kto wie? Może założymy inną firmę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!