czwartek, 21 września 2017 r.

Magazyn

Chłopak, który ma marzenia

Dodano: 3 kwietnia 2009, 16:42

Ma osiemnaście lat i porażenie mózgowe. Ale zmaga się nie tylko z chorobą. Najgorszy jest brak ludzkiej życzliwości i zrozumienia. - Na szczęście, mam też przy sobie ludzi, którzy mnie wspierają, pomagają i kochają - pociesza się chłopak


Historia 18-latka z gminy Żyrzyn (pow. puławski) tylko potwierdza, że osoby niepełnosprawne nie mają lekkiego życia. Muszą zmagać się nie tylko z własnymi słabościami, ale też kłodami rzucanymi im pod nogi przez otoczenie.
- Jest ciężko. Powiat i gmina pomagają nam, jak mogą, ale to wszystko za mało - mówi pani Hanna, matka Damiana.

W kolejce do sanatorium

Jej zdaniem, wszystkiemu winna jest zła polityka. Przy obecnej ciężko jest pozyskać pieniądze dla osób niepełnosprawnych. - Syn był tylko cztery razy w życiu, sanatorium, a powinien co najmniej dwa razy w roku - tłumaczy kobieta. Teraz czekają półtora roku na kolejny wyjazd. Są na liście rezerwowej.

Koszt pobytu na turnusie wynosi ok. 4 tys. zł. Część kwoty finansuje im Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Puławach. Resztę muszą wysupłać z własnej kieszeni. Nie stać ich. - Mam tylko 500 zł renty - dodaje.

Co z tą hipoterapią?

Leczenie poprzez kontakt z końmi to ulubiona forma rehabilitacji Damiana. Niestety, korzysta z niej sporadycznie. - Jak byliśmy na takich zajęciach w Mielnie, to syn był bardzo zadowolony. Widać, że jest mu to bardzo potrzebne. To jednak daleki i kosztowny wyjazd - tłumaczy pani Hanna.

W Polsce jest bardzo mało takich ośrodków. W powiecie puławskim jeden; w Kęble. - Ale nigdy tam nie byliśmy. Po prostu nie mamy jak dojechać.

Ci wredni kierowcy

Damian dojeżdża do szkoły raz w tygodniu. Ma nauczanie indywidualne. Teraz jest już lepiej. Z pieniędzy pozyskanych z programu "Uczeń na wsi” gmina Żyrzyn zakupiła odpowiedni samochód do przewozu niepełnosprawnych.

Ale wcześniej to była droga przez mekę. - Jeździliśmy "emką”. To był stres dla syna i dla mnie. Kilka razy zostaliśmy przycięci w drzwiach - opowiada pani Hanna.
Damian dodaje, że nie ma niskopodłogowych autobusów. - I nikt nie pomoże wsiąść. Jak byliśmy w Mielnie było zupełnie inaczej. Tam kierowca sam wysiadł, żeby pomóc mi dostać się do środka.

Lekcje indywidualne

W szkole też nie jest różowo. Przeszkadzają bariery architektoniczne. Brakuje podjazdów, barierek do przytrzymywania się. Ale tu pomocną dłoń wyciągną koledzy.
Gorzej z nauką. Choroba sprawia, że Damian ma zaburzenia zdolności manualnych. To oznacza problemy z pisaniem. Tymczasem za rok czeka go matura. W tym obowiązkowy egzamin z matematyki.

Tego boi się najbardziej. - Nie wiem, jak sobie z tym poradzi - martwi się matka 18-latka.

Droga przez mękę
Kolejny problem to droga przy domu, którą w czasie roztopów nie można przejść suchą nogą. Niedawno gmina zdecydowała się na zrobienie tam asfaltu. Wtedy jednak odezwały się krytyczne głosy mieszkańców z innej ulicy zarzucające prywatę wójtowi, który mieszka w pobliżu. Nikt nie pomyślał o niepełnosprawnym chłopaku.

- Drogi potrzebne są wszędzie. A ta jest koszmarna. Dziwię się, że ci ludzie nie mają dla nas żadnego współczucia - zżyma się 18-latek. - Przecież to nasi sąsiedzi. Znają sytuację. Nie rozumieją tego, że muszę pokonywać tę drogę codziennie. I nie na nogach. Tylko z chodzikiem albo na wózku...

Pasje
W czasie wolnym od nauki Damian ćwiczy w domu na rowerze. Średnio po dwie godziny dziennie. Jego pasją jest malowanie. - Interesuję się sztuką - wyjaśnia.
Na ścianach domu wiszą jego obrazy wykonane techniką pastelową. Na jednym z nich jest kościół w Żyrzynie. Zamiłowanie zaczęło się już w szkole podstawowej. I zostało do dziś.

Zaszczepił je tajemniczy artysta o inicjałach A.M. Tajemniczy, bo chłopak nie chce zdradzić jego nazwiska. - Jest słynny. W Kazimierzu ma galerię - wyjawia tylko.
I marzenia

Pierwsze. Rozbudować dom, żeby można było wstawić sprzęt rehabilitacyjny m.in. do masażu wirowego wodą. Na razie, dzięki dofinansowaniu puławskiego PCPR, udało się tylko zrobić łazienkę. W domu do zagospodarowania jest jednak poddasze. Na wszystko potrzeba, oczywiście, pieniędzy.

Drugie. Ćwiczyć taniec towarzyski na wózku. Próbował już tańczyć. Ale w pobliskich Puławach nie ma takich zajęć. A w całym powiecie odpowiednich instruktorów. Trzeba jechać do Lublina. A to już za daleko...

Trzecie. Korzystać swobodnie z hipoterapii.
Czwarte. Wyjechać wreszcie do sanatorium. Na razie to odległa perspektywa. Ale Damian się nie poddaje. - Może nie wszystko mam, ale nie brakuje mi najważniejszego. Ludzi, którzy mnie wspierają, pomagają i kochają.
Czytaj więcej o:
anna
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

anna
anna (6 kwietnia 2009 o 12:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Życzę spełnienia marzeń. Wierzę, że przy pomocy ludzi dobrej woli jest szansa na ich realizację. A realizacja marzeń (nawet cudzych) może mieć moc uzdrawiającą.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!