niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

Brama na Wschód czy Wschodni Mur

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 września 2007, 17:22

Od 1 stycznia 2008 do państw Unii Europejskiej dostaniemy się bez kontroli granicznej. Ale to tylko jedna strona naszego przystąpienia do systemu Schengen.

Druga oznacza płatne wizy i zaostrzone kontrole na naszej wschodniej granicy. Odczują to nie tylko odwiedzający nas Ukraińcy, ale i ci wszyscy, którzy na przygranicznym położeniu zbijali biznesowy kapitał.
Chełm to miasto, w którym zawsze pełno było naszych wschodnich sąsiadów. Na Giełdzie Towarowej przy ul. Hutniczej Ukraińcy załatwiają swoje mniej lub bardziej legalne interesy. Chełmscy kupcy już zauważają, że z miesiąca na miesiąc Ukraińców przyjeżdża coraz mniej. A przyszłość widzą w jeszcze czarniejszych kolorach. Zapowiadane uszczelnienie granicy i wprowadzenie płatnych wiz traktują niczym zamach na przygraniczny handel.
- Takie sklepy jak mój przestaną mieć rację bytu - skarży się Zdzisław Ciołek, sprzedawca w firmowym sklepie Zakładów Mięsnych z Końskowoli. - Po prostu, nie będzie miał kto w nich kupować. Jaki by ten handel z Ukraińcami nie był, to przynajmniej był. I komu to przeszkadzało, że Ukraińcy zostawiali u nas swoje pieniądze?

Boję się Nowego Roku

Na pieniądzach, które miały przechodzić z ukraińskich do polskich rąk niejeden lokalny handlowiec budował swoją przyszłość. Tymczasem giełdowy plac, hurtownie i sklepy zieją pustką.
- Gdyby nie branża mięsna, to tej giełdy dawno by już nie było - mówi Mirosława Mazurek, na giełdzie od samego początku, czyli już od 13 lat.
Razem z mężem handlują artykułami spożywczymi. Większość ich klientów to już nie Ukraińcy, ale rodacy z miasta.
- Jeśli Ukraińcy do nas zaglądają, to po tym, jak zaopatrzyli się w mięso czy wędliny - mówi. - Oczywiście nie ma już mowy o sprzedaży hurtowej, ale jedynie detalicznej. Po co Ukraińcy mają kupować u nas na przykład cytrusy, skoro u siebie mają tańsze?
- Boję się pierwszych miesięcy po 1 stycznia - dodaje Ryszard Tulikowski, właściciel kantoru. - Jeśli Ukraińców będzie przyjeżdżało mniej, spadną mi obroty i będę zmuszony zwolnić pracowników.

Kup sobie wizę

Dziś, żeby przekroczyć polską granicę obywatel Ukrainy musi uzyskać wizę. Nic za nią nie płaci, choć wymaga to sporo czasu i zachodu. Po nowym roku będzie jeszcze trudniej, a przede wszystkim kosztownie.
- Umowa między unią a Ukrainą przewiduje opłatę wizową w wysokości 35 euro - informuje Robert Szaniawski, rzecznik MSZ.
Aby otrzymać wizę trzeba będzie też uzasadnić i udokumentować cel swojego wyjazdu. Jeśli będzie to np. wyjazd turystyczny, trzeba będzie załączyć zaświadczenie z biura podróży. Obywatele Ukrainy będą musieli też wykupić drogie ubezpieczenie medyczne. A i to nie koniec unijnych wymogów.
- Wprowadzenie opłat za wizy będzie dla nas kolejnym utrudnieniem - ocenia Sergiej Szulga z Równego. - Przecież do was przyjeżdżają od nas głównie biedni ludzie. Coś kupią, coś sprzedadzą i z tego żyją. Część z nich na pewno zrezygnuje z wyjazdu.
- To zwyczajna blokada, a zamiast granicy będziemy mieli mur nie do przejścia - załamuje ręce Natalia z Kowla. - Żeby choć kolejki do odprawy były krótsze...

Nie prześliźniemy się

Uwijający się pomiędzy mięsnymi sklepami w Chełmie Wadik z Kowla widzi jeszcze inne zagrożenie dla naszej wymiany handlowej. - Jak tylko uszczelnicie granicę, to nasze autokary już się przez nią nie przemkną - mówi. - Wasi pogranicznicy jeszcze tolerowali techniczny stan naszych pojazdów. To się skończy, kiedy po przekroczeniu granicy te samochody bez ograniczeń będą mogły krążyć już nie tylko po Polsce, ale całej Unii Europejskiej. Już sobie wyobrażam, jaki krzyk na widok rzęchów z Ukrainy podniosą na przykład Niemcy. Nie będzie autobusów, to i pasażerów, czyli waszych klientów.
Stefan Karpiński z Torczyna twierdzi jednak, że kto do tej pory jeździł w interesach do naszego kraju, ten bez względu na opłaty za wizy nadal będzie jeździł. Problem jedynie w tym, że będzie musiał dołożyć trochę do interesu.
Ale niektórzy widzą to inaczej. - Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - uważa Mikołaj Sołomańczuk z Maniewicz. Od lat wozi spod naszej zachodniej granicy nowy i używany sprzęt gospodarstwa domowego. Bywa, że i trzy-cztery razy w miesiącu. - Myślę, że teraz będzie łatwiej o wizę i to od razu do wszystkich krajów Unii. - Do tej pory na przykład wizę do Niemiec dostawało zaledwie 10 proc. tych, którzy o nią występowali.

Granice po europejsku

- Dzięki dobremu połączeniu ze wschodnimi sąsiadami nasze województwo może być nazywane "Bramą na Wschód” zamiast "ścianą wschodnią”. To dla nas duża szansa - twierdzi Wojciech Żukowski, wojewoda lubelski.
W tej chwili w naszym województwie mamy trzy drogowe przejścia graniczne z Ukrainą: w Dorohusku, Hrebennem i Zosinie. Zakończył się ostatni etap modernizacji międzynarodowego przejścia drogowego w Dorohusku. Granicę przekracza tu każdej doby średnio ponad 9 tys. osób i prawie 13 tys. pojazdów. Zakończono też kompleksową przebudowę przejścia w Hrebennem. Ma być to najkrótsze połączenie drogowe Warszawy ze Lwowem. - I najnowocześniejsze - dodaje wojewoda Żukowski. - To ważne, żeby na przejściach nie było kolejek i aby ruch odbywał się sprawnie.
Dorohusk i Hrebenne są już przygotowane na spełnienie wymogów Schengen. Na przejściach są już m.in. specjalne prześwietlacze na podczerwień, wykrywacze bicia serca ludzi i zwierząt ukrytych w pojazdach.
- Nasze wschodnie granice muszą być idealnie szczelne, a równocześnie bardziej przepustowe, by bez kolejek obsługiwać możliwie największą liczbę pojazdów i osób - mówi Waldemar Madej, dyrektor Lubelskiego Zarządu Przejść Granicznych w Chełmie. - Ale to wcale nie oznacza, że na wschodniej granicy powstanie swoisty mur dzielący unię od wschodu. Granice będą po prostu bardziej bezpieczne.

Co dalej?

- Jesteśmy przygotowani do przejęcia pełnego dorobku prawnego Schengen - mówi kpt. Andrzej Bielecki, zastępca komendanta Placówki Straży Granicznej w Dorohusku. - W wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach także do wydawania wiz. Dysponujemy sprzętem informatycznym, wystarczającym do korzystania z schengenowskiej bazy danych.
Kpt. Bielecki ocenia, że ponad 80 proc. podróżnych korzystających z dorohuskiego przejścia to mieszkańcy terenów przygranicznych po obu stronach Bugu. - Dla nich zapowiadane 35 euro za krótkoterminową wizę to dużo pieniędzy.





  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(Anonimowy)
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

(Anonimowy)
(Anonimowy) (25 września 2007 o 10:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Coś kupią, coś sprzedadzą i z tego żyją" - powinno być cos przeszmuglują a później to sprzedadzą. Taka jest prawda. Ukraińcy przemycają papierosy i alkohol i handlują tym na bazarach. Traci na tym skarb państwa i polscy uczciwi sklepikarze. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Jesli handluja innymi rzeczami i im sie to oplaca to dla mnie w OK.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!