niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Chcieli nas wyrzucić i wyrzucili

Dodano: 6 lutego 2009, 17:23
Autor: Fabian Plapis

W sobotę, 31 stycznia, dwoje nauczycieli ze Społecznej Szkoły w Brześciu zostało wyrzuconych przez białoruskie władze. Oficjalnym powodem było niedopełnienie obowiązku meldunkowego.

Jednym z nich był Piotr Boroń, nauczyciel historii z Kraśnika.

Piotr Boroń wykładał historię, geografię i retorykę w polskiej szkole prowadzonej przez organizację Most, założonej przez członków zdelegalizowanego Związku Polaków na Białorusi.

Jak najgorsi przestępcy

Z relacji obojga nauczycieli wynika, że jego i Halinę Zajkowską, nauczycielkę języka polskiego, zatrzymano i przesłuchiwano jak pospolitych bandytów. - Przyznaję się, że moja czujność została nieco uśpiona, bo przez półtora roku nie miałem żadnych szykan. Owszem, widziałem, jak działa ten system i byłem pod jego presją, ale na mnie samego nigdy nie wpływano - opowiada Boroń.

Podkreśla, że cała ta procedura była nieproporcjonalna w stosunku do uchybień, jakich dokonali.

A było to tak:

Kilka dni byłem w Lublinie. Do Brześcia przyjechałem 29 stycznia - opowiada nauczyciel. - Rano szykowałem się do zajęć i zauważyłem przez okno, że na zewnątrz krąży srebrna, milicyjna wołga. To akurat nie było dziwne, bo tego dnia miała przyjechać do Brześcia Angelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi, więc służby było postawione w stan gotowości.

Zdziwił się dopiero następnego dnia rano.

10 godzin

- Od 8 rano zaczęło się dzwonienie do drzwi, nie otwieraliśmy, chcieliśmy poinformować przede wszystkim władze szkoły. Milicję wpuściliśmy dopiero o 11. Milicjanci jak weszli, to od razu nam powiedzieli, że zostało naruszone prawo białoruskie, że mają podejrzenia, że nie dopełniliśmy obowiązku meldunkowego. Nawet w takim kraju, jak Białoruś, za to przewinienie grożą tylko sankcje finansowe, ale oni potrzebowali tylko pretekstu. Mieli z góry założony plan wyrzucenia nas i to im się udało - podkreśla Boroń.

To, co działo się później, było straszne. - Cynizm milicjantów. Jeden nas straszył, drugi mówił, że to drobnostka - opowiada nauczyciel z Kraśnika. - Przesłuchiwali nas dziesięć godzin.

Dziwny to kraj

Jak się żyje w takim kraju?

- To jest dla mnie bardzo zastanawiające. System Łukaszenki jest bardzo Polsce i Polakom nieprzychylny. Najbardziej odczuwają to członkowie Związku Polaków na Białorusi - wyjaśnia Boroń.

Problemy były chociażby podczas jednej z konferencji międzynarodowych na Uniwersytecie Brzeskim. - Ktoś doszedł do wniosku, że mogę wygłosić nieprawomyślny referat - wspomina Boroń. - Zadzwoniono do szkoły. Władze chciały dowiedzieć się, na ile jestem niebezpieczny. Następnie dziekan zaprosił mnie do siebie. To był bardzo miły człowiek i musiałam mu przeczytać mój referat. Widziałem, że był tym mocno zmieszany.

A weteran wisi

Przejawy totalitaryzmu widoczne są na Białorusi niemal na każdym kroku. Niezwykle mocno są akcentowane związki Białorusi z ZSRR. Nawet na uniwersytecie można spotkać na każdym kroku cytaty z przemówień Łukaszenki i… Dzierżyńskiego. A plakaty propagandowe z weteranami obwieszonymi medalami i nawiązujący do chwały ZSRR wciąż są jednym z ważniejszych elementów wystroju wnętrz.

- Zdarzyło się kilka razy, że jadąc na Białoruś miałem ze sobą "Rzeczpospolitą”. Celnicy na granicy bardzo dokładnie studiowali każdy artykuł. Czy aby nie ma tam niczego nieprawomyślnego - uśmiecha się Boroń.

Białorusini na co dzień sprawiają wrażenie ludzi spokojnych, zadowolonych z życia i majętnych. Ale widać, że gdzieś podskórnie narasta niezadowolenie, szczególnie w miastach, bo wieś to jednak ostoja Łukaszenki.

Skąd Brześć i ta Białoruś

Boroń na swoją pracę w Polsce nie narzekał. Wybrał jednak niepewność w totalitarnym kraju. - W ramach studiów doktoranckich prowadziłem zajęcia z historii na UMCS. Ze środowiskiem brzeskim znałem się od 2002 r.; pisywałem do ich "Roty”. Byłem tam wówczas na kursie dla młodzieży, która wybierała się na studia w Polsce - wspomina.

W 2007 roku zaproponowano mu pracę w Brześciu. - Dla mnie, jako nauczyciela i historyka, był to bardzo owocny pobyt - podkreśla kraśniczanin. - Po pierwsze, mogłem nauczać. A po drugie, mogłem obserwować i badać na bieżąco to, co się na Białorusi dzieje.

Nauczyciel to autorytet

- Uczniowie, jak do nas przychodzą, to widać, że do tej pory byli uczeni w takiej czołobitności dla nauczyciela. To się dopiero ulatnia w naszej szkole. W zależności od ucznia i jego językowych możliwości w różnym czasie się tego pozbywają i zaczynają sami myśleć. My zresztą tego od nich wymagamy. Żeby z nami dyskutowali, nie zgadzali się, z tym, co mówimy i żeby sami myśleli.

Ale to akurat nie są umiejętności dobrze widziane na Białorusi.

- Większość z nich dostaje się na studia w Polsce i już nigdy na Białoruś nie wraca - dodaje Boroń, który sam też raczej w najbliższym czasie na Białoruś się nie wybiera. - Na razie zastanawiam się, jak odebrać wszystkie swoje rzeczy, które zostały w Brześciu. Mam też jeszcze do zrecenzowania jakieś artykuły dla koleżanki i nie wiem co dalej. Wiem, że tam w Brześciu czekają na nas. Ale dostaliśmy pięcioletni zakaz wjazdu i tego się nie da zmienić.
Czytaj więcej o:
Fang
czarnorus
BIEŁARUŚ
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Fang
Fang (8 lutego 2009 o 15:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Biedroń niech pan inie robi z siebie bohatera.Jeżeli przewidywał pan ze chcą pana usunąć z Białorusi to nie trzeba było dawać tak prostego pretekstu - nieposzanowania obowiązującego tam prawa.Takie postępowanie to brak inteligencji i przewidywania ,no chyba że działał pan celowo aby być "bohaterem"
Rozwiń
czarnorus
czarnorus (8 lutego 2009 o 08:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skąd nagle wielkie halo?!Przebywali w obcym panstwie nielegalnie.Mieli prawo ich usunąć.
Bez zbędnego komentarza.
Rozwiń
BIEŁARUŚ
BIEŁARUŚ (7 lutego 2009 o 19:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
SZANOWNY PANIE BOROŃ JAKO CZŁEK WYKSZTAŁCONY POWINIEN PAN WIEDZIEĆ ŻE PRAWA NALEŻY PRZESTRZEGAĆ W KAŻDYM KRAJU NAWET NA BIAŁORUSI.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!