piątek, 2 grudnia 2016 r.

Magazyn

Bojowe pieszczochy

Dodano: 16 sierpnia 2002, 11:19

Beata i Piotr Bielcowie z synami Pawłem, Bartkiem i Adrianem oraz ulubieńcami całej rodziny - Funią
Beata i Piotr Bielcowie z synami Pawłem, Bartkiem i Adrianem oraz ulubieńcami całej rodziny - Funią

Kiedy na skutek nieszczęśliwego wypadku zdarzyło się, że amstaf zaatakował i dotkliwie pogryzł dziecko, wokół rasy zaczęła rosnąć ponura legenda o "psach mordercach”, "tych, które zagryzają małe dzieci”. Stosunkowo nieduże psy stawały się postrachem okolicy. Jakie są naprawdę?

Jeszcze parę lat temu na ulicach Lublina z rzadka można było spotkać muskularne białe psy z potężnym łbem podobnym do świni. Właściciele bullterierów nakładali swym pupilkom mocne kagańce ze skóry, które zabezpieczały pysk na wypadek starcia z innym psem. Z czasem do bullterierów dołączyły równie muskularne, pręgowane, czasem płowe amstafy, najbliższe krewne pitbulli, używane do psich walk. Kiedy na skutek nieszczęśliwego wypadku zdarzyło się, że amstaf zaatakował i dotkliwie pogryzł dziecko, wokół rasy zaczęła rosnąć ponura legenda o "psach mordercach”, "tych, które zagryzają małe dzieci”. Stosunkowo nieduże psy stawały się postrachem okolicy. Jakie są naprawdę?

Supergladiator?

W lubelskich "Anonsach” aż roi się od psów. Po literą "A” kilka ogłoszeń o sprzedaży amstafów. "Supergladiatory, szczenięta o potężnej budowie, bullterier, pitbullterier oczekują partnerek”. Wykręciłem numer pierwszy z brzegu.
• Dzień dobry, czy ogłoszenie o pieskach jeszcze aktualne?
- Tak, męża nie ma w domu, pojechał do piesków. Ale maluchy jeszcze są. Po suce z Niemiec.
• Po ile?
- Czterysta, trzysta złotych. Jak pan przyjedzie, pokażemy. Na pewno pan kupi.
• Długo hodujecie amstafy?
- Już dziesięć lat. Jak pan chce więcej wiedzieć, dam komórkę do męża. W rozmowie z hodowcą nie ukrywam, że chcę zrobić reportaż o psach. Rozmowa natychmiast się urywa.
- To ja dziękuję. Nie! Nie chcę rozmawiać...
W telefonicznych rozmowach z kolejnymi hodowcami zdarzy się to samo. Żaden nie zgadza się, żeby przyjechać, sfotografować pieski, żaden nie opowie o swojej pasji. Dopiero pani Agnieszka Nakonieczna, co pod Lublinem hoduje angielskie whippety, da mi namiar na hodowcę amstafów. Pan Piotr Bielec z Lublina zgadza się bez oporów. Jedziemy do psów.

Brest i Funia

Mieszkanie w lubelskim bloku. Po dzwonku z przedpokoju dochodzi krótkie, basowe szczekanie. Witamy się z gospodarzem. Po komendzie "do nogi” u wejścia do dużego pokoju stają Funia i Brest. Krótka lustracja, potem obwąchanie i psy spokojnie idą leżeć na swoje miejsce. Żadnych nerwów i agresji. Pełny spokój i opanowanie.
Po chwili Funia kładzie się przy mnie w pozycji na żabę (tylne nogi wyciągnięte za siebie). Z respektem wpatruję się w potężny kark i mocny pysk. Obok Funi, na moje nogi, zwala się zadowolony Brest. Przy Breście Funia wydaje się delikatna i malutka. Nic dziwnego, bo w Mistrzostwach Polski Brest pociągnął wózek z 300-kilogramowym ładunkiem. Brest ma potężny łeb, ogromny pysk, muskularne łapy i piekielnie inteligentne spojrzenie.

Funia i Niunio

Do pokoju wbiegają dzieci. Paweł ma 9 lat, Bartek 7, Adrian 3. Psy podrywają się do zabawy. Przy Breście Adrian wygląda na drobinkę. Jacek Mirosław rozpoczyna fotografowanie, psy same ustawiają się do zdjęć, pozując jak na wystawie.
Funia, dopiero co odstawiona od szczeniaków, wciąż łasi się do Adriana.
- Kiedyś nasi znajomi zabrali sukę na dłuższy spacer. Adrian właśnie przyszedł z podwórka. Kiedy nie znalazł psa, rozpłakał się wniebogłosy, krzycząc; "Tata sprzedał Funię!” - opowiada pan Piotr.
Adrian jest jeszcze malutki i w domu mówią na niego Niunio. Niunio najbardziej pokochał Funię, która traktuje go jak swoje dziecko.
- Niunio tarmosi Funię za uszy, potrafi włożyć rączkę do pyska. Może robić z suką wszystko. Ale gdyby ktoś chciał zrobić Niuniowi krzywdę, nie miałaby litości - twierdzi pan Piotr.

Psami zajmuję się od dziecka

- Gdy byłem w piątej klasie podstawówki, prosiłem rodziców, by pozwolili mi kupić psa - opowiada pan Piotr. - Jak mi się po latach przyznali, pozowolili, by sprawdzić, czy jestem odpowiedzialny. Potem była szkoła, praca. Na miesiąc przed ślubem nabyłem niemieckiego doga. Na targu na Rusałce zobaczyłem tak zaniedbanego szczeniaka, że kupiłem go z litości. Jak wyrósł, to jednym machnięciem ogona zrzucał ze stołu obiad dla całej rodziny.
W 1996 r. Piotr Bielec kupił w Warszawie suczkę rasy Amstaf. I zakochał się w tej rasie od pierwszego wejrzenia.
- Spodobało mi się, że ten niewielki pies jest tak muskularny i silny. Niewiarygodnie szybki i zręczny. Z wyglądu groźny i zdecydowany, w sercu łagodny i bardzo przyjacielski. I - co ważne - wspaniały do dzieci.
• Nie bał się pan legendy o psach mordercach?
- Legendy tworzą ludzie. Ja tworzę dobrą legendę. Nie mam z tą rasą żadnych problemów. Nawet jak dostałem agresywnego trzylatka, po miesiącu pies stał się łagodny jak baranek. Amstafy nie mają wrodzonej agresji do ludzi. To źli ludzie wyrabiają w nich niepożądane cechy.
Dziś Piotr Bielec prowadzi hodowlę w trzech liniach. Brest na stałe przebywa w domu, a trzy suki na zmianę. Funia została odstawiona od sporych szczeniaków. Reszta bojowego towarzystwa urzęduje w Żabiej Woli. Za chwilę tam pojedziemy.

Najbliższy krewny pitbulla

Potężny Brest jest najbliższym krewnym pitbulla, groźnego psa bojowego, do dziś używanego w Stanach Zjednoczonych do psich walk. Amstaf, inaczej amerykański staffordshire terrier, od 1930 r. nie ma nic wspólnego z walkami. W trakcie hodowli udało się pozbawić te muskularne psy agresji. Ale i tak ich bojowy wygląd i dominująca natura budzą w innych psach "nerwowość” i chęć do zaczepki.
Brest na śniadanko zjada kilogram surowego mięsa, wieczorem poprawia michą suchego pokarmu. Uwielbia biec przy rowerze i gotów jest pokonać najdłuższy dystans.
Bardzo łagodny do ludzi, z pobłażaniem traktuje zaczepki innych psów. Tylko raz dał się sprowokować i był w walce bardzo wojowniczy, ale ponieważ miał kaganiec, napastnik z zaczepki wyszedł cało.
- Tylko raz na szkoleniu sprawdziliśmy z pozorantem, czy zaatakuje na rozkaz. Gdyby nie specjalistyczny strój, kolega nie miałby szans. Już nigdy komendy "atakuj” nie powtórzyłem - opowiada pan Piotr.

Maluchy i maluszki

W Żabiej Woli amstafy mają swój matecznik. Gdy podjeżdżamy pod potężny płot z grubych desek, słychać piski i poszczekiwanie. Kilkutygodniowe maluchy, potomstwo Funi, wyskakują z klatki. Na trawniku zaczyna się szaleństwo. W ruch idą ostre ząbki, a na naszych spodniach i torbach pojawiają się drobne usterki. Z trudem udaje nam się wpakować maluchy na stół, by zapozowały do zdjęcia ze swoim panem.
W drugiej klatce popiskują prawdziwe maluszki. Jedne czarne, drugie pręgowane, trzecie kawowe - niczym iskierki skaczą do siatki. Na nasz widok nabierają dodatkowego animuszu. Jedno z maleństw z warkotem podgryza braciszka, pokazując mu miejsce w szeregu. Czarna jak smoła suka ze spokojem obserwuje, jak przez szczebelki głaszczemy maleństwa.
Pan Piotr klaszcze w dłonie i zwołuje szalejące po trawniku średniaki.
- Tak się wycwaniły, że podbiegają na trzy metry od klatki i dalej ani rusz. Trzeba łapać po jednym i uważać, po tną ząbkami po rękach.
Cztery szczeniaki poszły do ludzi, do Warszawy, Łodzi i pod Lublin. Wszystkie będą uczestniczyć w wystawach. Te, które oglądaliśmy, czekają na nowego pana. Wyrosną na cierpliwe, słodkie i rodzinne pieszczochy.

Bojowe pieszczochy

Właściciel hodowli żegna nas z maluchem na rękach. To najpiękniejsza sunia. Zostanie w domu do dalszej hodowli.
Wpatruję się w psiego niemowlaka. Nastawił uszka i bacznie spogląda w naszym kierunku. Kiedy chcę go dotknąć, powarkuje cichutko, ale nadstawia kark do głaskania.
- Kiedy niedawno zobaczyłem w gazecie zdjęcia i artykuł o tym, jak amstaf o mało nie zagryzł dziewczynki, poszedłem do domu, stanąłem przed lustrem i spytałem siebie: Czy aby na pewno dobrze wybrałeś? Wtedy podbiegł do mnie Brest i otarł się o nogi niczym kot. Potem podbiegła sunia. Na widok jej wiernych oczu skończyły się wątpliwości. Kocham amstafy i zawsze będę je trzymał...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO