poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Chcę nauczyć kibicowania Polsce

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 września 2008, 15:08

Rozmowa z Alexem Danzigiem z Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie

W czasie wojny z Syrią walczył w szeregach armii izraelskiej. Kiedy dowiedział się z radia, że Polacy zremisowali z Brytyjczykami na Wembley, pod ostrzałem krzyczał hura! - Alex jest niesamowity - mówi Witold Dąbrowski z Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN. Na zaproszenie teatru Danzig przez dwa tygodnie pokazywał historykom i przewodnikom z Izraela Inną Lubelszczyznę


• Kiedy parę lat temu autobus z izraelską młodzieżą wjeżdżał do Polski, ochroniarz krzyczał przez mikrofon: uwaga, wjeżdżamy do kraju antysemickiego i w każdej chwili możecie spodziewać się napaści. Potem autobusy wjeżdżały
do Lublina, zwiedzały Majdanek i tyle…

- Uważam, że mówienie o Polsce i pokazywanie Polski tylko z punktu widzenia Holocaustu jest błędem. Do Lublina przywiozłem grupę wpływowych Żydów. Pokazywałem im Lublin i Lubelszczyznę, teraz oni taką Lubelszczyznę powinni pokazywać młodym Żydom, którzy przyjeżdżają na wycieczki do Polski.

• Co im pan pokazał?

- Powiem na przykładzie Lublina. Tak, jak każdy Żyd, zobaczyli Majdanek i inne miejsca związane z Holocaustem. Ale pokazałem im także chrześcijańskie miasto. Bazylikę Dominikanów z relikwiami Krzyża, Trybunał Koronny, gdzie zbierali się posłowie, katedrę, zaułki Starego Miasta, plac Litewski na którym stał sobór prawosławny. Przed pomnikiem Piłsudskiego długo dyskutowaliśmy o kontrowersyjnym wodzu.

• W innych miastach też było podobnie?

- Też. Chciałbym, żeby młodzi Żydzi poznawali historię Holocaustu, ale także poznawali historię wspaniałego kraju, w którym razem z Polakami, zgodzie żyli ich dziadkowie.

• To trudna rola. W jednym z wywiadów wspomina pan o spotkaniu w żydowskiej szkole, na którym tłumaczył pan, że Polacy również byli ofiarami nazizmu. Kiedy powiedział pan, że polskich drzewek jest najwięcej w alei Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, jeden z uczniów prychnął: "Kto ci płaci za te bzdury? Polska ambasada?”

- A dziwi się pan? W szkołach wychowano ich tak, jakby przed Holocaustem nic w Polsce nie było.

• Pana rodzice przeżyli Holocaust?

- Tak. Dziewięć lat mieszkałem w Polsce. Z dzieciństwa pamiętam zapach lasu, wakacji, spacery po Łazienkach. I dużo polskich książek w bibliotece.

• Czy to prawda, że uwielbia pan czytać \"Potop”, \"Ogniem i mieczem”?

- Parę razy przeczytałem. To jest dla mnie smak Polski. W Polsce nauczyłem się czytać, w Polsce poszedłem do szkoły, w Polsce spróbowałem polskiej kuchni. To jest moja mała ojczyzna. Potem wyemigrowałem z rodzicami do Izraela i zamieszkałem w kibucu Nir Oz, położonym w zachodniej części pustyni Negev. Tak się złożyło.

• Do legendy przeszły opowieści, jak pan kibicował Polakom w wojennych okopach.

- Chodzi o mecz na Wembley z Anglikami, który zbiegł się z wojną między Izraelem a Syrią. Walczyłem w szeregach armii izraelskiej. Kiedy z radia dowiedziałem się, że Polacy zremisowali, pod obstrzałem krzyczałem hura!

• Od lat organizuje pan z Instytutem Yad Vashem wyjazdy młodzieży żydowskiej do Polski. Chce pan, żeby tak jak pan kibicowali Polsce.
To nierealne?


- Powoli, to jest praca od podstaw. W podręcznikach, z których uczą się historii, nie ma zdania o tym, skąd Żydzi wzięli się w Polsce. Dlaczego największe ich skupiska były w Polsce. Przecież tu w Lublinie założyli uczelnię, nazywali to miasto Drugą Jerozolimą. Stąd miało bić światło mądrości. Z Lublina nauka boża miał promieniować na cały świat. W Lublinie czuli się jak u siebie w domu. O czymś to świadczy.

• O czym?

- O tym, że obozy zagłady to wspólna tragedia Polaków i Żydów. Ale wcześniej było tu intensywne, bogate życie. Wspólne życie. Czym byłaby Polska bez Schulza, Tuwima, Słonimskiego, Rubinsteina czy Korczaka?

• Chyba jest pan urodzonym optymistą. W Zaklikowie jest kirkut. Zadbali o niego Polacy. Obok kirkutu jest stodoła. A na niej szubienica. Dla Żydów? Antysemityzm jest i będzie.

- Jest. Wie pan, ja uczę młodych Żydów, że antysemityzm to sprawa polska. To jest zrzucanie problemów na kogoś innego. Większość z Polaków, którzy piszą obraźliwe napisy na murach, nie widzieli Żyda na oczy, ani nie wiedzą, co tak naprawdę stało się z Żydami w Polsce. Antysemityzm jest patologią, nigdy nie zaniknie. Ale spotykam się z tylu młodymi Polakami i nie widzę w nich żadnego antysemityzmu. Inna sprawa, że jak Polak widzi na murze antyżydowski napis macha ręką i o tym, co napisał mówi: A niech się wyszumi. Taka złota wolność, która wyprowadziła Polskę na manowce. To, że wolność nie znaczy anarchia, to Polacy będą musieli jeszcze przerobić. Antysemityzm jest niebezpieczny dla Polski. Nie dla mnie. Nie dla tej garstki Żydów, która żyje w Polsce.

• Jak Gross napisał książkę, to Polacy bardzo się zajeżyli.

- Bo Gross uderzył w brzuch. Myślę, że specjalnie. Ja bym napisał to delikatniej. Nie przepadam za obiema książkami Grossa. Ale dyskusja nad nimi jest zdrowa dla Polski.

• To tak, jakby soli do rany nasypać?

- Trochę tak. Ale i w Izraelu wiele się zmienia. Teraz generacja wnuków chce poznać, co się stało z dziadkami i babciami. Kim oni byli? Jak żyli? Jak zginęli? To jest najważniejsze. Ale to się nie zrobi samo.

• Nie zrobi. O Tomku Pietrasiewiczu i Ośrodku Brama Grodzka - Teatr NN mówi się, że powstał po to, żeby zdokumentować i skatalogować żydowski majątek.

- To jest małostkowość i zazdrość małych ludzi, którzy mało robią. Gdzie pieniądze, gdzie interesy. Wie pan co, mamy za dużo problemów w Izraelu na co dzień, żeby interesować się tym, co zostało w Polsce. Co można dostać w Lublinie z powrotem. Plac Zamkowy? Ulicę Szeroką, której nie ma? Ja mam wujka, Franka Krasuckiego. Miał fabrykę na Krawieckiej. I co z tego? Krawieckiej nie ma! Co, trawnik wyrwie z tego miejsca…
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!